
Powojenny układ: amnezja i amnestia
Na pytanie, czy trudno jest być Algierczykiem we Francji, pisarz Kamel Daoud odpowiada przewrotnie: „Trudno jest być Algierczykiem w Algierii”.

Na pytanie, czy trudno jest być Algierczykiem we Francji, pisarz Kamel Daoud odpowiada przewrotnie: „Trudno jest być Algierczykiem w Algierii”.

Od czasów kolonialnych zmieniło się znacznie mniej niż mogłoby nam sie wydawać – tak o nielegalnym wydobyciu kobaltu w DR Kongo pisze Siddharth Kara. Kobaltu, który jest w smartfonie każdego z nas.

Kolonii nie mieliśmy, choć lubimy wspominać, jak to Madagaskar miał się nią stać. Wystawa w warszawskim Muzeum Etnograficznym stawia pytanie: czy udało nam się uniknąć kolonialnego myślenia?

Sprzeciwem wobec apartheidu były jego zdjęcia, o których wiedział, że niosą ze sobą ogromne ryzyko. „Byłem świadomy, że po tym nie będę mógł już mieszkać w RPA, ale mnie to nie obchodziło”.

„Zupełnie niczego” - brzmiała odpowiedź jednego z zimbabweńskich profesorów historii na pytanie, czego uczono go w szkole o budowniczych Wielkiego Zimbabwe. „Uczyłem się tylko o działaniach białych kolonialistów, misjonarzy i odkrywców”. Pytanie zadała autorka „Afrykańskiej historii Afryki”, która to książka każe nam na nowo popatrzeć na to, czego uczono i nas w szkołach o historii tego kontynentu.

Czy historia jako dziedzina nauki obroni się przed zarzutami o przemoc imperialną? – pytają artyści na wystawie w Zachęcie.

Odtąd nie będziecie już mówić: Afryka – tylko: kraje Afryki. Ten kontynent to nie monolit, ale 54 państwa i miliard ludzi, tysiące języków. Każdy z krajów jest opisany w tej książce.

Dokument nagradzanej w Berlinie i Cannes reżyserki Mati Diop jest poetyckim zapisem zwrotu przez Francję pierwszych 26 dzieł sztuki, zagrabionych ponad sto lat temu z dzisiejszego Beninu.

Afryka to nie tylko bieda i safari. Przyzwyczailiśmy się widzieć ten kontynent przez pryzmat turystyki lub oczami pracowników organizacji charytatywnych. Na wystawie zdjęć w Krakowie Afrykę portretują artyści pochodzący z kontynentu. Jak oni go widzą?

Szalonemu tempu polityki lat 60 ub. wieku, kiedy w jednym roku 17 państw afrykańskich ogłosiło niepodległość, dotrzymuje kroku autor dokumentu o tym, jak Belgowie nie chcieli porzucać bogactw naturalnych swej dawnej kolonii. Oraz o tym, jak Louis Armstrong przygrywał do organizowanego przez swój kraj zamachu stanu.

To książka powstała z wkurzenia: „Zbyt długo Afryka była uważana za synonim biedy, konfliktów, korupcji, wojen domowych i wielkich przestrzeni jałowej czerwonej ziemi, gdzie pleni się jedynie nędza”. I jest to słuszny gniew.

Rzadko się zdarza tak olśniewająca pochwała literatury, jaką jest powieść senegalskiego autora, Mohameda Mbougar Sarr, docenionego francuską Nagrodą Goncourtów. A jeszcze rzadziej tego typu książka jest gęstą, wartką, wciągającą powieścią, od której nie można się oderwać.

Na pytanie, czy trudno jest być Algierczykiem we Francji, pisarz Kamel Daoud odpowiada przewrotnie: „Trudno jest być Algierczykiem w Algierii”.

Od czasów kolonialnych zmieniło się znacznie mniej niż mogłoby nam sie wydawać – tak o nielegalnym wydobyciu kobaltu w DR Kongo pisze Siddharth Kara. Kobaltu, który jest w smartfonie każdego z nas.

Kolonii nie mieliśmy, choć lubimy wspominać, jak to Madagaskar miał się nią stać. Wystawa w warszawskim Muzeum Etnograficznym stawia pytanie: czy udało nam się uniknąć kolonialnego myślenia?

Sprzeciwem wobec apartheidu były jego zdjęcia, o których wiedział, że niosą ze sobą ogromne ryzyko. „Byłem świadomy, że po tym nie będę mógł już mieszkać w RPA, ale mnie to nie obchodziło”.

„Zupełnie niczego” - brzmiała odpowiedź jednego z zimbabweńskich profesorów historii na pytanie, czego uczono go w szkole o budowniczych Wielkiego Zimbabwe. „Uczyłem się tylko o działaniach białych kolonialistów, misjonarzy i odkrywców”. Pytanie zadała autorka „Afrykańskiej historii Afryki”, która to książka każe nam na nowo popatrzeć na to, czego uczono i nas w szkołach o historii tego kontynentu.

Czy historia jako dziedzina nauki obroni się przed zarzutami o przemoc imperialną? – pytają artyści na wystawie w Zachęcie.

Odtąd nie będziecie już mówić: Afryka – tylko: kraje Afryki. Ten kontynent to nie monolit, ale 54 państwa i miliard ludzi, tysiące języków. Każdy z krajów jest opisany w tej książce.

Dokument nagradzanej w Berlinie i Cannes reżyserki Mati Diop jest poetyckim zapisem zwrotu przez Francję pierwszych 26 dzieł sztuki, zagrabionych ponad sto lat temu z dzisiejszego Beninu.

Afryka to nie tylko bieda i safari. Przyzwyczailiśmy się widzieć ten kontynent przez pryzmat turystyki lub oczami pracowników organizacji charytatywnych. Na wystawie zdjęć w Krakowie Afrykę portretują artyści pochodzący z kontynentu. Jak oni go widzą?

Szalonemu tempu polityki lat 60 ub. wieku, kiedy w jednym roku 17 państw afrykańskich ogłosiło niepodległość, dotrzymuje kroku autor dokumentu o tym, jak Belgowie nie chcieli porzucać bogactw naturalnych swej dawnej kolonii. Oraz o tym, jak Louis Armstrong przygrywał do organizowanego przez swój kraj zamachu stanu.

To książka powstała z wkurzenia: „Zbyt długo Afryka była uważana za synonim biedy, konfliktów, korupcji, wojen domowych i wielkich przestrzeni jałowej czerwonej ziemi, gdzie pleni się jedynie nędza”. I jest to słuszny gniew.

Rzadko się zdarza tak olśniewająca pochwała literatury, jaką jest powieść senegalskiego autora, Mohameda Mbougar Sarr, docenionego francuską Nagrodą Goncourtów. A jeszcze rzadziej tego typu książka jest gęstą, wartką, wciągającą powieścią, od której nie można się oderwać.