Blog Afrykański Kawałek Afryki

Ludzie kochają tu mocniej

27 października 2019

W tej książ­ce zako­chu­jesz się od pierw­sze­go zda­nia. Zda­nia, w któ­rym „ojciec spóź­nia się już ponad godzi­nę”, a cze­ka­ją­cy sie­dzą w upa­le pod ogrom­nym figow­cem. Gdy wypi­li ter­mos kawy i zje­dli wszyst­kie kanap­ki, przy­jeż­dża samo­chód z trum­ną, skry­wa­ją­cą cia­ło ojca. Bo jest to głę­bo­ka i szcze­ra opo­wieść o odcho­dze­niu ojca, któ­ra wie­le razy spra­wia, że w trak­cie czy­ta­nia pły­ną łzy. (Nawet publicz­nie, w tram­wa­ju, o 7:30 🙂

Ale też jest to opo­wieść o odcho­dze­niu całe­go świa­ta ojca auto­ra. Nie ma już Rode­zji, jest Zim­ba­bwe (od roku 1979). Gdy Zim­ba­bwe dosta­je się w ręce sza­lo­ne­go pre­zy­den­ta Rober­ta Muga­be (1987), tam­tej­szy świat sta­je na gło­wie. Nad­cho­dzą okru­cień­stwo, absurd i nie­wy­obra­żal­ne mar­no­traw­stwo. Zni­ka­ją cza­sy płod­nej zie­mi, roz­le­głych farm i względ­ne­go jak na Afry­kę spo­ko­ju, gdy kraj był spi­żar­nią całe­go kon­ty­nen­tu. Nad­cho­dzą cza­sy takiej nie­go­spo­dar­no­ści, że pra­cow­ni­cy kost­ni­cy wynaj­mu­ją ludz­kie zwło­ki, by wynaj­mu­ją­cy mogli dostać przy­dział na nie­do­stęp­ną ben­zy­nę, któ­ra przy­słu­gu­je kara­wa­nom.

gdzie krokodyl zjada slonce

Peter Godwin nie tyl­ko tłu­ma­czy nam Afry­kę czy pro­stu­je zło­żo­ne poli­tycz­ne zawi­ło­ści – on tę Afry­kę też po pro­stu kocha: „W mojej czę­ści Afry­ki śmierć jest na wycią­gnię­cie ręki. W sytu­acji, gdy więk­szość czar­nych miesz­kań­ców Zim­ba­bwe umie­ra w wie­ku trzy­dzie­stu paru lat, śmierć ma swo­je miej­sce przy każ­dym sto­le (…). W Afry­ce nie oglą­da się śmier­ci z widow­ni życia, tyl­ko bez­po­śred­nio ze sce­ny, w ocze­ki­wa­niu na swo­ją kwe­stię. Czło­wiek czu­je się tu kru­chy, tym­cza­so­wy, prze­mi­ja­ją­cy. Czu­je się śmier­tel­ny. Może dla­te­go życie w Afry­ce toczy się tak wart­ko, że jego dra­ma­tur­gię uwy­pu­kla cią­gła bli­skość śmier­ci. (…) Ludzie kocha­ją tu moc­niej. Miłość pozwa­la zapo­mnieć, że życie musi się skoń­czyć. Miłość sta­no­wi ali­bi dla życia w obli­czu śmierci”.

Choć to zaska­ku­ją­ce, to książ­ka o Afry­ce zawie­ra jed­ną z naj­bar­dziej nie­wia­ry­god­nych histo­rii opo­wia­da­ją­cych o Holo­cau­ście. Bez spo­ile­ro­wa­nia mogę powie­dzieć tyl­ko tyle ;( 

Tyl­ko życie mogło ją napisać!

Peter Godwin, Gdzie krokodyl zjada słońce

Wspo­mnie­nia, wyd. W.A.B., War­sza­wa 2008

10/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
gael-faye-tesknota

Nienawiść przechadzała się po ulicach

“Nie trze­ba szu­kać wro­ga; woj­na znaj­dzie go nam sama. Usil­nie sta­ra­łem się zacho­wać neu­tral­ność, ale się nie dało” – wspo­mi­na Gabriel, któ­ry jako dzie­się­cio­la­tek był świad­kiem ludo­bój­stwa na Tut­sich w Burundi.

david-olusoga-casper-erichsen-zbrodnia-kajzera

Brunatne koszule z Afryki

Począt­ki ide­olo­gii nazi­zmu mia­ły miej­sce w XIX w. Ludo­bój­stwo Here­ro i Nama w kolo­niach Cesar­stwa Nie­miec­kie­go było pierw­szą odsło­ną rasi­stow­skich zbrodni.

binyavanga wainaina kiedys o tym miejscu napisze

Na przekór chaosowi

Biny­avan­ga Waina­ina pisze o dora­sta­niu w Kenii lat 70. i 80. ubie­głe­go wie­ku. To uważ­ny, wyczu­lo­ny obser­wa­tor i pisarz ope­ru­ją­cy nie­ocze­ki­wa­nym sło­wem. Pisarz, któ­ry z wąt­pli­wo­ści zro­bił temat i kunszt (“Boję się pisa­rzy. Się­ga­ją za głę­bo­ko i roz­wa­la­ją pro­stą dro­gę do suk­ce­su. Nie umiem sobie wyobra­zić sie­bie jako kogoś takiego”).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *