Blog Afrykański Kawałek Afryki

Powojenny układ: amnezja i amnestia

13 listopada 2025


Na pyta­nie, czy trud­no jest być Algier­czy­kiem we Fran­cji, pisarz Kamel Daoud odpo­wia­da prze­wrot­nie: „Trud­no jest być Algier­czy­kiem w Algierii”.

Człowiek się męczy

„Czło­wiek sie męczy” – tak kwi­tu­je pisarz. I opo­wia­da o dyk­ta­tu­rze, któ­ra regu­lu­je w spo­sób arbi­tral­ny naj­mniej­sze szcze­gó­ły. A przy tym nic nie jest okre­ślo­ne w pra­wie, “nic nie jest kla­row­ne, abso­lut­nie zaka­za­ne czy abso­lut­nie dozwo­lo­ne”. To kraj pełen prze­mo­cy, w któ­rym w wię­zie­niach sie­dzą więź­nio­wie poli­tycz­ni, aresz­to­wa­ni są pisa­rze, pio­sen­ka­rze – z wyro­ka­mi po 20-30 lat. Reżi­mo­wa wła­dza kon­tro­lu­je wymiar spra­wie­dli­wo­ści, kul­tu­rę, media, szkolnictwo.

Tali­bo­wie wyda­li pra­wo zaka­zu­ją­ce kobie­tom mówie­nia gło­śno w prze­strze­ni publicz­nej. Daoud czy­ni zarzut swo­jej kul­tu­rze: jak chce­cie mieć pro­spe­ri­tę, gdy kobie­ty są zamknię­te? Jeśli kobie­ty są bite, jak mają wycho­wy­wać szczę­śli­we dzie­ci?. Pisarz przy­zna­je, że “zdro­wie spo­łe­czeństw mie­rzy ich sto­sun­kiem do kobiet”.

Kamel_Daoud Gérald Garitan
Kamel Daoud, 2025, fot. Gérald Garitan/Wikimedia Commons

Dziś ser­decz­nie pole­cam roz­mo­wę z Kame­lem Daoudem, któ­rą prze­pro­wa­dzi­ła Ludwi­ka Wło­dek pod­czas Con­rad Festi­val. Tego auto­ra zna­cie ze “Spra­wy Mer­saul­ta” oraz wła­śnie wyda­nej “Hury­ski”. Jest lau­re­atem Nagro­dy Gou­n­co­ur­tów, ale i przed­mio­tem ata­ków, jego książ­ki są zaka­za­ne w Algie­rii. Wokół inspi­ra­cji do “Hury­ski” mno­żą się pyta­nia, czy histo­ria pew­nej kobie­ty nie zosta­ła wyko­rzy­sta­na przez auto­ra w nie­etycz­ny sposób.

festiwal-conrada-algieria-kamel-daoud
Na Con­rad Festi­val w Kra­ko­wie obec­na jest Afry­ka. W tym roku gość­mi festi­wa­lu byli m.in. Abdul­ra­zak Gur­nah i Kamel Daoud.

Nigdy nie poprosili o przebaczenie

Pod­czas roz­mo­wy pisarz wró­cił do jed­nej z naj­bo­le­śniej­szych kart naj­now­szej histo­rii Algie­rii – woj­ny domo­wej z lat 1992–2002, któ­ra pochło­nę­ła oko­ło 150 tysię­cy ofiar. Zakoń­czy­ła się poro­zu­mie­niem mię­dzy isla­mi­sta­mi a pań­stwem. Zawar­to układ: amne­zja i amnestia. 

Żyją więc spraw­cy zbrod­ni, któ­rzy nigdy nie sta­nę­li przed sądem i nigdy nie popro­si­li o prze­ba­cze­nie.
„Żyją, pro­wa­dzą skle­pi­ki” – mówi Daoud.

Zaka­za­ne zosta­ło – pod karą wię­zie­nia – źle mówić o Algie­rii: czy­li w prak­ty­ce mówić o woj­nie domowej.

„Wszy­scy chcą ją ukryć, wyma­zać” – doda­je Daoud.

Reżim pozwa­la wspo­mi­nać tyl­ko woj­nę wyzwo­leń­czą prze­ciw Fran­cji z lat 50. i 60. – bo ta była, jak mówi ofi­cjal­na nar­ra­cja, „pięk­na i szla­chet­na”. Woj­na domo­wa nie pasu­je do hero­icz­ne­go mitu naro­du: była brud­na, tra­gicz­na, wewnętrz­na – „W tej zabi­ja­li­śmy się nawza­jem”. „Jeśli o niej mówi­cie – tłu­ma­czy Daoud sło­wa władz – czy­ni­cie nas, isla­mi­stów, winnymi”.

