Nigdy nie widziałem tyle aktywności przedsiębiorczej, ile obserwuję w każdej minucie dnia na ulicach Nairobi – mówi irlandzki ekonomista i pisarz David McWilliams. A to wszystko dzięki afrykańskiej nowej formie pieniądza: M-pesa (m jak mobile/telefon komórkowy, a pesa w języku suahili oznacza pieniądze).
Irlandzki ekonomista, publicysta i autor, znany z umiejętności tłumaczenia złożonych zjawisk gospodarczych w sposób przystępny i błyskotliwy, kończy swoją (wyśmienitą) książkę o historii pieniądza przywołaniem jego nowej formy, zrodzonej w Kenii: M-pesa.

To oddolna, spontaniczna inicjatywa, powstała z potrzeb ludzi biednych. “W większosci krajów Afryki poważną barierą do rozwoju jest brak dostępu do bankowości i kredytu – pisze McWililiams. – W 2007 r., czyli wtedy, kiedy pojawiły się bitcoiny, bez fanfar i inwestorów, wprowadzono o wiele bardziej pomysłową walutę: M-pesa. Okazała się bardzo użyteczna. Rozwiązała realny problem, w przeciwieństwie do kryptowalut, będących rozwiązaniem wymyślonego problemu. Zamienia środki przeznaczone na rozmowy telefoniczne na pieniądze.
M-pesa umożliwia wpłacanie na telefon pieniędzy, kupowanie i sprzedawanie przy użyciu funkcji debetu i kredytu, dokonywanie przelewów, zaciąganie pożyczek i gromadzenie oszczędności – a dzieje się to z wykorzystaniem prostej technologii SMS. Największy operator sieci komórkowej w kraju, Safaricom, oferuje możliwość wymiany impulsów telefonicznych na miejscową walutę, szylingi kenijskie. Dzięki temu impulsy telefoniczne stały się walutą”.
70 proc. mieszkańców
Za impulsy można zrobić zakupy w sklepie, można bezpiecznie przesłać pieniądze rodzinie w odległej wsi, wziąć mikropożyczkę na zasiew itd. M-pesy używa 70 proc. mieszkańców Kenii. 30 procent PKB gospodarki jest generowane za pośrednictwem M-pesa. W całym kraju działa 50 000 zarejestrowanych agentów działających jak małe banki.
Waluta obecna jest też w Tanzanii oraz innych krajach afrykańskich (Demokratyczna Republika Konga, Egipt, Ghana, Lesotho, Mozambik i Etiopia), obsługując ponad 70 milionów użytkowników.

Komentując dla “The Irish Times” tę nową walutę, McWilliams pokusił się o szerszą perpektywę:
“Jednym z najbardziej kłamliwych twierdzeń, często wysuwanych przez zwolenników wolnego rynku i innych moralistów ekonomicznych, jest pogląd, że biedni nie są przedsiębiorczy, a ten brak podejmowania ryzyka prowadzi do ubóstwa, które następnie można <usprawiedliwić> brakiem inicjatywy. Prawda jest taka, że nikt nie stara się bardziej niż osoba biedna, każdego dnia.

Nigdy nie widziałem tyle aktywności przedsiębiorczej, ile obserwuję w każdej minucie dnia na ulicach Nairobi.
Cokolwiek jest przyczyną ubóstwa, nie jest nią brak zaangażowania. To doświadczeni przedsiębiorcy, kupujący i sprzedający na majestatyczną skalę, co godzinę, jakby od tego zależało ich życie; co w wielu przypadkach jest prawdą. (…)
Nie mają czasu myśleć o przyszłym miesiącu
Zamiast myśleć o ubóstwie jako o liczbie, progu dochodowym czy wynagrodzeniu, uważam, że bardziej przydatne jest rozpatrywanie go z perspektywy horyzontu czasowego.
Bogaci ludzie mają długie horyzonty czasowe, ponieważ nie odczuwają lęku związanego z codzienną harówką.
Biedni ludzie mają krótkie horyzonty czasowe. Tak bardzo martwią się o dziś i jutro, że nie mają czasu myśleć o przyszłym miesiącu. (…)
Bez kredytu człowiek tkwi w tyranii teraźniejszości.
Niewielka innowacja pozwoliła biednemu krajowi ominąć jedno lub dwa pokolenia instytucji, tworząc cały system bankowy z niczego. Tak właśnie wygląda postęp”.
David McWilliams, Pieniądz. Historia ludzkości, tł. Diana Wierzbicka, Marginesy, 2025
9/10


