Blog Afrykański Kawałek Afryki

Cztery kobiety, w tym jedna prawdziwa

1 sierpnia 2026

Czte­ry histo­rie kobiet z Afry­ki Zachod­niej zazę­bia­ją się na kar­tach tej powie­ści, spi­na­jąc niczym zamek bły­ska­wicz­ny obie stro­ny Atlantyku. 

Chia, dzien­ni­kar­ka podróż­ni­cza oraz Ziko­ra pocho­dzą z Nige­rii i miesz­ka­ją w Sta­nach. Ome­lo­gor, tak­że Nige­ryj­ka, robi osza­ła­mia­ją­cą karie­rę we wła­snym kra­ju. I wresz­cie Kadia­tou, imi­grant­ka z Gwi­nei, jest poko­jów­ką w Waszyng­to­nie i tak pozna­je Chię, u któ­rej z cza­sem zaczy­na pra­co­wać jako pomoc domowa.

adichie-bilans-snow

To wła­śnie Kadia­tou, muzuł­man­ka i samot­na mat­ka, jest naj­cie­kaw­szą posta­cią tej obszer­nej książ­ki. Jest naj­bli­żej zie­mi i rze­czy­wi­sto­ści. Wie, cze­go chce i do tego dąży: lep­sze­go życia dla swo­jej cór­ki, w lep­szym (jak uwa­ża) niż jej wła­sny kra­ju. Mimo że wycho­wa­na w restryk­cyj­nej i reli­gij­nej atmos­fe­rze, potra­fi jed­nak porzu­cić swo­je zasa­dy dla dobra dziec­ka. Sama pod­da­na w dzie­ciń­stwie FGM (obrze­za­niu), zro­bi wszyst­ko, by jej cór­ka unik­nę­ła tego losu. Umie i pod­jąć ryzy­ko, i cięż­ko pra­co­wać. Potra­fi też doce­niać to, co osią­gnę­ła i cie­szyć się z tego miej­sca w życiu, w któ­rym jest.

Bogate i znudzone

Ina­czej z resz­tą boha­te­rek, któ­re odróż­nia od Kadia­tou jed­na pod­sta­wo­wa spra­wa: są boga­te. I krop­ka. To deter­mi­nu­je wszystko.

Adi­chie od począt­ków swo­jej karie­ry lite­rac­kiej pod­kre­śla, jak waż­ne dla niej jest odej­ście od ste­reo­ty­pu uka­zy­wa­nia Afry­ki jako kon­ty­nen­tu jedy­nie „bie­dy i safa­ri”. Kon­se­kwent­nie por­tre­tu­je zamoż­ne i uprzy­wi­le­jo­wa­ne Nige­ryj­ki, podró­żu­ją­ce po świe­cie, zatrzy­mu­ją­ce się w naj­lep­szych hote­lach, odwie­dza­ją­ce mod­ne restau­ra­cje, stu­diu­ją­ce i leczą­ce się zagranicą. 

W koń­cu to w Lagos sprze­da­je się naj­wię­cej fran­cu­skie­go szam­pa­na, a tam­tej­si zamoż­ni są zamoż­ni tak na poważ­nie. Dzie­je się tak rów­nież poprzez korup­cję, któ­ra w kra­ju boga­tym w ropę się­ga eks­tre­mum. Jed­na z boha­te­rek powie­ści, ambit­na i uta­len­to­wa­na ban­kier­ka Ome­lo­gor tak­że jest w nią zamie­sza­na, więc mamy oka­zję zaj­rzeć za tę zwy­kle opusz­czo­ną kur­ty­nę i obser­wo­wać, jak waliz­ki wypcha­ne pie­niędz­mi prze­pły­wa­ją z rąk publicz­nych do rąk prywatnych.

adichie-bilans-snow-recenzja

Mimo uprzy­wi­le­jo­wa­nej pozy­cji, a może wła­śnie dzię­ki niej - nige­ryj­skie eli­ty opi­sy­wa­ne przez Adi­chie są nazna­czo­ne jakimś rodza­jem nudy i fru­stra­cji. Życie kobiet krę­ci się wokół męż­czyzn, a przed­mio­tem rodzin­nych roz­mów są w znacz­nej mie­rze pra­cow­ni­cy, obsłu­gu­ją­cy ich codzienność.

Szalejąc za facetem

Angiel­ski tytuł „Bilans snów” to „Dre­am count”, czy­li nawią­za­nie do wyra­że­nia „body count”, ozna­cza­ją­ce­go licz­bę part­ne­rów sek­su­al­nych. Boha­ter­ki powie­ści przez całe dzie­się­cio­le­cia swe­go życia sku­pia­ją się na poszu­ki­wa­niu męż­czy­zny. Kolej­ni part­ne­rzy, nie­za­leż­nie czy kan­dy­da­ci na męża i ojca czy przy­god­ni kochan­ko­wie, wyzna­cza­ją rytm ich życia i marzeń. Momen­ta­mi czu­łam się, jak­bym czy­ta­ła cykl powie­ści o Brid­get Jones, w sty­lu „Sza­le­jąc za facetem”.

adichie-bilans-snow-recenzja

Chia robi wszyst­ko, żeby zna­leźć i utrzy­mać męż­czy­znę. Rezy­gnu­je z sie­bie, dosto­so­wu­je się, obni­ża wyma­ga­nia, negu­je swo­je potrze­by. Gdy jeden z jej part­ne­rów besz­ta ją za zamó­wie­nie nie­sto­sow­ne­go drin­ka w mod­nej restau­ra­cji, kobie­ta się tłu­ma­czy: „I did not want what I wan­ted to want”.

