Blog Afrykański Kawałek Afryki

Kwitły wszystkie dżakarandy

10 stycznia 2020

„Nasza mama – Nico­la Ful­ler z Afry­ki Środ­ko­wej, jak od cza­su do cza­su woli się przed­sta­wiać – chy­ba od zawsze pra­gnę­ła mieć w rodzi­nie pisa­rza, nie tyl­ko dla­te­go, że kocha książ­ki i bar­dzo chcia­ła­by się w nich poja­wiać (lubi tak­że poja­wiać się w dużych, dro­gich kape­lu­szach), ale rów­nież dla­te­go, że zawsze marzy­ła o pięk­nym, roman­tycz­nym życiu, a do jego opi­su potrze­bo­wa­ła sto­sun­ko­wo wia­ry­god­ne­go świad­ka i kro­ni­ka­rza”. Więc choć Nico­la chce żyć życiem god­nym wiel­kiej lite­ra­tu­ry, to jed­nak gdy jej cór­ka (Ale­xan­dra, autor­ka Roz­mów) pisze wspo­mnie­nia o rodzi­nie, mat­ka nazy­wa je Okrop­ną Książ­ką.

Nico­la Ful­ler to jed­na z naj­barw­niej­szych posta­ci kobie­cych w lite­ra­tu­rze fak­tu. Jej życie, w więk­szo­ści prze­ży­te w Afry­ce, obfi­to­wa­ło w tra­ge­die, ale i chwi­le, gdy żyła peł­ną pier­sią. Książ­ka nie jest okrop­na - to cudow­ny por­tret rodzin­ny i hołd zło­żo­ny Afry­ce. Ale i hołd zło­żo­ny sile prze­trwa­nia. Nico­la po stra­cie dziec­ka wspo­mi­na: „Pamię­tam, jak wycho­dzi­łam ze szpi­ta­la zdzi­wio­na, że świat w ogó­le jesz­cze ist­nie­je. Kwi­tły wszyst­kie dża­ka­ran­dy. Salis­bu­ry wyglą­da­ło prze­pięk­nie. W par­ku Meikles sprze­da­wa­no kwia­ty, aga­pan­ty i słod­ko pach­ną­cy jaśmin. A ja myśla­łam: Jak wszyst­ko może wyglą­dać nor­mal­nie? Dla­cze­go ludzie tak sobie cho­dzą? Czy nie rozu­mie­ją, że świat się skoń­czył?”. Bo świat się nie skoń­czył, nie skoń­czył się też dla Nico­li. Ta kobie­ta pod­nie­sie się jesz­cze nie jeden raz, by z ogrom­nym uro­kiem cie­szyć się życiem.

Alexandra Fuller, Rozmowy pod drzewem zapomnienia
Ale­xan­dra Ful­ler, Roz­mo­wy pod drze­wem zapo­mnie­nia

Posłu­chaj­cie np. takiej opo­wie­ści Nico­li:

„Ogród Zoe był naj­cu­dow­niej­szy w całej oko­li­cy: stru­myk, labi­rynt, kępy rodo­den­dro­nów i róż, lawen­da i peonie, jasno­zie­lo­ny traw­nik, usia­ny czasz­ka­mi hipo­po­ta­mów oraz sło­ni. Czę­sto bie­głam [tam], by poba­wić się z moim naj­lep­szym przy­ja­cie­lem Ste­phe­nem Foste­rem. - Mama uśmie­cha się na samo wspo­mnie­nie. - Ste­phen i ja na zmia­nę wozi­li­śmy się na jego trój­ko­ło­wym rower­ku. Nosi­li­śmy podob­ne ubran­ka w rom­by. Urzą­dza­li­śmy pod­wie­czor­ki. Wszę­dzie cho­dzi­li­śmy razem, ręka w rękę.

  • Ste­phen to jeden z synów Zoe? - zga­du­ję.

Mama marsz­czy czo­ło.

  • Nie, skąd - odpo­wia­da. - Ste­phen nie był jej synem, tyl­ko szym­pan­sem”.

Jeśli Was to śmie­szy, to mam dobrą wia­do­mość: są jesz­cze dwie książ­ki Ale­xan­dry (Dziś wie­czo­rem nie scho­dzi­my na psyWyjedź, zanim nadej­dą desz­cze). I w każ­dej z nich poja­wia się Nico­la Ful­ler z Afry­ki Środ­ko­wej 🙂

Ale­xan­dra Ful­ler, Roz­mo­wy pod drze­wem zapo­mnie­nia, Czar­ne, Woło­wiec 2016

9/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
konrad_piskala_dryland

To nie były nasze wojny

„W Soma­lii wszyst­ko wyda­rza się wcze­śniej. Mał­żeń­stwo, dzie­ci, pierw­sza pra­ca, woj­na i śmierć”.

Wojciech_Jagielski,_portret_by_Mikolaj_Dlugosz

Bez nas zginą

Odkąd spo­tka­łem przed laty dok­to­ra Mukwe­ge, sądzi­łem, że nada­wał­by się zna­ko­mi­cie na boha­te­ra opo­wie­ści, w któ­rej dobro zwy­cię­ża zło.

Linda_polman_karawana_kryzysu

Woda samolotami do Afryki?

„Dofi­nan­so­wu­je­cie swo­ich rol­ni­ków upra­wia­ją­cych baweł­nę, a potem dostar­cza­cie nam zno­szo­ną odzież – powie­dział jeden z sene­gal­skich eko­no­mi­stów rol­nic­twa na temat akcji zbie­ra­nia odzie­ży dla bied­nych kra­jów w kra­jach boga­tych”. To zda­nie było inspi­ra­cją dla naszych fun­da­cyj­nych warsz­ta­tów dla mło­dzie­ży: „Jak mądrze poma­gać Afry­ce?”.

4 Responses

  1. Hiya, I’m real­ly glad I’ve found this infor­ma­tion. Today blog­gers publish just abo­ut gos­sip and web stuff and this is actu­al­ly fru­stra­ting. A good websi­te with exci­ting con­tent, this is what I need. Thanks for making this site, and I’ll be visi­ting aga­in. Do you do new­slet­ters by ema­il?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.