Blog Afrykański Kawałek Afryki

Dżentelmen w tropikach

25 listopada 2019

Co może się wyda­rzyć, gdy angiel­ski dżen­tel­men, kore­spon­dent „The Times”, w roku 1930 jedzie do Addis Abe­by na koro­na­cję cesa­rza Haj­le Syl­la­sje, Kró­la Kró­lów?

„Kon­ster­na­cja. Mówią, że mia­sto pęka w szwach. Zdo­by­cie poko­ju w tej chwi­li jest nie­po­do­bień­stwem. Samo­chód z posel­stwa prze­padł razem z baga­żem. Zamiast nie­go na uli­cy kłę­bi się tłum Abi­syń­czy­ków przy­by­łych spo­za mia­sta na mułach, a wokół nich truch­ta­ją nie­wol­ni­cy, żeby zro­bić im przej­ście bądź je utrud­nić. Wra­ca­my do hote­lu. Po pew­nym cza­sie bagaż się odnaj­du­je, przy­wie­zio­ny przez poczci­we­go mło­de­go Angli­ka, któ­ry po nie­uda­nym star­cie jako plan­ta­tor kawy został tym­cza­so­wo zatrud­nio­ny w amba­sa­dzie jako czło­wiek do wszyst­kie­go. Wła­śnie roz­po­czę­ły się dwa nie­do­rzecz­ne tygo­dnie Ali­cji w kra­inie czarów”.

Bez trudu wygrali Polacy 

Waugh bawi, daje przy­jem­ność lek­tu­ry, uwo­dzi swo­ją bły­sko­tli­wo­ścią i cel­no­ścią spo­strze­żeń. Z cudow­ną lek­ko­ścią ser­wu­je kolej­ne aneg­do­ty i paradoksy:

„Pociąg się zatrzy­mał i gwar­dzi­ści sta­nę­li na bacz­ność; głów­ny szam­be­lan, wystro­jo­ny w nie­bie­ski atłas, zbli­żył się, aby powi­tać dele­ga­tów; orkie­stra zagra­ła. To rów­nież była inno­wa­cja. Jestem cał­kiem nie­wraż­li­wy na muzy­kę, lecz wszy­scy, któ­rzy sły­sze­li melo­die gra­ne dla poszcze­gól­nych dele­ga­cji, mówi­li mi póź­niej, że na ogół dały się z łatwo­ścią roz­po­znać. Jed­nak nawet mnie zdu­mia­ła ich nie­zwy­kła dłu­gość; orkie­stra, nie­zra­żo­na trud­no­ścia­mi, solen­nie wyko­ny­wa­ła wszyst­kie zwrot­ki każ­de­go hym­nu, a w kate­go­rii roz­wle­kło­ści bez tru­du wygra­li Pola­cy”. 🙂

Evelyn Waugh, Daleko stąd. Podróż afrykańska

Poza ewi­dent­ną przy­jem­no­ścią z lek­tu­ry jest jed­nak jakiś fałsz w tej książ­ce. Autor pisze o nie­wol­ni­kach, ale nie zada o nie nie­wy­god­nych pytań (nie­wol­nic­two w Eto­pii znie­sio­no w 1937 r, wyzwa­la­jąc jed­nym aktem pół milio­na ludzi). Za kil­ka lat wybuch­nie woj­na wło­sko-abi­syń­ska, któ­ra zmie­cie ten świat, a potem woj­na świa­to­wa. Chcia­ło­by się powie­dzieć, że Waugh uchwy­cił ostat­ni moment spo­ko­ju w regio­nie, z tym że ten spo­kój, ta nuda wręcz, któ­rą opi­su­je, to tyl­ko powierzch­nia, pod któ­rą kłę­bią się napię­cia i dra­ma­ty kra­ju sko­lo­nia­li­zo­wa­ne­go, z legal­nym nie­wol­nic­twem. Ale pod tę powierzch­nię autor nie sięga. 

Pro­blem bowiem z tą książ­ką jest taki, jak z wie­lo­ma napi­sa­ny­mi przed laty. Etiop­czy­cy bywa­ją w niej gnu­śni, w kra­ju nic nie dzia­ła, pocią­gu cho­dzą jak chcą, a bry­tyj­ski kolo­nia­li­sta prze­ży­wa tu kolej­ne kosz­ma­ry, mimo że wszę­dzie wita­ny jak jest ksią­żę. Masa­jo­wie sa tu “rasą łobu­zów”, Hin­du­si są cwa­ni i inne kwiat­ki, dziś wyda­ły­by się po pro­stu skom­pro­mi­to­wa­nym poglądem. 

Waugh ma jed­nak odwa­gę sta­nąć w poprzek obo­wią­zu­ją­cych poglą­dów epo­ki kolo­nial­nej: „Zasta­li­śmy kul­tu­rę, któ­ra mimo że cia­sna i sztyw­na, była zasad­ni­czo przy­zwo­ita i cen­na; znisz­czy­li­śmy ją – a przy­naj­mniej przy­czy­ni­li­śmy się do tego – i w jej miej­sce zaszcze­pi­li­śmy kul­tu­rę bru­du i chytrości.” 

Ironia plus dystans 

No i iro­nia plus dystans pomo­gą mu się wyplą­tać z wie­lu trud­nych sytu­acji 🙂 O lokal­nym biz­nes­me­nie pisze tak: „Nie sądzę, bym kie­dy­kol­wiek spo­tkał kogoś bar­dziej tole­ran­cyj­ne­go; nie miał żad­nych uprze­dzeń raso­wych, wyzna­nio­wych czy moral­nych”.

Łatwo oce­niać po latach, z tą wie­dzą, któ­rą ma się dzi­siaj. Zawsze się zasta­na­wiam, czy ci wszy­scy obu­rze­ni – słusz­nie, oczy­wi­ście, skom­pro­mi­to­wa­ny­mi – poglą­da­mi kolo­nia­li­stycz­ny­mi, mie­li­by w tam­tych cza­sach otwar­tość umy­słu i inte­lek­tu­al­ną odwa­gę, by wyjść poza swo­ją epo­kę i myśleć ina­czej? Waugh napew­no jest dziec­kiem swej epo­ki, ale i ma momen­ty, w któ­rych potra­fi ją przekroczyć. 

Chy­ba lepiej mieć te wszyst­kie spra­wy z tyłu gło­wy, ale czy­ta­jąc tę bły­sko­tli­wą książ­kę, po pro­stu doce­nić talent pisa­rza oraz fakt, że te mrocz­ne cza­sy już minęły. 

Evelyn Waugh, Daleko stąd

Podróż afry­kań­ska, wyd. Świat Książ­ki, War­sza­wa 2012

7/10

PS Eve­lyn Waugh jest zna­ny głów­nie jako autor powie­ści Powrót do Bri­de­she­ad, prze­nie­sio­nej na ekran jako serial z Jere­my­’m Iron­sem i film z Emmą Thompson. 

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
abdulrazak_gurnah_powroceni

Wydrzeć tę stronę z dziejów ludzkości

„Wie­lu Afry­ka­nów ginie, żeby moż­na było zaże­gnać tę euro­pej­ską awan­tu­rę” – mówi boha­ter książ­ki o Wiel­kiej Woj­nie i nie mniej potęż­nej miłości.

xavier_aldekoa_dzieci_nilu

Wszyscy jesteśmy dziećmi Nilu

Podróż w dół Nilu to łagod­ne roz­le­wi­ska i pię­trzą­ce się kata­rak­ty: widzi­my ryba­ków w papi­ru­so­wych łód­kach i rebe­lian­tów wer­bu­ją­cych 10-lat­ków; sły­szy­my śmiech chłop­ców po strze­le­niu gola i mil­cze­nie udrę­czo­nych kobiet w obo­zach dla uchodź­ców. Xavier Alde­koa z wie­dzą (sze­ro­ką) i empa­tią (jesz­cze głęb­szą) opi­su­je niewyobrażalne.

najskrytsza pamiec ludzi

By byli afrykańscy, ale nie zanadto

Rzad­ko się zda­rza tak olśnie­wa­ją­ca pochwa­ła lite­ra­tu­ry, jaką jest powieść sene­gal­skie­go auto­ra, Moha­me­da Mbo­ugar Sarr, doce­nio­ne­go fran­cu­ską Nagro­dą Gon­co­ur­tów. A jesz­cze rza­dziej tego typu książ­ka jest gęstą, wart­ką, wcią­ga­ją­cą powie­ścią, od któ­rej nie moż­na się oderwać. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.