Blog Afrykański Kawałek Afryki

O bardzo smutnej świętej

28 grudnia 2019

„Bar­dzo czar­na sio­strzycz­ko, dla­cze­go sio­stra jest taka dobra?” – usły­sza­ła od ran­ne­go żoł­nie­rza, któ­rym opie­ko­wa­ła się w cza­sie I woj­ny światowej. 

Bakhi­ta, przy­szła świę­ta kanon­sjan­ka i nie­wol­ni­ca, była czar­no­skó­ra. Jesz­cze sto lat temu było to przy­czy­ną, dla któ­rej mogła być czy­jąś wła­sno­ścią. Porwa­na jako dziec­ko z rodzin­nej wsi w Suda­nie, zazna­ła wszel­kich moż­li­wych okru­cieństw nie­wol­nic­twa. Widzia­ła pie­kło na zie­mi i sama prze­szła wie­lo­let­nią gehen­nę. Kil­ka razy led­wo prze­ży­ła bar­ba­rzyń­skie trak­to­wa­nie przez han­dla­rzy nie­wol­ni­ków. Pyta­nie żoł­nie­rza jest pyta­niem o cud: jak moż­li­we, że po tym, co prze­szła, była wciąż dobra? Jak to moż­li­we, że po tym, co prze­ży­ła, zosta­ła świętą?

Veronique Olmi, Bakhita
Vero­ni­que Olmi, Bakhita

Lite­rac­kie wyda­rze­nie. Ści­sły finał Nagro­dy Gon­co­ur­tów. Ponad 100 000 egzem­pla­rzy sprze­da­nych we Fran­cji – gło­si­ła rekla­ma. Ale nie, lite­rac­ko ta powieść nie prze­ko­nu­je. Jej siłą jest coś inne­go niż uro­da zdań czy psy­cho­lo­gicz­na wia­ry­god­ność. Jej siłą są histo­rie z mło­do­ści Bah­ki­ty, spi­sa­ne nie­mal repor­ter­sko, bez ozdob­ni­ków. Gorzej zde­cy­do­wa­nie wypa­da dru­ga część książ­ki, w któ­rej repor­ter­ska nar­ra­cja ustę­pu­je miej­sca wewnętrz­nym roz­wa­ża­niom przy­szłej świę­tej, wyko­nu­ją­cej posłu­gi zakonne. 

„Z nie­zmien­nym uśmie­chem roz­pa­la w pie­cach, szo­ru­je garn­ki, myje pod­ło­gi i nosi cięż­kie kotły”. I mimo że autor­ka chce pisać książ­kę o oca­le­niu, to nie czuć w Bakhi­cie w ogó­le tego uśmie­chu. Trud­no się czy­ta o życiu wypeł­nio­nym nie­usu­wal­nym smut­kiem i nagro­dzo­nym (?) świę­to­ścią.

Veronique Olmi, Bakhita, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018

5/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Facebook
Twitter
Wydrukuj
jonn-eledge-granice-swiata-recenzja

Hasło „Nigdy więcej” warte dolara

Mimo że od pre­mie­ry książ­ki minę­ło już pra­wie 30 lat, jest ona zastra­sza­ją­co aktu­al­na. Tak jak wów­czas - świat widzi tyl­ko te tra­ge­die, któ­re chce zoba­czyć. W 1994 była to woj­na w bylej Jugo­sła­wii, pod­czas gdy Rwan­da pozo­sta­wa­ła poza ocza­mi świa­ta. Dziś podob­nie jest z woj­ną w Sudanie.

poznan-kolonialny-recenzja-kasper-bajon-wydawnictwo-czarne-2

Rodzinny klaser z niemieckimi znaczkami

Ta książ­ka, oprócz repor­ta­żu, to tak­że zapis prze­my­śleń nar­ra­to­ra prze­mie­rza­ją­ce­go Tan­za­nię. Jego spo­sób patrze­nia na świat sam w sobie jest podró­żą. Podró­żą w histo­rie miejsc, któ­re odwie­dza w poszu­ki­wa­niu śla­dów zwią­za­nych z jego wła­sną rodziną. 

bzik-kolonialny-recenzja

Najbardziej słuszne prawo Polski?

Liga Mor­ska i Kolo­nial­na, naj­więk­sza przed­wo­jen­na orga­ni­za­cja poza­rzą­do­wa, zrze­sza­ła milion Pola­ków i wyda­wa­ła kolo­nial­ny per­dio­dyk w nakła­dzie 100 tysię­cy egzem­pla­rzy. Jak to było z naszym kolonializmem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *