Blog Afrykański Kawałek Afryki

Oni nie są ornamentem

10 grudnia 2021

Powsta­ją­ce w XIX w. muzea etno­gra­ficz­ne, gro­ma­dzą­ce sztu­kę Afry­ki i Oce­anii, mia­ły być dla niej ratun­kiem. Rze­czy­wi­stość była inna: powsta­wa­ły w wyni­ku rabun­ku, a słu­ży­ły sze­rze­niu się kolo­nia­li­zmów, ste­reo­ty­pów i niesprawiedliwości.

Ostat­nie dzie­się­cio­le­cia XIX w. na tere­nie Nie­miec (Dre­zno, Ber­lin, Zwic­kau, Ham­burg) w wyni­ku galo­pu­ją­ce­go kolo­nia­li­zmu cesar­stwa powsta­wa­ły muzea etno­gra­ficz­ne, w któ­rym gro­ma­dzo­no dzie­siąt­ki tysię­cy arte­fak­tów z pod­bi­tych kra­jów. Ich celem było chro­nić „pry­mi­tyw­ne kul­tu­ry”, tym­cza­sem rabo­wa­no co się dało: czy to bogac­twa natu­ral­ne czy sztu­kę ludo­wą. Tysią­ce por­tre­to­wych zdjęć czy fil­mów, spo­rzą­dza­nych przez ówcze­snych foto­gra­fów, też było samo­wo­lą: nikt nie pytał tych ludzi, czy chcą być sfil­mo­wa­ni. Ogrom­na więk­szość obra­zów była insce­ni­zo­wa­na: nie mia­ły uka­zy­wać ludzi z krwi i kości tyl­ko wyobra­że­nia bia­łych, ich „tęsk­no­tę za rajem”. Arty­stów inte­re­so­wa­ła este­ty­ka, wygląd, nie ludz­kie prze­ży­cia. Zawłasz­cza­li ludzi, chcąc zaro­bić na egzo­ty­ce, jak wiel­bio­ny przez nich Paul Gauguin.

Por­tre­ty nie są pod­pi­sy­wa­ne imie­niem i nazwi­skiem, jak mia­ło to miej­sce w przy­pad­ku por­tre­to­wa­nych Euro­pej­czy­ków, lecz pod­pi­sy pod por­tre­ta­mi brzmią: dziec­ko, kobie­ta… Auto­rom cho­dzi­ło w mode­lu o typ, rasę, nie o człowieka.

max-pechstein
Max Pech­ste­in, Świt, 1911, za: wikart.org. Pech­ste­in był jed­nym z eks­pre­sjo­ni­stów zafa­scy­no­wa­nych „pry­mi­tyw­ny­mi kul­tu­ra­mi”. W 1908 r. odbył podróż do Oceanii.

Nasze egzotyczne zdjęcia

Dla­cze­go o tym trze­ba wciąż pisać? Bo pew­ne rze­czy się nie zmie­ni­ły: zale­wa­ją nas egzo­tycz­ne zdję­cia, na któ­rych ludzie z Afry­ki (i innych miejsc świa­ta) por­tre­to­wa­ni są jedy­nie jako ele­ment dale­kie­go kra­jo­bra­zu. Nie wie­my, jak mają na imię, kim są, jaki ich jest zawód, czy­imi są dzieć­mi, czy mają swo­je dzie­ci – nie wie­my nic. Są ornamentem.

Cie­ka­wy doku­ment na arte.tv pt. „Eks­pre­sjo­nizm i kolo­nia­lizm śle­dzi począt­ki muze­ów etno­gra­ficz­nych oraz powsta­łą w nich fascy­na­cję (wiel­kich!) nie­miec­kich eks­pre­sjo­ni­stów ludo­wo­ścią Afry­ki i Oce­anii. War­to pod­kre­ślić, że już wte­dy, w ich oczach, zni­ka­ją­cą i niszczejącą…

emil-nolde-mask-still-life
Emil Nol­de, Martwa natu­ra z maska­mi III, 1911, za: wikart.org

