
Co jest na ulicy?
Dzieci ulicy czują się niepotrzebne, a ich życie dla nich samych nie stanowi żadnej wartości - mówi Gosia Zawadzka, która przez dwa lata pracowała w centrum Ana Jeno w Angoli.

Dzieci ulicy czują się niepotrzebne, a ich życie dla nich samych nie stanowi żadnej wartości - mówi Gosia Zawadzka, która przez dwa lata pracowała w centrum Ana Jeno w Angoli.

Aby pomóc zrozumieć ten kontynent, wcale nie trzeba epatować drastycznymi obrazami, ukazującymi klęski żywiołowe czy głód. My promujemy przekaz pozytywny i wydaje mi się, że jest to podejście słuszne - o organizowanych przez naszą fundację warsztatach afrykańskich w szkołach opowiada Mateusz Gurbiel.

Mentalnie wracałam z Nigerii dobre kilka miesięcy. Na początku wydawało mi się, że nic tutaj nie ma sensu. Praca, którą wykonywałam tam, dawała natychmiastowy efekt. Widziałam uśmiechnięte dzieciaki, które czegoś się uczyły – mówi Marta Burza, wolontariuszka naszej fundacji.

W ich wsi nie ma prądu, radia i telewizji. Kiedyś na placu wyświetlano film. Pamięta każdy szczegół. Widziała, jak jedna z bohaterek bawiła się lalką. Odtąd Manjarisoa chcę mieć taką samą.

Jak gadam z zabójcami? Normalnie: staram się jak z innymi ludźmi – mówi s. Orencja Żak, pallotynka, pomagająca w Centralnym Więzieniu w Bafoussam w Kamerunie.

Zaczęło się od naszego stróża. Poprosiłam go, żeby przywiózł z drugiej wioski kopyta. Jakie kopyta? No przecież to nogi krowie! Już nie miałyśmy co jeść. Święta się zbliżały, siostry prosiły o jedzenie. A kopyto to można z przyprawami ugotować. Przysmak jest, dużo mięsa nie ma, ale smaczne. Więc wysłałam po kopyta stróża.