
To nie są proste słowa
“Jestem uchodźcą, azylantem” – mówi Saleh, który w wieku 70 lat przylatuje z Zanzibaru do Wielkiej Brytanii. W odpowiedzi słyszy: “To nie są proste słowa. Nie chcemy was tutaj”.

“Jestem uchodźcą, azylantem” – mówi Saleh, który w wieku 70 lat przylatuje z Zanzibaru do Wielkiej Brytanii. W odpowiedzi słyszy: “To nie są proste słowa. Nie chcemy was tutaj”.

Od czasów kolonialnych zmieniło się znacznie mniej niż mogłoby nam sie wydawać – tak o nielegalnym wydobyciu kobaltu w DR Kongo pisze Siddharth Kara. Kobaltu, który jest w smartfonie każdego z nas.

Kolonii nie mieliśmy, choć lubimy wspominać, jak to Madagaskar miał się nią stać. Wystawa w warszawskim Muzeum Etnograficznym stawia pytanie: czy udało nam się uniknąć kolonialnego myślenia?

„Zupełnie niczego” - brzmiała odpowiedź jednego z zimbabweńskich profesorów historii na pytanie, czego uczono go w szkole o budowniczych Wielkiego Zimbabwe. „Uczyłem się tylko o działaniach białych kolonialistów, misjonarzy i odkrywców”. Pytanie zadała autorka „Afrykańskiej historii Afryki”, która to książka każe nam na nowo popatrzeć na to, czego uczono i nas w szkołach o historii tego kontynentu.

„Nie przestaje mnie zadziwiać upór, z jakim pomija się niewolnictwo, kolonializm i terytoria zamorskie w analizach współczesnej Francji i polityki jej kolejnych rządów od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku” - pisze Françoise Vergès, pochodząca z Reunion.

Czy historia jako dziedzina nauki obroni się przed zarzutami o przemoc imperialną? – pytają artyści na wystawie w Zachęcie.

Odtąd nie będziecie już mówić: Afryka – tylko: kraje Afryki. Ten kontynent to nie monolit, ale 54 państwa i miliard ludzi, tysiące języków. Każdy z krajów jest opisany w tej książce.

Dokument nagradzanej w Berlinie i Cannes reżyserki Mati Diop jest poetyckim zapisem zwrotu przez Francję pierwszych 26 dzieł sztuki, zagrabionych ponad sto lat temu z dzisiejszego Beninu.

Matka afrykańskiego kina, żona jednego z ojców angolskiej niepodległości, nakręciła film o walce z portugalskim kolonizatorem. Demaskujący brutalność reżimu obraz został wpuszczony do kin dopiero po Rewolucji goździków.

„Dni zaburzały mi noce. Przewracałem się na łóżku. Często godzinami nie mogłem zasnąć. Z ciemności wyłaniała się prawda” – pisze nagrodzony Pulitzerem syn libijskiego dysydenta, który przez ćwierć wieku szukał jakichkolwiek wieści o uwięzionym przez reżim Kaddafiego ojcu.

Szalonemu tempu polityki lat 60 ub. wieku, kiedy w jednym roku 17 państw afrykańskich ogłosiło niepodległość, dotrzymuje kroku autor dokumentu o tym, jak Belgowie nie chcieli porzucać bogactw naturalnych swej dawnej kolonii. Oraz o tym, jak Louis Armstrong przygrywał do organizowanego przez swój kraj zamachu stanu.

To książka powstała z wkurzenia: „Zbyt długo Afryka była uważana za synonim biedy, konfliktów, korupcji, wojen domowych i wielkich przestrzeni jałowej czerwonej ziemi, gdzie pleni się jedynie nędza”. I jest to słuszny gniew.

“Jestem uchodźcą, azylantem” – mówi Saleh, który w wieku 70 lat przylatuje z Zanzibaru do Wielkiej Brytanii. W odpowiedzi słyszy: “To nie są proste słowa. Nie chcemy was tutaj”.

Od czasów kolonialnych zmieniło się znacznie mniej niż mogłoby nam sie wydawać – tak o nielegalnym wydobyciu kobaltu w DR Kongo pisze Siddharth Kara. Kobaltu, który jest w smartfonie każdego z nas.

Kolonii nie mieliśmy, choć lubimy wspominać, jak to Madagaskar miał się nią stać. Wystawa w warszawskim Muzeum Etnograficznym stawia pytanie: czy udało nam się uniknąć kolonialnego myślenia?

„Zupełnie niczego” - brzmiała odpowiedź jednego z zimbabweńskich profesorów historii na pytanie, czego uczono go w szkole o budowniczych Wielkiego Zimbabwe. „Uczyłem się tylko o działaniach białych kolonialistów, misjonarzy i odkrywców”. Pytanie zadała autorka „Afrykańskiej historii Afryki”, która to książka każe nam na nowo popatrzeć na to, czego uczono i nas w szkołach o historii tego kontynentu.

„Nie przestaje mnie zadziwiać upór, z jakim pomija się niewolnictwo, kolonializm i terytoria zamorskie w analizach współczesnej Francji i polityki jej kolejnych rządów od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku” - pisze Françoise Vergès, pochodząca z Reunion.

Czy historia jako dziedzina nauki obroni się przed zarzutami o przemoc imperialną? – pytają artyści na wystawie w Zachęcie.

Odtąd nie będziecie już mówić: Afryka – tylko: kraje Afryki. Ten kontynent to nie monolit, ale 54 państwa i miliard ludzi, tysiące języków. Każdy z krajów jest opisany w tej książce.

Dokument nagradzanej w Berlinie i Cannes reżyserki Mati Diop jest poetyckim zapisem zwrotu przez Francję pierwszych 26 dzieł sztuki, zagrabionych ponad sto lat temu z dzisiejszego Beninu.

Matka afrykańskiego kina, żona jednego z ojców angolskiej niepodległości, nakręciła film o walce z portugalskim kolonizatorem. Demaskujący brutalność reżimu obraz został wpuszczony do kin dopiero po Rewolucji goździków.

„Dni zaburzały mi noce. Przewracałem się na łóżku. Często godzinami nie mogłem zasnąć. Z ciemności wyłaniała się prawda” – pisze nagrodzony Pulitzerem syn libijskiego dysydenta, który przez ćwierć wieku szukał jakichkolwiek wieści o uwięzionym przez reżim Kaddafiego ojcu.

Szalonemu tempu polityki lat 60 ub. wieku, kiedy w jednym roku 17 państw afrykańskich ogłosiło niepodległość, dotrzymuje kroku autor dokumentu o tym, jak Belgowie nie chcieli porzucać bogactw naturalnych swej dawnej kolonii. Oraz o tym, jak Louis Armstrong przygrywał do organizowanego przez swój kraj zamachu stanu.

To książka powstała z wkurzenia: „Zbyt długo Afryka była uważana za synonim biedy, konfliktów, korupcji, wojen domowych i wielkich przestrzeni jałowej czerwonej ziemi, gdzie pleni się jedynie nędza”. I jest to słuszny gniew.