Emil Nol­de (potem czło­nek par­tii nazi­stow­skiej, anty­se­mi­ta i zwo­len­nik Hitle­ra – któ­re­mu zresz­tą nie prze­szka­dza­ło w 1937 w Mona­chium włą­czyć mala­rza w sze­re­gi arty­stów „zde­ge­ne­ro­wa­nych”) malu­je maski afry­kań­skie w ber­liń­skim muzeum w 191 r. Potem wybie­ra się żoną w podróż do Azji i Oce­anii, gdzie i on, i ona zacho­wu­ją się po pro­stu jak.… ludzie swej epo­ki. Są „cywi­li­zo­wa­ni” (ver­sus pry­mi­tyw­ni auto­chto­ni), peł­ni wyż­szo­ści i stereotypów.

Ludzkie ZOO

three-bathers-1913-ernst-ludwig-kirchner
Ernst Ludwig Kirch­ner, Kąpią­cy się, 1913, za: wikart.org

Ernst Ludwig Kir­cher kon­ty­nu­uje tra­dy­cję ludz­kie­go ZOO popu­lar­ne­go wów­czas w Niem­czech. Pole­ga­ło to na tym, że w ogro­dach zoo­lo­gicz­nych usta­wia­no niby-wio­ski afry­kań­skie, do któ­rych zwo­żo­no ludzi z Afry­ki, by w insce­ni­za­cjach przed­sta­wia­li swo­je zaję­cia i codzien­ność. I… umie­ra­li wsku­tek nie­zna­nych im cho­rób i kli­ma­tu. Insty­tu­cje te czer­pa­ły kro­cio­we zyski z dzie­sią­tek tysię­cy odwie­dza­ją­cych.

Kirch­ner w Dreź­nie zain­te­re­so­wał się tym i z takich inspi­ra­cji we wła­snej pra­cow­ni stwo­rzył namiot etno­gra­ficz­ny, do któ­re­go zapra­szał czar­no­skó­rych mode­li (por­tre­tu­jąc ich jak opi­sa­łam powy­żej: ano­ni­mo­wych i wyko­rzy­sta­nych jedy­nie jako typ). 

Nie cho­dzi mi o to, by kopać leżą­ce­go – po raz tysięcz­ny potę­piać kolo­nial­ny rasizm. Cho­dzi o to, by w naszych zdję­ciach, w naszych podró­żach, sta­rać się nie powie­lać wry­tych nam w gło­wy, i w naszą kul­tu­rę, wzorców.

Eks­pre­sjo­nizm i kolo­nia­lizm, reż. Wil­fried Hau­ke, Niem­cy, 2021

arte.tv, doku­ment, 53 min.

7/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
he-Rumba-Kings-Poster-zajawka

Rumba: opowieść o wolności

“Wie­lo­let­nie donie­sie­nia o woj­nie i korup­cji w Kon­go prze­sło­ni­ły praw­dzi­we­go ducha Kon­gij­czy­ków”- tak zaczy­na się muzycz­ny doku­ment “Kró­lo­wie rum­by”. A potem nastę­pu­je pół­to­ra­go­dzin­na muzycz­na impre­za. Rum­ba wybu­cha, pory­wa i nie chce puścić.

nie m prostej drogi do domu afrykamera

Ojciec, który jest w niebie

Moi rodzi­ce byli w samym środ­ku wal­ki o wyzwo­le­nie. To zna­czy, że nigdy napraw­dę nie byli moi. Ani nie nale­że­li do sie­bie nawza­jem. Nale­że­li do kra­ju – wspo­mi­na w fil­mie „Nie ma pro­stej dro­gi do domu” połu­dnio­wo­su­dań­ska reży­ser­ka Aku­ol de Mabior, cór­ka pre­zy­den­ta i wice­pre­zy­dent­ki tego kraju.

Tug of War

Gdy przeszłość zaczyna być historią

“Pró­ba sił” to pierw­szy widzia­ny prze­ze mnie afry­kań­ski film fabu­lar­ny, któ­re­go twór­cy osa­dzi­li akcję w prze­szło­ści. Opo­wia­da on o wiel­kiej miło­ści na tle histo­rii Zan­zi­ba­ru lat ’50 ub. w.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.