Blog Afrykański Kawałek Afryki

M-pesa: Tak właśnie wygląda postęp

26 stycznia 2026

Nigdy nie widzia­łem tyle aktyw­no­ści przed­się­bior­czej, ile obser­wu­ję w każ­dej minu­cie dnia na uli­cach Nairo­bi – mówi irlandz­ki eko­no­mi­sta i pisarz David McWil­liams. A to wszyst­ko dzię­ki afry­kań­skiej nowej for­mie pie­nią­dza: M-pesa (m jak mobile/telefon komór­ko­wy, a pesa w języ­ku suahi­li ozna­cza pieniądze).

Irlandz­ki eko­no­mi­sta, publi­cy­sta i autor, zna­ny z umie­jęt­no­ści tłu­ma­cze­nia zło­żo­nych zja­wisk gospo­dar­czych w spo­sób przy­stęp­ny i bły­sko­tli­wy, koń­czy swo­ją (wyśmie­ni­tą) książ­kę o histo­rii pie­nią­dza przy­wo­ła­niem jego nowej for­my, zro­dzo­nej w Kenii: M-pesa.

m-pesa_pieniadz-david-mcwilliams-recenzja

To oddol­na, spon­ta­nicz­na ini­cja­ty­wa, powsta­ła z potrzeb ludzi bied­nych. “W więk­szo­sci kra­jów Afry­ki poważ­ną barie­rą do roz­wo­ju jest brak dostę­pu do ban­ko­wo­ści i kre­dy­tu – pisze McWi­li­liams. – W 2007 r., czy­li wte­dy, kie­dy poja­wi­ły się bit­co­iny, bez fan­far i inwe­sto­rów, wpro­wa­dzo­no o wie­le bar­dziej pomy­sło­wą walu­tę: M-pesa. Oka­za­ła się bar­dzo uży­tecz­na. Roz­wią­za­ła real­ny pro­blem, w prze­ci­wień­stwie do kryp­to­wa­lut, będą­cych roz­wią­za­niem wymy­ślo­ne­go pro­ble­mu. Zamie­nia środ­ki prze­zna­czo­ne na roz­mo­wy tele­fo­nicz­ne na pieniądze.

M-pesa umoż­li­wia wpła­ca­nie na tele­fon pie­nię­dzy, kupo­wa­nie i sprze­da­wa­nie przy uży­ciu funk­cji debe­tu i kre­dy­tu, doko­ny­wa­nie prze­le­wów, zacią­ga­nie poży­czek i gro­ma­dze­nie oszczęd­no­ści – a dzie­je się to z wyko­rzy­sta­niem pro­stej tech­no­lo­gii SMS. Naj­więk­szy ope­ra­tor sie­ci komór­ko­wej w kra­ju, Safa­ri­com, ofe­ru­je moż­li­wość wymia­ny impul­sów tele­fo­nicz­nych na miej­sco­wą walu­tę, szy­lin­gi kenij­skie. Dzię­ki temu impul­sy tele­fo­nicz­ne sta­ły się walutą”. 

70 proc. mieszkańców

Za impul­sy moż­na zro­bić zaku­py w skle­pie, moż­na bez­piecz­nie prze­słać pie­nią­dze rodzi­nie w odle­głej wsi, wziąć mikro­po­życz­kę na zasiew itd. M-pesy uży­wa 70 proc. miesz­kań­ców Kenii. 30 pro­cent PKB gospo­dar­ki jest gene­ro­wa­ne za pośred­nic­twem M-pesa. W całym kra­ju dzia­ła 50 000 zare­je­stro­wa­nych agen­tów dzia­ła­ją­cych jak małe banki.

Walu­ta obec­na jest też w Tan­za­nii oraz innych kra­jach afry­kań­skich (Demo­kra­tycz­na Repu­bli­ka Kon­ga, Egipt, Gha­na, Leso­tho, Mozam­bik i Etio­pia), obsłu­gu­jąc ponad 70 milio­nów użytkowników. 

