Blog Afrykański Kawałek Afryki

O Beryl, która bierze, co chce

13 kwietnia 2020

Beryl Mar­kham – pierw­sza kobie­ta, któ­ra otrzy­ma­ła bry­tyj­ską licen­cję na tre­su­rę koni, pio­ner­ka lot­nic­twa, któ­ra usta­no­wi­ła rekord lotu przez Atlan­tyk w 1936 roku. Lecia­ła samot­nie nad oce­anem przez 21 godzin, wal­cząc z żywio­łem i stra­chem. Po wylą­do­wa­niu wita­ły ją wiwa­tu­ją­ce tysią­ce fanów.

Beryl_Markham_1936
Beryl Mar­kham, 1936 r.

Książ­ka Pau­li McLa­in to świet­ny przy­kład, kie­dy best­sel­ler nie musi obra­żać inte­li­gen­cji czy­tel­ni­ka. Autor­ka potra­fi pisać lek­ko, łatwym w odbio­rze sty­lem, ale nie­po­zba­wio­nym lite­rac­kiej swa­dy. „Rupia piko­wa­ła niczym kuro­pa­twa peł­na śru­tu. Nikt nie wie­dział, gdzie wylą­du­je” – np. taka, bar­dzo obra­zo­wa, meta­fo­ra. Albo inte­li­gent­ne poczu­cie humo­ru w sce­nie, gdy Beryl zaczy­na zna­jo­mość z Karen Bli­xen i mówi:

– Pozna­łam two­je­go męża w mie­ście. Jest czarujący.

„– Praw­da? – Uśmiech­nę­ła się nie­jed­no­znacz­nie. – Wie­lo­krot­nie powstrzy­ma­ło mnie to od udu­sze­nia go”.

:):):) Moż­na polu­bić te kobie­ty, moż­na polu­bić tę książkę:)

paula_mclain-okrazyc-slonce

Książ­ka przed­sta­wia mło­dość tej kobie­ty innej niż wszyst­kie. Przy­le­cia­ła z ojcem do Kenii w 1904 r. Mat­ką ją opu­ści­ła, wysy­ła­jąc jej pocz­tą pudeł­ko grusz­ko­wych cukier­ków i zosta­wia­jąc na 16 lat. 

Za to emo­cjo­nal­nie dziew­czyn­kę przy­gar­nął lud Kip­sing. Jej przy­jaźń z Kibim – chłop­cem z tego ludu – nauczy­ła ją, jak prze­żyć w buszu. Beryl rzu­ca­ła włocz­nią, strze­la­ła z łuku, polo­wa­ła, tro­pi­ła, prze­ży­ła atak lwa. To zaowo­co­wa­ło w przy­szło­ści, kie­dy suk­ces w pra­cy z koń­mi wyma­gał wręcz mor­der­cze­go wysił­ku fizycznego. 

Konie i czarna mamba

Bez­po­śred­nia, zawa­diac­ka, zaczep­na dziew­czy­na nie dała się wtło­czyć w życie, napi­sa­ne dla niej przez kolo­nial­ne tra­dy­cje. Guwer­nant­ce wrzu­ci­ła do łóż­ka mar­twą czar­ną mam­bę, wła­ści­wie koń­cząc tym edu­ka­cję grzecz­nej panien­ki z dobre­go domu. Robi­ła, co chcia­ła, wie­dzia­ła, cze­go chce. I co wię­cej – wycho­dzi­ło jej to nad­zwy­czaj dobrze:) 

Pasję do koni zaszcze­pił jej ojciec, z któ­rym począt­ko­wo pra­co­wa­ła. Z cza­sem sta­ła się po pro­stu od nie­go lep­sza, a na pew­no bar­dziej zde­ter­mi­no­wa­na. Chcia­ła tre­so­wać konie, co w tam­tym cza­sie dla kobie­ty było nie­osia­gal­ne. Lata pra­cy w staj­ni, upo­ru, deter­mi­na­cji, kil­ku pora­żek w tle – i osią­gnę­ła nie­moż­li­we. Potem się­gnę­ła po kolej­ny nie­do­stęp­ny cel: latanie.

„Okrą­żyć słoń­ce” to też histo­ria miło­sna. Pierw­sze mał­żeń­stwo Beryl przy­spo­rzy­ło jej wie­le cier­pie­nia. Podob­nie jak romans z Deny­sem Fin­chem Hat­to­nem, kochan­kiem Karen Bli­xen. Książ­ka opo­wia­da tę ponad­cza­so­wą histo­rię miło­sną z innej stro­ny niż w „Poże­gna­niu z Afry­ką”. Się­gnę­ła jed­nak po oba te uczu­cia (a potem po kolej­ne dwa mał­żeń­stwa), bo… tak chcia­ła, bo nie umia­ła racho­wać zysków i strat.

Paula McLain, Okrążyć słońce, Między słowami, Kraków 2016

7/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
abdulrazak_gurnah_powroceni

Wydrzeć tę stronę z dziejów ludzkości

„Wie­lu Afry­ka­nów ginie, żeby moż­na było zaże­gnać tę euro­pej­ską awan­tu­rę” – mówi boha­ter książ­ki o Wiel­kiej Woj­nie i nie mniej potęż­nej miłości.

xavier_aldekoa_dzieci_nilu

Wszyscy jesteśmy dziećmi Nilu

Podróż w dół Nilu to łagod­ne roz­le­wi­ska i pię­trzą­ce się kata­rak­ty: widzi­my ryba­ków w papi­ru­so­wych łód­kach i rebe­lian­tów wer­bu­ją­cych 10-lat­ków; sły­szy­my śmiech chłop­ców po strze­le­niu gola i mil­cze­nie udrę­czo­nych kobiet w obo­zach dla uchodź­ców. Xavier Alde­koa z wie­dzą (sze­ro­ką) i empa­tią (jesz­cze głęb­szą) opi­su­je niewyobrażalne.

najskrytsza pamiec ludzi

By byli afrykańscy, ale nie zanadto

Rzad­ko się zda­rza tak olśnie­wa­ją­ca pochwa­ła lite­ra­tu­ry, jaką jest powieść sene­gal­skie­go auto­ra, Moha­me­da Mbo­ugar Sarr, doce­nio­ne­go fran­cu­ską Nagro­dą Gon­co­ur­tów. A jesz­cze rza­dziej tego typu książ­ka jest gęstą, wart­ką, wcią­ga­ją­cą powie­ścią, od któ­rej nie moż­na się oderwać. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.