Dla pisa­rza to pamięć wybiór­cza, zin­sty­tu­cjo­na­li­zo­wa­na amne­zja.

„Byłem zmu­szo­ny wyje­chać – wspo­mi­na Daoud, któ­ry od 2023 r. miesz­ka we Fran­cji. – Jestem wygnań­cem”.

Algerian_massacres_1997-1998 Mark Dingemanse
Masa­kry, w któ­rych zgi­nę­ło powy­żej 50 osób w Algie­rii w latach 1997-1998, rys. Mark Dingemanse/Wikimedia Commons

Egzotyka i środek świata

Pyta­ny o swo­je życie we Fran­cji, Daoud odpo­wia­da kolej­nym pyta­niem: „Dla­cze­go jestem bytem egzo­tycz­nym?”
Zwra­ca uwa­gę, że poczu­cie bycia cen­trum świa­ta nie jest wyłącz­nie euro­pej­ską przy­pa­dło­ścią. Podob­ne mecha­ni­zmy dzia­ła­ją tak­że w odwrot­ną stro­nę – gdy Afry­ka patrzy na Zachód.

„Nie potęgować islamofobii”?

Jed­nym z tema­tów, któ­re powra­ca­ją w roz­mo­wach z Daoudem, są naci­ski, by nie mówił o zbrod­niach isla­mi­stów – by „nie potę­go­wać nastro­jów isla­mo­fo­bicz­nych”.
Pisarz zde­cy­do­wa­nie odrzu­ca takie suge­stie:
„Isla­mo­fo­bia nie jest moim pro­ble­mem. To pro­blem kul­tu­ry Zachodu”.

Pod­kre­śla, że mil­cze­nie o woj­nie domo­wej ozna­cza­ło­by, iż jego wła­sna histo­ria prze­sta­ła się liczyć.

Poza statusem ofiary

Daoud sta­wia też zarzut byłym kolo­ni­za­to­rom, że zbyt czę­sto patrzą na Afry­kę przez pry­zmat deko­lo­ni­za­cji.
„Nie czu­ję się zde­ko­lo­ni­zo­wa­ny” – mówi wprost.
Doce­nia poświę­ce­nie poko­le­nia wal­czą­ce­go o nie­pod­le­głość, ale nie chce żyć w cie­niu tej prze­szło­ści:
„Nie czu­ję się zary­glo­wa­ny w sta­tu­sie ofiary”.

Kamel Daoud to pisarz, któ­ry kon­se­kwent­nie odma­wia uczest­nic­twa w zbio­ro­wym zapo­mnie­niu – nie­za­leż­nie od tego, czy cho­dzi o jego kraj, czy o wygod­ne mil­cze­nie Zachodu.

A tu cała roz­mo­wa z Kame­lem Daoudem (w dru­giej czę­ści nagrania):

https://www.facebook.com/ConradFestival/videos/1197699198788613?locale=pl_PL

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Facebook
Twitter
Wydrukuj
gurnah nad morzem

To nie są proste słowa

“Jestem uchodź­cą, azy­lan­tem” – mówi Saleh, któ­ry w wie­ku 70 lat przy­la­tu­je z Zan­zi­ba­ru do Wiel­kiej Bry­ta­nii. W odpo­wie­dzi sły­szy: “To nie są pro­ste sło­wa. Nie chce­my was tutaj”.

krwawy-kobalt

Tu lepiej się nie urodzić

Od cza­sów kolo­nial­nych zmie­ni­ło się znacz­nie mniej niż mogło­by nam sie wyda­wać – tak o nie­le­gal­nym wydo­by­ciu kobal­tu w DR Kon­go pisze Sid­dharth Kara. Kobal­tu, któ­ry jest w smart­fo­nie każ­de­go z nas.

Afrykańska historia Afryki

Taka historia daje nadzieję

„Zupeł­nie nicze­go” - brzmia­ła odpo­wiedź jed­ne­go z zim­ba­bweń­skich pro­fe­so­rów histo­rii na pyta­nie, cze­go uczo­no go w szko­le o budow­ni­czych Wiel­kie­go Zim­ba­bwe. „Uczy­łem się tyl­ko o dzia­ła­niach bia­łych kolo­nia­li­stów, misjo­na­rzy i odkryw­ców”. Pyta­nie zada­ła autor­ka „Afry­kań­skiej histo­rii Afry­ki”, któ­ra to książ­ka każe nam na nowo popa­trzeć na to, cze­go uczo­no i nas w szko­łach o histo­rii tego kontynentu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *