Blog Afrykański Kawałek Afryki

Afrykańczycy nazywali ją Lwicą Blixen

18 listopada 2019

Prze­pięk­na, mądra książ­ka ponad­prze­cięt­nie inte­li­gent­nej kobie­ty, świa­do­mej i odważ­nej. Któ­ra samot­nie żyjąc w Afry­ce sprzed stu lat, wal­czy o prze­trwa­nie swo­jej far­my, polu­je, lata samo­lo­tem, pije, pali, gotu­je, wyda­je przy­ję­cia, kocha. Gdy lwy ter­ro­ry­zu­ją oko­li­cę i nawet męż­czyź­ni boją się z nimi zmie­rzyć, Karen mówi: „Chodź­my, zary­zy­ku­je­my nie­po­trzeb­nie życie. Bo jeże­li życie ma jakąś war­tość, to pole­ga ona na tym, iż jej nie ma. Frei lebt wer ster­ben kann. Wol­ny żyje ten, kto umie umrzeć”. 

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką

Czer­pie z życia peł­ną pier­sią: „Za każ­dym razem, gdy wzno­si­łam się w górę samo­lo­tem i patrząc w dół zda­wa­łam sobie spra­wę z ode­rwa­nia od zie­mi, mia­łam uczu­cie takie, jak po doko­na­niu wiel­kie­go, nowe­go odkry­cia. A więc to tak – myśla­łam. – O to cho­dzi­ło. Teraz rozu­miem wszyst­ko”.

Głę­bo­kie por­tre­ty i barw­ne histo­rie ludu Kiku­ju­sów, z któ­ry­mi Karen Bli­xen spę­dzi­ła w Afry­ce 20 lat, nie mają sobie rów­nych w literaturze.

Karen Blixen, 1913 r., Wikimedia Commons
Karen Bli­xen, 1913 r., Wiki­me­dia Commons

To nie jest tak, że miło­ści przed­sta­wio­nej w fil­mie Syd­ney­’a Pol­lac­ka w książ­ce nie ma. Jest, ale przed­sta­wio­na ina­czej, dys­kret­niej, dru­go­pla­no­wo. Bo o czym, jak nie o miło­ści świad­czą sło­wa Karen, któ­ra z wiel­kim poświę­ce­niem pocho­wa­ła Deni­sa w uko­cha­nym miej­scu w górach, mimo że ten na nie­dłu­go przed tra­gicz­ną śmier­cią odszedł do innej? „Gdy już opu­ści­łam Afry­kę, Gustav Mohr napi­sał mi o dziw­nym zda­rze­niu, któ­re zaszło na gro­bie Deny­sa. Nigdy nie sły­sza­łam o czymś podob­nym. »Masa­jo­wie – pisał – donie­śli komi­sa­rzo­wi okrę­gu Ngong, że wie­le razy o wscho­dzie i zacho­dzie słoń­ca widy­wa­li lwy na gro­bie Finch-Hat­to­na w górach. Przy­cho­dzi­ły tam lew i lwi­ca, sta­wa­ły przy gro­bie lub kła­dły się na nim, dłu­go tam pozo­sta­jąc«”.

Denys Finch Hatton, Wikimedia Commons
Denys Finch Hat­ton, Wiki­me­dia Commons

Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2019

9/10

Inna opo­wieść o roman­sie Karen i Deny­sa jest opi­sa­na w bio­gra­fii Beryl Mar­kham.

O zupeł­nie innym kolo­nia­li­zmie w Kenii nato­miast prze­czy­ta­cie we wstrzą­sa­ją­cej książ­ce, nagro­dzo­nej Pulit­ze­rem, tutaj.

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Facebook
Twitter
Wydrukuj
kamil-daoud-huryska-recenzja

Głosowanie za przebaczeniem

Moja mała man­da­ryn­ko, woj­na sama się skoń­czy­ła, znu­dzo­na krwią – mówi Aube do swej nie­na­ro­dzo­nej cór­ki po woj­nie domo­wej w Algie­rii w latach 1992-2002. Kolej­na świet­na, choć bole­sna, książ­ka Kami­la Daouda, uro­dzo­ne­go w tym kraju. 

festiwal-conrada-algieria-kamel-daoud

Powojenny układ: amnezja i amnestia

Na pyta­nie, czy trud­no jest być Algier­czy­kiem we Fran­cji, pisarz Kamel Daoud odpo­wia­da prze­wrot­nie: „Trud­no jest być Algier­czy­kiem w Algierii”.

gurnah nad morzem

To nie są proste słowa

“Jestem uchodź­cą, azy­lan­tem” – mówi Saleh, któ­ry w wie­ku 70 lat przy­la­tu­je z Zan­zi­ba­ru do Wiel­kiej Bry­ta­nii. W odpo­wie­dzi sły­szy: “To nie są pro­ste sło­wa. Nie chce­my was tutaj”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *