Moja mała mandarynko, wojna sama się skończyła, znudzona krwią – mówi Aube do swej nienarodzonej córki po wojnie domowej w Algierii w latach 1992-2002. Kolejna świetna, choć bolesna, książka Kamila Daouda, urodzonego w tym kraju.

Aube to główna bohaterka jego najnowszej książki, nagrodzonej Nagrodą Gouncourtów. Młoda fryzjerka z Oranu po wojnie nosi ślady na ciele: bliznę na szyi oraz zniszczone struny głosowe. Utrata głosu staje się symbolem doświadczeń, o których wciąż nie wolno mówić głośno. Tymczasem Aube pragnie opowiedzieć o przemocy, wojnie i losie kobiet w swoim kraju. Mówi o tym nienarodzonej córce. Ciąża stawia ją przed wielkim pytaniem o macierzyństwo w świecie przepełnionym traumą. By znaleźć odpowiedź, wraca do rodzinnej wsi Had Chekala — miejsca, gdzie wszystko się zaczęło.

Kamil Daoud opowiada tutaj o milczeniu zapadłym nad wydarzeniami wojny domowej w swoim kraju. Jego bohaterka mówi: „Nikt w Algierii nie pamięta, albo nie ma odwagi pamietać, dnia, w którym poderżnięto mi gardło”.
I deklaruje: „Przeżyłam tę rzeź po to, by móc policzyć ofiary i sprawców”.
Kobieta gorzko kpi z narzuconego programu narodowego pojednania.
„Przerażająca pustka – tak zapamiętałam Dzień Przebaczenia” – wspomina Aube i z tamtych czasów przywołuje plakaty nawołujące do głosowania za przebaczeniem.

Bohaterka ma swój pogląd też na to, o co chodziło w tamtej wojnie, mówiąc, że toczyła się ona między tymi, którzy do obliczenia początku ramadanu potrzebowali jedynie obserwacji księżyca, a tymi, którym potrzeba było kalendarza.
Obserwuje i komentuje też współczesną codzienność, z jej brutalnością wobec ofiar, kobiet i zwierząt. W Dniu Ofiar martwi się spektaklem mordu, który odbywa się co roku, gdy składane są w ofierze barany. Opisuje: „Doświadczam tego samego, co te zwierzęta”.
Chodzący sądny dzień
Wspomina dzień, w którym oprawcy poderżnęli jej gardło.
„Chodzący sądny dzień. Mam na myśli ten moment, kiedy odwracasz się w stronę nieba, a twoje gardło odsłania tętnicę szyjną, która przyciaga ostrze noża. Najbardziej intensywnym uczuciem nie jest nienawiść do nożownika, ale nadzieja, że uda ci się ocaleć, mimo że cię nadmiernie wykrwawiono”.
W takiej chwili do głowy jej przychodzi coś, czym pojono ją od dzieciństwa: „Gdy będę posłuszna, to może nie zginę”.

Matka dla swojej córki by chciała innej rzeczywistosci: „Nie chce, żebyś dała się wciagnąć w tę historię, w której będziesz kobietą, kimś niewiele ważniejszym od tych owiec”.
Aube cały czas rozważa najważniejsze pytanie: a może „Tobie najlepiej będzie, gdy umrzesz. Odeślę cię do raju, gdzie gawożą huryski”.
Kamil Daoud, Huryska, tł. Oskar Hedemann, ArtRage, 2025
8/10


