Blog Afrykański Kawałek Afryki

Gdy rozpada się stary porządek

5 listopada 2021

„Jestem z sobą w naj­więk­szym porząd­ku” – mówi mor­der­ca. Choć przy­zna­je, że za boha­te­ra się nie uwa­ża. Kto w zabój­cy prze­ciw­ni­ka apar­the­idu chciał­by dziś widzieć bohatera?

W Pol­sce stan wojen­ny, a Janusz Waluś wyjeż­dża do RPA. Kil­ka­na­ście lat póź­niej, po uwol­nie­niu z wię­zie­nia Nel­so­na Man­de­li, Waluś ubo­le­wa: „Na moich oczach kraj się pogrą­ża. Roz­pa­da się sta­ry porządek”.

Apartheid, czyli: osobno

Jaki to był porzą­dek? Przy­po­mnij­my: wów­czas RPA jako jedy­ne pań­stwo świa­ta mia­ło zapi­sa­ną w pra­wie segre­ga­cję raso­wą. Prze­pi­sy apar­the­idu uję­to w 312 aktach praw­nych. Każ­dy czło­wiek ma wpi­sa­ną rasę do swo­ich doku­men­tów. By w przy­pad­kach bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych spraw­dzić, jakiej dany oby­wa­tel jest rasy, prze­pro­wa­dza się test ołów­ka – urzęd­nik wsu­wa komuś we wło­sy ołó­wek. Tyl­ko jeśli wypad­nie – rasa biała. 

Apar­the­id (czy­li: osob­no) obo­wią­zu­je od przed­szko­la, poprzez szko­łę, park, auto­bus, dwo­rzec, osie­dle, pla­że, sta­dion aż do toa­let. Ist­nie­je zakaz sto­sun­ków intym­nych mię­dzy rasą bia­łą a czarną. 

Ludzie są prze­śla­do­wa­ni, giną.

Mimo tej nie­spra­wie­dli­wo­ści (oraz idą­cej za nią mię­dzy­na­ro­do­wej izo­la­cji RPA) kraj w latach 1970’ jest jed­nym z naj­bo­gat­szych państw świata.

nic-osobistego-sprawa-janusza-walusia-cezary-lazarewicz

Po uwol­nie­niu Man­de­li ruch na rzecz znie­sie­nia rasi­stow­skich praw się nasi­la i rady­ka­li­zu­je. Waluś ubo­le­wa nad upad­kiem sta­rych cza­sów i boi się obję­cia rzą­dów przez czar­no­skó­rych. Mówi: „Histo­ria dowo­dzi, że ich rzą­dy się nie sprawdzają”.*

Pla­nu­je więc zabój­stwo Chri­sa Hanie­go – jed­ne­go z naj­waż­niej­szych dzia­ła­czy anty­apar­the­idow­skich, lide­ra par­tii komu­ni­stycz­nej a jed­no­cze­śnie przy­wód­cy Umkhon­to we Sizwe, zbroj­ne­go skrzy­dła Afry­kań­skie­go Kon­gre­su Naro­do­we­go (ANC).

Chris_Hani_RPA
Pomnik Chris Hani w Ekur­hu­le­ni, Boks­burg, fot. Nqobimfundo/Wikimedia Commons

Żeby oddzielić jednych od drugich

Waluś chce, by po zabój­stwie Hanie­go czar­no­skó­rzy miesz­kań­cy RPA roz­po­czę­li zamiesz­ki, co mia­ło­by dopro­wa­dzić do koń­ca poko­jo­wych nego­cja­cji w spra­wie znie­sie­nia apar­the­idu. „Nam nie cho­dzi­ło o zakon­ser­wo­wa­nie apar­the­idu – mówił – ale stwo­rze­nie cze­goś nowe­go. Cho­dzi­ło o to, żeby bia­li gło­so­wa­li na bia­łych, a czar­ni na czar­nych. Żeby oddzie­lić jed­nych od drugich”.

W kwiet­niu 1993 Waluś mor­du­je Hanie­go przed jego domem. Zabił go strza­ła­mi w głowę. Następ­nie mor­der­ca odszedł, wsiadł do samo­cho­du i – nie ukry­wa­jąc się, nie zmie­nia­jąc samo­cho­du ani nie pozby­wa­jąc się bro­ni – dał się zła­pać. Czuł, że wypeł­nił misję i obro­nił RPA przed tragedią.

Wygwizdany kaznodzieja pokoju

Tak jak prze­wi­dy­wał: roz­po­czę­ły się zamiesz­ki. Zgi­nę­ło w nich ponad 70 osób. „Kazno­dzie­ja poko­ju”– jak nazy­wa­no Nel­so­na Man­de­lę – został publicz­nie wygwiz­da­ny. Panu­je złość. Była żona Man­de­li, Winnie wprost wzy­wa do mor­do­wa­nia Burów. Poli­tycz­na prze­moc jed­nak zosta­je zaha­mo­wa­na, głów­nie dzię­ki wysił­kom Man­de­li, któ­ry rok póź­niej zosta­je pre­zy­den­tem. Nie­ste­ty, roz­le­wa się prze­moc inne­go rodza­ju: „każ­de­go roku w pięć­dzie­się­cio­mi­lio­no­wym kra­ju docho­dzi do dwu­dzie­stu tysię­cy zabójstw (w trzy­dzie­sto­ośmio­mi­lio­no­wej Pol­sce jest ich pięćset)”.

Książ­ka Łaza­re­wi­cza wyśmie­ni­cie poka­zu­je, co się dzie­je w kra­ju w cza­sie prze­ło­mu, „gdy roz­pa­da się sta­ry porzą­dek ”– jak­by to powie­dział Waluś. Gdy jed­na iskra wystar­czy, by wybu­chła woj­na. Gdy lud wrze spra­wie­dli­wym gnie­wem, a bra­ku­je struk­tur, by zacho­wać ład. W trak­cie zatrzy­ma­nia Walu­sia poli­cjan­ci nie ukry­wa­ją, że popie­ra­ją jego dzia­ła­nia. Kil­ku z nich, bia­łych, zaj­mu­je się zwal­cza­niem ter­ro­ry­zmu, czy­li eks­tre­mi­stów antyapartheidowych. 

Jestem z sobą w największym porządku

„Z pro­ce­su nie­wie­le pamię­tam. Nic cie­ka­we­go tam się nie wyda­rzy­ło. Gdy­by wypa­da­ło, to bym tam drze­mał” – repor­taż Łaza­re­wi­cza świet­nie też poka­zu­je men­tal­ność czło­wie­ka sie­dzą­ce­go od ponad 30 lat w wię­zie­niu. Gdy wię­zie­nie zaczy­na być całym świa­tem, gdy uwię­zio­ny zaczy­na sam two­rzyć swo­ją legen­dę, żeby nadać sens temu, co zro­bił, bo ina­czej by zwa­rio­wał. Waluś w pew­nym momen­cie mówi: „jestem z sobą w naj­więk­szym porządku”. 

Po latach jed­nak doda­je: „Za boha­te­ra się nie uważam”. 

Naszym wzorem Janusz Waluś

Dla­cze­go w tej opo­wie­ści poja­wia się w ogó­le sło­wo boha­ter?

Bo jest ciąg dal­szy histo­rii Walu­sia. Dzia­ła­cze ONR oraz skraj­ni pra­wi­cow­cy we współ­cze­snej Pol­sce zaczy­na­ją go uwa­żać za anty­ko­mu­ni­stycz­ne­go boha­te­ra, ostat­nie­go żoł­nie­rza wyklę­te­go. Poja­wia­ją się wyra­zy popar­cia, zbiór­ki na jego uwol­nie­nie, trans­pa­ren­ty na mar­szach: „Naszym wzo­rem Janusz Waluś”. (Wiel­ka szko­da, że za wzór nie wzię­li sobie np. połu­dnio­wo­afry­kań­skich lot­ni­ków, któ­rzy z nara­że­niem życia lata­li w 1944 r. nad War­sza­wą, doko­nu­jąc zrzu­tów dla powstań­ców. Łaza­re­wicz opi­su­je, jak opo­wia­dał o tym Mandela).

Waluś uwa­żał się za więź­nia poli­tycz­ne­go. On, jego rodzi­na i obro­na pod­kre­śla­li jego anty­ko­mu­ni­stycz­ną moty­wa­cję. Że nie­na­wi­dził komu­ni­zmu, przez któ­ry był niby prze­śla­do­wa­ny. A jak było napraw­dę – mówi zna­jo­ma z mło­do­ści Janu­sza Walu­sia: Cała rodzi­na Walu­siów „byli to bar­dzo majęt­ni ludzi, sku­pie­ni na wła­snym biz­ne­sie i pie­nią­dzach. Umi­zgi­wa­li się do komu­chów, czer­pa­li z życia gar­ścia­mi i nie było tam żad­nej ide­olo­gii. Życie Janu­sza upły­wa­ło w dostat­ku. Nicze­go mu nigdy nie bra­ko­wa­ło i nie wie­dział nawet, jak żyją w Pol­sce zwy­kli ludzie. (…) Na pew­no nie zaznał żad­nych od komu­ny krzywd. Trwo­nił czas i pie­nią­dze, kupu­jąc i roz­bi­ja­jąc kolej­ne samochody”.

I tak to ide­olo­gią moż­na wytłu­ma­czyć wszystko…

cezary-lazarewicz-nic-osobistego-sprawa-janusza-walusia

Ceza­ry Łaza­re­wicz, Nic oso­bi­ste­go. Spra­wa Janu­sza Walu­sia, Sonia Dra­ga, Kato­wi­ce, 2019

6/10

* W odpo­wie­dzi na ten zarzut war­to zacy­to­wać Chi­ma­man­dę Ngo­zi Adi­chie: „Nie­któ­rzy uwa­ża­ją, iż nie potra­fi­my rzą­dzić się sami, bo kil­ka razy pró­bo­wa­li­śmy i zawie­dli­śmy, jak­by tym, któ­rzy potra­fią, uda­ło się to za pierw­szym razem” – brzmi jak opi­nia doj­rza­łe­go poli­to­lo­ga? Otóż nie, to zda­nie z debiu­tanc­kiej (!) powie­ści nige­ryj­skiej pisarki. 

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
conrad-narodziny-globalnego-swiata

Pieniądze były wszystkim

Dla Jose­pha Con­ra­da „pro­ble­mem nie było hipo­kry­tycz­ne wyrze­cze­nie się metod cywi­li­zo­wa­nych – ale samo euro­pej­skie poję­cie cywi­li­za­cji jako war­to­ścio­wej idei”. W „Jądrze ciem­no­ści” uka­zał zgro­zę bel­gij­skie­go Konga.

mark-bowden-helikopter-w-ogniu

Pycha w ogniu

„Heli­kop­ter w ogniu” to nie tyl­ko książ­ka o ame­ry­kań­skich chłop­cach na woj­nie, z emo­cjo­nu­ją­cą akcją i strze­la­ni­ną. Wła­ści­wie jest to moc­ny trak­tat anty­wo­jen­ny, poka­zu­ją­cy, jak dobre inten­cje potra­fią zro­bić pie­kło na ziemi.

james-ngugi-chmury-i-lzy

Nie odbiorą mu odwagi

Sam sie­bie tłu­ma­czy na angiel­ski z języ­ka kiku­ju. W tym języ­ku zaczął pisać… w wię­zie­niu. Na papie­rze toa­le­to­wym. Pisał o zbrod­niach kolo­nia­li­zmu, ale też sprze­ci­wiał się wła­dzom nie­pod­le­głej już Kenii. Od lat wymie­nia­ny jako kan­dy­dat do Nobla, w tym roku otrzy­mał nomi­na­cję do Bookera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.