David_McWilliams_pieniadz-historia-ludzkosci
David McWil­liams, fot. Wiki­me­dia Commons

Komen­tu­jąc dla “The Irish Times” tę nową walu­tę, McWil­liams poku­sił się o szer­szą perpektywę:

Jed­nym z naj­bar­dziej kłam­li­wych twier­dzeń, czę­sto wysu­wa­nych przez zwo­len­ni­ków wol­ne­go ryn­ku i innych mora­li­stów eko­no­micz­nych, jest pogląd, że bied­ni nie są przed­się­bior­czy, a ten brak podej­mo­wa­nia ryzy­ka pro­wa­dzi do ubó­stwa, któ­re następ­nie moż­na <uspra­wie­dli­wić> bra­kiem ini­cja­ty­wy. Praw­da jest taka, że ​​nikt nie sta­ra się bar­dziej niż oso­ba bied­na, każ­de­go dnia.

m-pesa_pieniadz-david-mcwilliams
Kiosk agen­cji M-pesa w Nairo­bi, fot. Fio­na Graham/Wikimedia Commons

Nigdy nie widzia­łem tyle aktyw­no­ści przed­się­bior­czej, ile obser­wu­ję w każ­dej minu­cie dnia na uli­cach Nairobi.

Cokol­wiek jest przy­czy­ną ubó­stwa, nie jest nią brak zaan­ga­żo­wa­nia. To doświad­cze­ni przed­się­bior­cy, kupu­ją­cy i sprze­da­ją­cy na maje­sta­tycz­ną ska­lę, co godzi­nę, jak­by od tego zale­ża­ło ich życie; co w wie­lu przy­pad­kach jest prawdą. (…)

Nie mają czasu myśleć o przyszłym miesiącu

Zamiast myśleć o ubó­stwie jako o licz­bie, pro­gu docho­do­wym czy wyna­gro­dze­niu, uwa­żam, że bar­dziej przy­dat­ne jest roz­pa­try­wa­nie go z per­spek­ty­wy hory­zon­tu cza­so­we­go.
Boga­ci ludzie mają dłu­gie hory­zon­ty cza­so­we, ponie­waż nie odczu­wa­ją lęku zwią­za­ne­go z codzien­ną harów­ką.
Bied­ni ludzie mają krót­kie hory­zon­ty cza­so­we. Tak bar­dzo mar­twią się o dziś i jutro, że nie mają cza­su myśleć o przy­szłym miesiącu. (…)

Bez kre­dy­tu czło­wiek tkwi w tyra­nii teraź­niej­szo­ści.

Nie­wiel­ka inno­wa­cja pozwo­li­ła bied­ne­mu kra­jo­wi omi­nąć jed­no lub dwa poko­le­nia insty­tu­cji, two­rząc cały sys­tem ban­ko­wy z nicze­go. Tak wła­śnie wyglą­da postęp”.

David McWil­liams, Pie­niądz. Histo­ria ludz­ko­ści, tł. Dia­na Wierz­bic­ka, Mar­gi­ne­sy, 2025

9/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Facebook
Twitter
Wydrukuj
kamil-daoud-huryska-recenzja

Głosowanie za przebaczeniem

Moja mała man­da­ryn­ko, woj­na sama się skoń­czy­ła, znu­dzo­na krwią – mówi Aube do swej nie­na­ro­dzo­nej cór­ki po woj­nie domo­wej w Algie­rii w latach 1992-2002. Kolej­na świet­na, choć bole­sna, książ­ka Kami­la Daouda, uro­dzo­ne­go w tym kraju. 

festiwal-conrada-algieria-kamel-daoud

Powojenny układ: amnezja i amnestia

Na pyta­nie, czy trud­no jest być Algier­czy­kiem we Fran­cji, pisarz Kamel Daoud odpo­wia­da prze­wrot­nie: „Trud­no jest być Algier­czy­kiem w Algierii”.

gurnah nad morzem

To nie są proste słowa

“Jestem uchodź­cą, azy­lan­tem” – mówi Saleh, któ­ry w wie­ku 70 lat przy­la­tu­je z Zan­zi­ba­ru do Wiel­kiej Bry­ta­nii. W odpo­wie­dzi sły­szy: “To nie są pro­ste sło­wa. Nie chce­my was tutaj”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *