Blog Afrykański Kawałek Afryki

Kanapki z dżemem i majonezem

5 stycznia 2020

Be-Afri­ca, czy­li Ser­ce Afry­ki to nazwa, jaką Repu­bli­ce Środ­ko­wo­afry­kań­skiej nada­li jego miesz­kań­cy. O tym ser­cu – z ser­cem! – pisze kapu­cyn, któ­re­go książ­ki były jed­nym z impul­sów do powsta­nia naszej Fun­da­cji.

Robert Wieczorek, Pęknięte serce Afryki
Robert Wie­czo­rek, Pęk­nię­te ser­ce Afry­ki

Brat Robert, kapu­cyn, zjadł zęby na Afry­ce. Kawał życia spę­dził w Repu­bli­ce Środ­ko­wo­afry­kań­skiej, gdzie, poza dusz­pa­ster­ski­mi obo­wiąz­ka­mi misjo­na­rza, m.in. budo­wał i remon­to­wał szko­ły. Jak pisze o Afry­ce, to całym ser­cem. Nie wsty­dzi się swo­ich emo­cji, nie­cier­pli­wo­ści, impul­syw­no­ści i tych wszyst­kich bar­dzo ludz­kich reak­cji na zło, któ­re się dzie­je obok. Był w kra­ju, ogar­nię­tym rebe­lią. Książ­ka to wspo­mnie­nia z tego okre­su, gdy brat posłu­gi­wał na pogra­ni­czu z Cza­dem i Kame­ru­nem, czy­li na zie­mi niczy­jej, gdzie Boga nie ma. „Rebe­lia … prze­szła nie­zau­wa­żo­na. Któż­by się zresz­tą przej­mo­wał kon­flik­tem kil­ku­set żoł­nie­rzy po obu stro­nach w jakiejś bana­no­wej repu­bli­ce? Uczci­wie mówiąc, to nawet nie była woj­na, ale wojen­ka, prze­py­chan­ka, puka­ni­na zakra­wa­ją­ca na kpi­nę. Jed­nak w tym prze­wro­cie woj­sko­wym zgi­nę­li kon­kret­ni ludzie, a tysią­ce cier­pi do dzi­siaj”. To była woj­na, w któ­rej sto­li­cę zdo­by­li żoł­nie­rze, miesz­czą­cy się w… ośmiu samo­cho­dach.

Ulubione śniadanie rebeliantów

Wspo­mnie­nia kapu­cy­na to głów­nie zapis uże­ra­nia się z kolej­ny­mi najaz­da­mi rebe­lian­tów, któ­rzy dewa­stu­ją jego dom, a tak­że całą miej­sco­wość. Przy­cho­dzą w nocy, zabie­ra­ją wszyst­ko, co widzą – giną nawet kra­ny do zle­wu. Po pew­nym cza­sie sta­ją się dla czy­tel­ni­ka roz­po­zna­wal­ni, gdy przy­cho­dzą jak po swo­je na ulu­bio­ne śnia­da­nie – chleb z dże­mem i majo­ne­zem. Mię­dzy zakon­ni­ka­mi a rebe­lian­ta­mi wywią­zu­je się gra, w któ­rej spryt, inte­li­gen­cja i siła cha­rak­te­ru pierw­sze­go sta­je naprze­ciw kara­bi­nom tych dru­gich.

Uwa­ga: książ­kę pole­cał jako zna­ko­mi­ty repor­taż sam R. Kapu­ściń­ski.

Robert Wie­czo­rek, Pęk­nię­te ser­ce Afry­ki, Sera­fin, Kra­ków 2006

6/10

Robert Wieczorek, Listy z serca Afryki
Robert Wie­czo­rek, Listy z ser­ca Afry­ki

Kolej­na książ­ka misjo­na­rza to zre­da­go­wa­ne listy do Pol­ski misjo­na­rza z kra­ju, w któ­rym spę­dził 25 lat. I ten kraj poko­chał - choć pisze o nim, jak o zapo­mnia­nej bana­no­wej repu­bli­ce, pod­śmie­chu­je się z jego cesa­rza (tak! tak! – jesz­cze w latach 1970’ RŚA mia­ła swo­je­go cesa­rza, Bokas­sę), a jed­no­cze­śnie prze­kli­na bogac­twa natu­ral­ne (m.in. dia­men­ty), któ­re były jed­ną z przy­czyn tego, że kraj spły­nął krwią.

Misjo­narz spo­ro pisze o cza­rach, któ­re są waż­nym aspek­tem środ­ko­wo­afry­kań­skiej codzien­no­ści. War­to wspo­mnieć, że poło­wa spraw sądo­wych doty­czy tam posą­dzeń o cza­ry. Bywa, że te posą­dze­nia koń­czą się śmier­cią. Misjo­narz przed­sta­wia tę men­tal­ność, któ­ra ma się dobrze w XXI wie­ku – ba, wręcz się roz­wi­nę­ła w epo­ce AIDS, gdy tabu jest zbyt sil­ne, by roz­ma­wiać o przy­czy­nach cho­ro­by. Sprzy­ja to łatwe­mu rzu­ca­niu oskar­żeń o cza­ry, któ­ry niby ją przy­nio­sły.

Autor zabie­rze czy­tel­ni­ka na targ –„roje much, wychu­dzo­ne psy i spe­cy­ficz­ny zapach mię­sa leżą­ce­go od rana”, przed­sta­wi naj­now­sze tren­dy w sprę­żyn­ko­wych fry­zu­rach miej­sco­wych kobiet, wytłu­ma­czy, dla­cze­go maniok sma­ku­je jak kroch­mal i poka­że wie­le szcze­gó­łów, budu­ją­cych tzw. lokal­ny kolo­ryt.

Robert Wie­czo­rek, Listy z ser­ca Afry­ki, Sera­fin, Kra­ków 2007

5/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
konrad_piskala_dryland

To nie były nasze wojny

„W Soma­lii wszyst­ko wyda­rza się wcze­śniej. Mał­żeń­stwo, dzie­ci, pierw­sza pra­ca, woj­na i śmierć”.

Wojciech_Jagielski,_portret_by_Mikolaj_Dlugosz

Bez nas zginą

Odkąd spo­tka­łem przed laty dok­to­ra Mukwe­ge, sądzi­łem, że nada­wał­by się zna­ko­mi­cie na boha­te­ra opo­wie­ści, w któ­rej dobro zwy­cię­ża zło.

Linda_polman_karawana_kryzysu

Woda samolotami do Afryki?

„Dofi­nan­so­wu­je­cie swo­ich rol­ni­ków upra­wia­ją­cych baweł­nę, a potem dostar­cza­cie nam zno­szo­ną odzież – powie­dział jeden z sene­gal­skich eko­no­mi­stów rol­nic­twa na temat akcji zbie­ra­nia odzie­ży dla bied­nych kra­jów w kra­jach boga­tych”. To zda­nie było inspi­ra­cją dla naszych fun­da­cyj­nych warsz­ta­tów dla mło­dzie­ży: „Jak mądrze poma­gać Afry­ce?”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.