Blog Afrykański Kawałek Afryki

Nie odbiorą mu odwagi

16 lipca 2021

Sam sie­bie tłu­ma­czy na angiel­ski z języ­ka kiku­ju. W tym języ­ku zaczął pisać… w wię­zie­niu. Na papie­rze toa­le­to­wym. Pisał o zbrod­niach kolo­nia­li­zmu, ale też sprze­ci­wiał się wła­dzom nie­pod­le­głej już Kenii. Od lat wymie­nia­ny jako kan­dy­dat do Nobla, w tym roku otrzy­mał nomi­na­cję do Booke­ra. Za książ­kę o tytu­le: The Per­fect Nine: The Epic Gikuyu and Mum­bi (z adno­ta­cją: z jęz. kiku­ju prze­ło­żył sam autor 🙂 ).

Ngũgĩ wa Thion­g’o, fot. Shawn Miller/Library of Congress/Wikimedia Commons

Kenij­skie wła­dze zaaresz­to­wa­ły go za sztu­kę o wydźwię­ku poli­tycz­nym. W wię­zie­niu spę­dził rok. Został uzna­ny przez mię­dzy­na­ro­do­wą spo­łecz­ność za więź­nia sumie­nia. Po uwol­nie­niu (1977) wyje­chał do Sta­nów, gdzie wykła­dał na Yale oraz uni­wer­sy­te­tach: New York i Cali­for­nia. Nadal pozo­sta­je per­so­na non gra­taKenii. Po kil­ku­dzie­się­ciu latach posta­no­wił odwie­dzić swój kraj. Skoń­czy­ło się to tra­gicz­nie: został napad­nię­ty w hote­lu, a jego żonę zgwał­co­no. Jed­nym z napast­ni­ków był sio­strze­niec pisarza.

Odrzucił kolonializm

Począt­ko­wo pisał po angiel­sku, ale z cza­sem zaczął pisać w języ­ku kiku­ju. Zmie­nił też nazwi­sko: z James Ngu­gi na Ngũgĩ wa Thion­g’o. Był to moc­ny gest, któ­rym chciał poka­zać, że moż­li­we jest odrzu­ce­nie kolo­nial­nej przeszłości.

Ngũgĩ wa Thion­g’o pisze spo­ro o powsta­niu Mau Mau, o przy­wód­cach ruchu nie­pod­le­gło­ścio­we­go, o atmos­fe­rze lat wal­ki z kolo­nial­nym rzą­dem. A był to czas okrut­ny.

james-ngugi-chmury-i-lzy

W powie­ści „Chmu­ry i łzy” temat sprze­ci­wu wobec bia­łych kolo­ni­za­to­rów poja­wia się jako lite­rac­ka peł­nia: od momen­tu prze­bu­dze­nia idei do momen­tu, w któ­rym zaan­ga­żo­wa­nie w ruch wyzwo­leń­czy przy­no­si roz­lew krwi.

Zaczy­na się od pierw­sze­go zetknię­cia z ideą: „Njo­ro­ge wciąż jesz­cze nie mógł ochło­nąć ze zdu­mie­nia: aż dziw bie­rze, zie­mia pana How­land­sa daw­niej była rze­czy­wi­ście ich”.

Obozy koncentracyjne w Kenii

Potem był lęk i wątpliwości:

„ – Myślisz, że dłu­go jesz­cze mogę zno­sić tę harów­kę dla bia­łe­go i jego dzieci?

– Ale on tobie pła­ci pie­nią­dze. Co będzie, jeże­li ten strajk się nie uda?

Nie odbie­raj mi odwa­gi – wrza­snął histe­rycz­nie. Tej moż­li­wo­ści bał się naj­bar­dziej”.

I wresz­cie tra­gicz­ne – jak w kla­sycz­nej grec­kiej tra­ge­dii – sple­ce­nie losów boha­te­rów, któ­re nie­uchron­nie pro­wa­dzi do kataklizmu.

W powie­ści poja­wia się wiel­ka histo­ria: czy­ta­my o przy­wód­cy afry­kań­skiej armii wyzwo­leń­czej, Deda­nie Kima­thi (to o nim sztu­kę napi­sał Ngũgĩ wa Thion­g’o – tę, któ­ra wywo­ła­ła furię nowych władz Kenii, chcą­cych odciąć się od prze­szło­ści) oraz o masa­krze na Hola, któ­rej dopu­ści­li się Bry­tyj­czy­cy (o zor­ga­ni­zo­wa­nym sys­te­mie obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych w Kenii, w któ­rych wię­zio­no dzie­siąt­ki tysię­cy osób pisze nagro­dzo­na Pulit­ze­rem Caro­li­ne Elkins).

Dedan Kima­thi po poj­ma­niu. Został powie­szo­ny przez bry­tyj­skie wła­dze, fot. Google Arts & Culture

O dzieciństwie i pierwszej miłości

Talent Ngũgĩ wa Thion­g’o widać też w bar­dzo uni­wer­sal­nych frag­men­tach, gdy pisze o wspól­nych dla wszyst­kich dzie­ci świa­ta pytaniach:

„ – Myślisz, że rodzi­ce zawsze mają rację?

– Myślę, że tak – odpo­wie­dzia­ła Mwi­ha­ki. – Nie wiem. Ale cza­sem chy­ba wiem, jakiś głos mi mówi w środ­ku… Tobie cza­sem jakiś głos nie mówi?

– Mówi! – zapew­nił, nie chcą wyda­wać się nie­oświe­co­nym głupkiem.

Wkrót­ce potem obo­je zapo­mnie­li o swo­ich rodzi­cach i zaczę­li się śmiać”.

Lub gdy pisze o pierw­szej miło­ści:

„Ruszy­li obo­je w dro­gę powrot­ną, żeby dojść do wio­ski, zanim się ściem­ni. Ptak śpie­wał w zaro­ślach. Potem inny ptak. A ich dwo­je, chło­piec i dziew­czy­na, on zagu­bio­ny w swo­im świe­cie, ona w swo­im, szli przed sie­bie na razie nie pamię­ta­jąc o tej więk­szej ciem­no­ści ogar­nia­ją­cej cały kraj”.

Nazywają je wodami diabelskimi

To pięk­na pro­za. Posłu­chaj­cie sami: 

„Tyl­ko jed­na szo­sa bie­gnie przez te oko­li­ce. Jest dłu­ga i sze­ro­ka i lśni czar­na smo­ła tak, że gdy się nią wędru­je w upal­ny dzień, widzi się przed sobą małe jezior­ka. Ale gdy się pod­cho­dzi, zni­ka­ją, i już następ­ne poły­sku­ją dalej na prze­dzie. Nie­któ­rzy nazy­wa­ją je woda­mi dia­bel­ski­mi, ponie­waż one zwo­dzą, spra­wia­ją, że na ich widok jesz­cze bar­dziej chce się pić, jeże­li ma się już sucho w gar­dle. I ta szo­sa taka dłu­ga i sze­ro­ka bie­gnie wła­ści­wie zni­kąd donikąd”.

Ngũgĩ wa Thiong’o (na okładce jeszcze: James Ngugi), Chmury i łzy, PIW, Warszawa, 1972

8/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
andrzej-muszynski-poludnie-czarne

Ropociągów jest tu więcej niż dróg

Gabon: „peł­no tu bogactw: ura­nu, złota, ropy, żela­za, man­ga­nu i szla­chet­ne­go drze­wa. Zagu­bio­ny Eden? Wie­lu to na rękę. (…) To pań­stwo o rekor­do­wym spo­ży­ciu szam­pa­na i pary­skich cenach. (…) Poło­wa lud­no­ści żyje jed­nak w biedzie”.

chigozie-obioma-rybacy

Mogę pisać tylko o Nigerii

Chi­go­zie Obio­ma, uro­dzo­ny w Nige­rii, jako jedy­ny z dwu­nast­ki rodzeń­stwa skoń­czył stu­dia. Mimo że dostał się na stu­dia do Wiel­kiej Bry­ta­nii, odmó­wio­no mu wizy. Miesz­kał i stu­dio­wał na Cyprze, w Tur­cji i w USA. Aktu­al­nie wykła­da na ame­ry­kań­skim uni­wer­sy­te­cie, pisze nomi­no­wa­ne do Booke­ra książ­ki tłu­ma­czo­ne na 30 języ­ków i tra­fia na listy 100 naj­waż­niej­szych inte­lek­tu­ali­stów świata.

sven-lindqvist-wytepic-cale-to-bydlo

Nie podobała mi się ta wycieczka

To „nie wie­dzy nam bra­ku­je” – mówi Lin­dqvist w swo­jej książ­ce o kolo­nial­nych zbrod­niach XIX w. „Brak nam odwa­gi, by to, co wie­my, zro­zu­mieć i wycią­gnąć z tego wnioski”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.