Tytuł dokumentu: Faya dayi to zaklęcie wypowiadane przez rolników w trakcie uprawy khatu. I choć oznacza: „narodziny dobrego samopoczucia”, to film przedstawia coś zupełnie innego: ciężkie życie rolników w Etiopii oraz dewastujące skutki zażywania tego narkotyku.

Khat, po polsku: czuwaliczka jadalna, w naszym kraju jest nielegalna. Jej żucie czy palenie opanowało Afrykę wschodnią. To naturalny odpowiednik amfetaminy, dający energię, euforię oraz niwelujący uczucie głodu. Listki rośliny zawierają substancje psychotropowe, ale tylko do 48 h po zerwaniu.

Khat najlepszej jakości uprawiany jest we wschodniej Etiopii, gdzie kręcony był ten poetycki i oniryczny dokument. Film jest czarno-biały, a dodatkowo wiele scen dzieje się w nocy, oświetlonej ogniem, wypełnionej dźwiękami nocnych owadów. Ujęcia w dzień często kręcone są w wszechobecnym dymie z khatu. Wolne, liryczne ujęcia wprowadzają widza w rodzaj transu i mają przybliżać uczucie po zażyciu khatu, nazywane: merkhana.

„Każdy żuje, by uciec” – takie zdanie pada w filmie. Pytanie, od czego uciekają ludzie sportretowani w dokumencie? Od brutalnego rządu, prześladowań, bicia i więzienia, które zmusiły do ucieczki również rodzinę reżyserki, Jessiki Beshir, która wychowała się w regionie, niedaleko starożytnego miasta Harar. Żyje tu prześladowana mniejszość ludu Oromo, którego walka z rządem trwa od 1973 roku.
Dawniej mieszkańcy regionu uprawiali kawę, lecz teraz to niemożliwe. „Każdy reżim uniemożliwiał nam pracę na naszej własnej, żyznej ziemi”. A widać, że kochają swoją ziemię, mówią o niej: „kraj miodowej rosy”.

Bohaterowie filmu dużo też mówią o innej ucieczce: do Europy. Jeden z chłopców opowiada, że gdy był mały, jego mama wyjechała i nigdy nie wróciła. Inni rozważają koszty wyjazdu do Europy. W tym te niefinansowe, ubolewając: „Nie powinniśmy ginąć na pustyniach i morzach, aby zmienić swoje życie”.
Niektórzy podważają sens wyjazdu: być imigrantem w obcym kraju to szczęście? I argumentują: czy taką samą miłość dostaniesz od macochy, jaką miałeś od matki?

Mohammed ma 14 lat. Jego ojciec jest uzależniony od khatu. Mohammed musi pracować, jest chłopcem na posyłki. Zwraca się do matki: „Mamo, tata się robi szalony przez khat. Rano, zanim zażyje, jest inną osobą”. Chłopak widzi zmiany osobowości ojca w ciągu dnia: „Nigdy nie wiem, której osoby się spodziewać”. Mohammed opowiada, że kiedy ojcu zabraknie pieniędzy na khat, przychodzi duch, przed którym ten ucieka i ucieka, biegnie i biegnie, ale nie może uciec. „Wzięliśmy go do szejka, pobłogosławili chleb, przecięli linę, ale nie wyzdrowiał” – ubolewa chłopiec.

Roślina służyła sufickim imamom do celów religijnej medytacji. Legenda mówi, że z jego pomocą sufici szukali drogi do wiecznego życia. Teraz służy ucieczce od rzeczywistości: „Jak ludzie zażywają khat, zaczynają oglądać filmy w swoim umyśle. Jeśli raz tam trafisz, nigdy nie znajdziesz wyjścia”.
Faya dayi, reż. Jessica Beshir, Etiopia, USA, Katar, 2021
dokumentalny, 120 min., obejrzany w ramach festiwalu Afrykamera
7/10


