
Wielka historia w tle
Siłą tegorocznego festiwalu Afrykamera są fakty. Można zobaczyć kilka wybitnych dokumentów, w których bohaterów po plecach smaga wielka historia. A oni nie zostają jej dłużni!

Siłą tegorocznego festiwalu Afrykamera są fakty. Można zobaczyć kilka wybitnych dokumentów, w których bohaterów po plecach smaga wielka historia. A oni nie zostają jej dłużni!

„Jest wciąż mnóstwo miejsc na świecie, w których nie byłem i nie malowałem, jak np. (…) Afryka” – mówi El Mac, jeden ze słynniejszych artystów street artu. No właśnie, Afryka niekoniecznie kojarzy nam się z bogactwem graffiti. A jest tu dużo do odkrycia!

Afryka na festiwalu Nowe Horyzonty NH20 ma się bardzo dobrze. Wibruje, tętni życiem, zachwyca i staje po swoje. Afrykański film staje też w konkursie o nagrodę główną, co jest niemałą sensacją 🙂

Kareem Waris Olamilekan to 11-letni artysta z Nigerii, który marzy, by jego prace wisiały w muzeach. Dobrze mu idzie. Póki co… zyskał międzynarodowy rozgłos 🙂

Od urodzenia jestem uchodźcą na tym świecie – śpiewa Aziza Brahim, urodzona w obozie dla uciekinierów z Sahary Zachodniej. Dzień Uchodźcy (20 czerwca) skłania do refleksji, że w pewnym sensie wszyscy jesteśmy uchodźcami z Afryki, skąd pochodzi nasz gatunek.

„Wyliczanka” to mocny głos artysty o obojętności Zachodu wobec tragedii m.in. w Afryce. Na ścianie w muzeum Kozłowski powiesił szereg misek i szmatek, służących do umywania rąk.

Dostał Grammy, jego płyty sięgają milionowych nakładów, grał w Carnegie Hall, grał z Bono i Peterem Gabrielem. Baaaardzo nietuzinkowa postać. „Nazywam się Youssou N’Dour i wzywam wszystkich Afrykanów: przyjdźcie dzielić się myślami; przyjdźcie na burzę mózgów”…

Muzykolog słyszy piosenkę, która go uwodzi tak skutecznie, że wędruje za nią z Nowego Jorku w środek afrykańskiej dżungli. A potem zostaje tam na ćwierć wieku.

World Press Photo ostrzega: zdjęcia są drastyczne, dzieci wchodzą na wystawę tylko pod opieką dorosłych. Co roku na wysmakowanych, malarskich fotografiach widzimy to, co w naszym gatunku najgorsze.

Wizualne arcydzieło z Ghany, a wyprodukowane na niskim budżecie i zagrane przez naturszczyków. „Pogrzeb Kojo” to pierwszy ghanijski film na Netflixie 🙂 Sukces, od którego gęba się śmieje 🙂

Film „Oni nie znają naszej sztuki. Graffiti w Kenii” to mocny głos przeciwko turystyce slumsowej. Coraz więcej biur podróży swoim znudzonym klientom, którzy widzieli już wszystko, oferuje wycieczki po slumsach.

A może ktoś ma ochotę na świetne bębny i muzykę Nomadów? Jeśli tak, niech szuka w okolicy koncertu Mustaphy El Boudani.