Po latach kobie­ty zaczy­na­ją zmie­niać podej­ście, doj­rze­wać i patrzeć na te związ­ki oraz tych męż­czyzn jako na „zło­dziei cza­su”. Zaczy­na się dłu­ga lista ich wad. A jest ich spo­ro: Dar­nell, prze­in­te­lek­tu­ali­zo­wa­ny nar­cyz, przed­kła­da to co mod­ne nad to, co praw­dzi­we („he wan­ted the unsu­al more then he wan­ted the true”). Inny zaj­mu­je się gra­niem w gry wideo, a swo­ją dziew­czy­nę Zigo­rę odwie­dza głów­nie dla­te­go, że w jej miesz­ka­niu duże okna wpusz­cza­ją do środ­ka tyle świa­tła, że jego gra wyglą­da świet­nie na ekra­nie monitora.

Zmurszały feminizm

Od lat głów­nym tema­tem pro­zy Adi­chie jest femi­nizm. Z tego jest zna­na i dzię­ki temu sta­ła się pisar­ką-cele­bryt­ką. Przez to chęt­nie roman­su­je z nią popkul­tu­ra - o jej poglą­dach śpie­wa Bey­on­ce, a Dior nadru­ko­wu­je na swo­ich ubra­niach cyta­ty z pisarki.

W tej książ­ce femi­nizm jed­nak roz­cza­ro­wu­je: męż­czyź­ni są kary­ka­tu­ral­nie sła­bi i żało­śni i tyl­ko krad­ną czas kobie­tom, dla któ­rych jed­nak i tak pozo­sta­ją osią życia. Chia kon­sta­tu­je: szczę­ście to uży­wa­nie pierw­szej oso­by licz­by mnogiej.

Elity a rzeczywistość

Cie­ka­wy nato­miast jest inny dys­kurs: prze­in­te­lek­tu­ali­zo­wa­nych aka­de­mic­kich elit, obec­ny w wąt­ku Ome­lo­gor. Ta rzut­ka kobie­ta, aby zmie­nić swo­je życie, leci do Sta­nów na mod­ne stu­dia huma­ni­stycz­ne. Wcho­dzi z śro­do­wi­sko lewi­co­wych inte­lek­tu­ali­stów, zupeł­nie ode­rwa­nych od rzeczywistości. 

Zapa­le­nie ucha u psa stu­den­ta jest wystar­cza­ją­cym powo­dem dla pro­fe­so­ra, by uspra­wie­dli­wić brak pra­cy zaliczeniowej. 

Rasa to tyl­ko kon­strukt, a real­ne pro­ble­my Ome­lo­gor z dys­kry­mi­na­cją na tym tle są unieważniane. 

Femi­ni­sta to ktoś, kto nie lubi kobiet, lecz jedy­nie samą ideę kobiecości. 

Gdy Ome­lo­gor wspo­mi­na dra­ma­tycz­ną histo­rię rodzin­ną, zwią­za­ną z krwa­wym kon­flik­tem mię­dzy ludem Igbo (chrze­ści­ja­na­mi) a muzuł­mań­ski­mi luda­mi Hau­sa i Fula­mi, kole­dzy sta­wia­ją jej zarzut… sze­rze­nia islamofobii.

adichie-bilans-snow-recenzja

Adi­chie nara­zi­ła się nowo­cze­snym aka­de­mic­kim eli­tom przez swo­ją nie­zbyt for­tun­ną wypo­wiedź dla bry­tyj­skie­go Chan­nel 4 w roku 2017, przez co spo­tka­ła się z pew­nym ostra­cy­zmem i odwo­ły­wa­niem zapla­no­wa­nych z nią spo­tkań. W ten spo­sób spor­tre­to­wa­ne przez pisar­kę eli­ty zda­ją się być pokło­siem tam­tych wydarzeń.

Przy­tyk ode­rwa­nia od rze­czy­wi­sto­ści w przy­pad­ku Adi­chie jest bro­nią obo­siecz­ną. Doty­czy bowiem tak­że kon­struk­cji jej posta­ci, co spra­wia, że ta napraw­dę dobra powieść w moim odczu­ciu nie może być uzna­na za wybitną.

Chi­ma­man­da Ngo­zi-Adi­chie, Bilans snów, tł. Kaja Gucio, Filia, Poznań, 2026

7/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Facebook
Twitter
Wydrukuj
zadupia-recenzja- antunes

Czas popiołów

„Chciał­bym się nie uro­dzić, żeby na to nie patrzeć” - mówi mło­dy por­tu­gal­ski lekarz, któ­re­go faszy­zu­ją­cy reżim wysłał na woj­nę do angol­skiej kolonii.

jonn-eledge-granice-swiata-recenzja

Trudne proste granice

„Zaj­mo­wa­li­śmy się ryso­wa­niem linii na mapach - mówił bry­tyj­ski pre­mier lord Salis­bu­ry po kon­fe­ren­cji ber­liń­skiej w 1885 r. - w miej­scach, gdzie nigdy nie posta­ła sto­pa bia­łe­go czło­wie­ka. Dzie­li­li­śmy mię­dzy sobą góry, rze­ki i jezio­ra, a jedy­ną prze­szko­dą było to, że dokład­nie nie wie­dzie­li­śmy, gdzie się znajdują”. 

jonn-eledge-granice-swiata-recenzja

Hasło „Nigdy więcej” warte dolara

Mimo że od pre­mie­ry książ­ki minę­ło już pra­wie 30 lat, jest ona zastra­sza­ją­co aktu­al­na. Tak jak wów­czas - świat widzi tyl­ko te tra­ge­die, któ­re chce zoba­czyć. W 1994 była to woj­na w bylej Jugo­sła­wii, pod­czas gdy Rwan­da pozo­sta­wa­ła poza ocza­mi świa­ta. Dziś podob­nie jest z woj­ną w Sudanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *