Szukaj
Close this search box.
Blog Afrykański Kawałek Afryki

Cóż poczniemy bez barbarzyńców?

27 lutego 2023

John­ny Depp w wybit­nym, malar­skim fil­mie, do któ­re­go sce­na­riusz na pod­sta­wie wła­snej powie­ści napi­sał nobli­sta z Afry­ki. Nie moż­na od kina chcieć więcej. 

Naj­pierw jed­nak kil­ka słów o książce.

czekajac na barbarzyncow coetzee

“Cze­ka­jąc na bar­ba­rzyń­ców” to jed­na z pierw­szych ksią­żek J.M. Coet­ze­e’go. Napi­sał ją w roku 1980, kie­dy apar­the­id był w roz­kwi­cie. I od razu wzbu­dzi­ła zain­te­re­so­wa­nie połu­dnio­wo­afry­kań­skiej cenzury.

Nic dziw­ne­go. To prze­ni­kli­we stu­dium dyk­ta­tu­ry, napi­sa­ne jako mistrzow­ska, wart­ka powieść. Trak­tat o bru­tal­nej wła­dzy, skie­ro­wa­ny nie do spe­cja­li­stów, ale do maso­we­go czy­tel­ni­ka. To musia­ło brzmieć groźnie.

W każdym pokoleniu dochodzi do histerii 

Aby utrzy­mać wła­dzę, woj­sko­wi wymy­śla­ją wro­ga, prze­ciw któ­re­mu zjed­no­czy się oby­wa­te­li i któ­ry pomo­że zama­sko­wać real­ne pro­ble­my kra­ju. Kraj jest wymy­ślo­ny, nie­ist­nie­ją­cy, ot, gdzieś na rubie­żach histo­rii. Spra­wa mogła wyda­rzyć się wszę­dzie, bo wszę­dzie gra o tron ma wspól­ne cechy i podob­ne eta­py. Pro­win­cjo­nal­ny sędzia-filo­zof, prze­ciw­sta­wia­ją­cy się nowym porząd­kom wła­dzy, mówi: “Na wła­sny uży­tek zaob­ser­wo­wa­łem, że w każ­dym poko­le­niu nie­uchron­nie docho­dzi do wybu­chu histe­rii z powo­du bar­ba­rzyń­ców”.

„Bez bar­ba­rzyń­ców – cóż pocznie­my teraz / Ci ludzie byli jakimś roz­wią­za­niem” – ten wiersz Kon­stan­di­no­sa Kawa­fi­sa podob­no był inspi­ra­cją do napi­sa­nia powieści.

Ludzi nie interesuje historia z peryferii świata?

Do pro­win­cjo­nal­ne­go mia­stecz­ka, na spo­koj­nym pogra­ni­czu, przy­jeż­dża­ją sady­stycz­ni woj­sko­wi, by zbro­ić się prze­ciw­ko rze­ko­mo zagra­ża­ją­cym bar­ba­rzyń­com. Tym­cza­sem bar­ba­rzyń­ca­mi są oni sami, dopusz­cza­jąc się do okru­cień­stwa. Cynicz­nie tłu­ma­czą: “Te przy­gra­nicz­ne kło­po­ty nie mają żad­ne­go zna­cze­nia. Nie­dłu­go miną i gra­ni­ca znów uśnie na następ­ne dwa­dzie­ścia lat. Ludzi nie inte­re­su­je histo­ria z pery­fe­rii świata”.

W tym miej­scu mam sko­ja­rze­nie w innym afry­kań­skim nobli­stą, w któ­re­go powie­ści znaj­du­ją się takie sło­wa: „W dzie­jach ludz­kich osią­gnięć i dążeń to miej­sce nic nie zna­czy. Moż­na by wydrzeć tę stro­nę z dzie­jów ludz­ko­ści i nie mia­ło­by to żad­ne­go wpły­wu na nic”. Skraj­ny euro­po­cen­tryzm, pro­wa­dzą­cy do zbrodni.

czekajac na barbarzyncow j m coetzee

Przy­by­szom sprze­ci­wia się świa­tły sędzia, żyją­cy na pogra­ni­czu od dzie­sią­tek lat. Mimo że repre­zen­tu­je wła­dzę kolo­nial­ną i nie jest wol­ny od jej spo­so­bu myśle­nia, zda­je się rozu­mieć o wie­le wię­cej niż ci ze sto­li­cy. Mówi: ‘Jestem prze­ciw­ny cywi­li­za­cji tam, gdzie pocią­ga ona za sobą roz­kład pozy­tyw­nych cech bar­ba­rzyń­ców i robi z nich niewolników”.

I dalej:

“Oni cią­gle o nas myślą jako o przy­by­szach, gościach bawią­cych tu prze­jaz­dem. (…) Oni nie wąt­pią nie­mal przez chwi­lę, że pew­ne­go dnia zała­du­je­my nasze wozy i odej­dzie­my z powro­tem do miej­sca, z któ­re­go­śmy przy­je­cha­li, że wznie­sio­ne przez nas budyn­ki sta­ną się sie­dli­skiem myszy i jasz­czu­rek”.

Wyśmie­ni­ta powieść, w mrocz­nej sce­ne­rii, w któ­rej toczy się poje­dy­nek mię­dzy dwo­ma światami.

czekajac na barbarzyncow

A film? Czy to uda­na ekranizacja?

Odpo­wiedź jest krót­ka: bardzo.

Film wizu­al­nie dopra­co­wa­ny jest do per­fek­cji. Rubie­że krę­co­no w Maro­ku, sta­ro­żyt­nych twier­dzach i na pusty­niach. Świet­nie było zoba­czyć zauł­ki miast, suki, tar­gi - tak jak mogły wyglą­dać sto lat temu. Nie­któ­re obra­zy wręcz wyglą­da­ły zbyt sie­lan­ko­wo, jak dla współ­cze­sne­go podróż­ni­ka, przy­zwy­cza­jo­ne­go do wszech­obec­ne­go plastiku. 

Super też było zoba­czyć John­ny­’e­go Dep­pa znów w ambit­nej, dobrej roli. Choć to osca­ro­wy i jed­no­cze­śnie teatral­ny aktor Mark Rylan­ce trzy­ma ten film. A i nawet Robert Pat­ti­son nie wkurza:)

johnny depp czekajac na barbarzyncow
Mark Rylance czekajac na barbarzyncow

No i nobli­sta J.M. Coet­zee jako debiu­tant w świe­cie fil­mu. Dobry to jest sce­na­riusz, moc­no teatral­ny, w któ­rym liczy się dia­log i sło­wo na rów­ni z obrazem.

Ostrze­gam jed­nak: to jeden z naj­bar­dziej bru­tal­nych fil­mów, jakie w życiu widzia­łam. Nie bez­myśl­nie okrut­ny, bo ta krwa­wa poety­ka cze­muś słu­ży, jest celo­wym zabie­giem wybit­ne­go reży­se­ra. Kolum­bij­czyk Ciro Guer­ra jest reży­se­rem total­nym i rady­kal­nym. W - świet­nych tak­że - wcze­śniej­szych fil­mach („Sny wędrow­nych pta­ków”, “W obję­ciach węża”) pięt­nu­je eks­pan­sję Zacho­du w wie­lu miej­scach świa­ta. Tak jak w tym fil­mie poka­zu­je fizycz­ną eks­ter­mi­na­cję, któ­rej dopusz­cza­ją się bia­li, to we poprzed­nich poka­zu­je dewa­sta­cję kul­tur i tradycji.

czekajac na barbarzyncow film
Jed­na z naj­bar­dziej bru­tal­nych scen filmu

Bar­dzo pole­cam i książ­kę, i film.

J.M. Coet­zee, Cze­ka­jąc na bar­ba­rzyń­ców, tł. Anna Mysłow­ska, Znak, Kra­ków, 2004

9/10

Cze­ka­jąc na bar­ba­rzyń­ców, reż. Ciro Guer­ra, scen. J.M. Coet­zee, USA, Wło­chy, 2019

9/10

Canal+ onli­ne

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Facebook
Twitter
Wydrukuj
Lumumba kongo

Gdy Armstrong przygrywał do zamachu stanu

Sza­lo­ne­mu tem­pu poli­ty­ki lat 60 ub. wie­ku, kie­dy w jed­nym roku 17 państw afry­kań­skich ogło­si­ło nie­pod­le­głość, dotrzy­mu­je kro­ku autor doku­men­tu o tym, jak Bel­go­wie nie chcie­li porzu­cać bogactw natu­ral­nych swej daw­nej kolo­nii. Oraz o tym, jak Louis Arm­strong przy­gry­wał do orga­ni­zo­wa­ne­go przez swój kraj zama­chu stanu.

miedzy-deszczami-film1

Zachowuj się jak… ty

Od pierw­szych kadrów tego doku­men­tu widzisz, że tak obłęd­nych, wręcz sie­lan­ko­wych obra­zów z Afry­ki daw­no nie było w kinie doku­men­tal­nym. Ale: zaraz, zaraz: co to dokład­nie za uję­cia? Ste­reo­ty­po­we aka­cje, ste­reo­ty­po­wy zachód słoń­ca, odwiecz­ny obraz samot­ne­go wojow­ni­ka spo­glą­da­ją­ce­go w dal, a chłop­cy zamiast piłek mają do zaba­wy sta­re opo­ny. Real­ly? Ile razy to już było?

Kobiety kobietom zgotowały ten los

Bar­ba­ra ma bli­sko trzy­dziest­ki i miesz­ka w sto­li­cy Gha­ny. Po dłu­gich latach wra­ca do domu rodzin­ne­go, by poroz­ma­wiać z rodzi­ca­mi, któ­rzy sprze­da­li ją do pra­cy jako ośmio­let­nią dziew­czyn­kę. Lata roz­łą­ki byle na tyle dłu­gie, że Bar­ba­ra dopie­ro teraz pozna­je swo­ich naj­młod­szych bra­ci, któ­rzy są już nastolatkami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *