Blog Afrykański Kawałek Afryki

Brak wody w Afryce

4 marca 2020

„Zre­wo­lu­cjo­ni­zo­wał życie w Afry­ce”. Co, kto? Mały, lek­ki, tani, pro­sty, żół­ty, dwu­dzie­sto­li­tro­wy… Już wie­cie, jaki to „wyna­la­zek”? 🙂

„Kil­ka­na­ście tam temu ten kani­ster zre­wo­lu­cjo­ni­zo­wał życie w Afry­ce. Warun­kiem prze­trwa­nia w topi­ku jest woda. Ponie­wa­żał na ogół nie ma tu kana­li­za­cji i wody jest wszę­dzie mało, trze­ba ją nosić na duże odle­gło­ści – cza­sem kil­ka­na­ście kilo­me­trów. Wie­ki całe do tego celu słu­ży­ły cięż­kie gli­nia­ne lub kamien­ne stą­gwie… I oto poja­wił się pla­sti­ko­wy kani­ster. Cud! Rewo­lu­cja! Po pierw­sze, jest sto­sun­ko­wo tani… kosz­tu­je oko­ło dwóch dola­rów. Ale naj­waż­niej­sze, że jest lek­ki!” – pisał w latach 1980’ Ryszard Kapu­ściń­ski.

Czy w Afryce nie ma wody?

I tak, i nie. W Afry­ce Sub­sa­ha­ryj­skiej są regio­ny, gdzie wody bra­ku­je cał­ko­wi­cie, ale rów­nie dużym pro­ble­mem jest brak dostę­pu do czy­stej wody. Czy­stej – zna­czy bez paso­ży­tów. Jed­na z leka­rek naszej misji medycz­nej na Mada­ga­ska­rze opo­wia­da­ła, jak we wsi na pro­win­cji, gdzie ludzie są nie­mal cał­ko­wi­cie pozba­wie­ni opie­ki lekar­skiej i sto pro­cent popu­la­cji ma paso­ży­ty, pod­szedł do niej pew­nie star­szy pacjent. Zanie­po­ko­iło go, że jego mocz był żół­ty. Krwio­mocz, spo­wo­do­wa­ny paso­ży­ta­mi z brud­nej wody, był dla nie­go nor­mal­ną sytu­acją. Dopie­ro odstęp­stwo od tego sta­nu wywo­ła­ło jego nie­po­kój. Ta krót­ka histo­ria obra­zu­je powszech­ność pro­ble­mu.

Brak wody w Afry­ce czy dostę­pu do czy­stej wody ozna­cza roz­prze­strze­nia­nie się takich cho­rób, jak dur brzusz­ny, czer­won­ka czy cho­le­ra.

Dziennie 6 km po wodę

O zdat­ną do picia wodę się wal­czy. I dosłow­nie – toczą się o nią kon­flik­ty (kil­ka razy woda była powo­dem eska­la­cji kon­flik­tu izra­el­sko-pale­styń­skie­go). I w prze­no­śni – wyli­czo­no, że miesz­kań­cy Afry­ki Sub­sa­ha­ryj­skiej tra­cą 40 miliar­dów godzin rocz­nie na orga­ni­zo­wa­nie dostę­pu do wody; to tyle samo, co rocz­ny czas poświę­ca­ny na pra­cę przez siłę robo­czą we Fran­cji (WHO).

Śred­ni dystans, jaki kobie­ta w Afry­ce poko­nu­je dzien­nie po wodę, to 6 km (WHO). Dla­cze­go napi­sa­łam: kobie­ta? Bo wodę noszą kobie­ty i dzie­ci. Kobie­ty, któ­re i tak już ze wzglę­dów kul­tu­ro­wych wyko­nu­ją więk­szość prac – choć ogrom­na więk­szość wła­sno­ści nale­ży do męż­czyzn. Dzie­ci, któ­re mogło­by w tym cza­sie cho­dzić do szko­ły.

Zdję­cia z Togo poka­zu­ją, jaki to pie­roń­ski wysi­łek:

dostęp do wody pitnej Afryka

Na tym zdję­ciu widać, jaki to cię­żar:

dostęp do wody pitnej Afryka

A potem kil­ka kilo­me­trów do domu:

dostęp do wody pitnej Afryka

W sytu­acji bra­ku wody w Afry­ce poręcz­ny kani­ster napraw­dę uła­twia spra­wę. Choć histo­rię ma, jak­by to powie­dzieć, trud­ną. To nie­miec­ki wyna­la­zek, z okre­su przy­go­to­wy­wa­nia się to kolej­nej woj­ny, potem nazwa­nej II woj­ną świa­to­wą (stąd jego angiel­ska nazwa „jer­ry­can”, od pogar­dli­we­go okre­śle­nia, jakim darzo­no nie­miec­kich prze­ciw­ni­ków). Ory­gi­nal­nie bla­sza­ny, w Afry­ce naj­czę­ściej pla­sti­ko­wy. Powstał w 1937 r. w fabry­ce w nad­reń­skim Schwelm, na zle­ce­nie naj­wyż­szych władz III Rze­szy. W szczy­to­wym momen­cie woj­ny jego pro­duk­cja w jed­nej tyl­ko fabry­ce w Schwelm wyno­si­ła 600 tysię­cy mie­sięcz­nie.

Dziś znacz­nie czę­ściej słu­ży poko­jo­wym celom. Tam, gdzie go widać w afry­kań­skim kra­jo­bra­zie, moż­na przy­pusz­czać, że ludziom jest choć ciut łatwiej. Podob­nie ze stud­nia­mi – ich bli­skość ratu­je życie, zdro­wie i jest ogrom­ną ulgą dla prze­pra­co­wa­nych afry­kań­skich kobiet.

studnia dostęp do czystej wody  Madagaskar
Jed­na z 86 stud­ni, zbu­do­wa­nych przez naszą fun­da­cję (pół­noc­ny Mada­ga­skar)

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
ferma_madagaskar

Ferma edukacyjna dla dzieci ulicy

Na począt­ku nie było nic. Nic poza gru­zem i kupą kamie­ni. Po dwóch latach jest spo­ra fer­ma, dorod­ne jabł­ka i ślicz­ne świ­niacz­ki:)

kpalime_togo

Oddział opieki peryferyjnej

To dys­pen­se­ry ratu­ją Afry­kę. To małe pro­win­cjo­nal­ne przy­chod­nie, czę­sto bez leka­rza, w któ­rych pra­cu­ją para­me­dy­cy czy pie­lę­gniar­ki. Skąd do leka­rza, szpi­ta­la czy naj­bliż­sze­go USG jest 100 lub wię­cej km.

tolagnaro_madagaskar

Kilkadziesiąt godzin w kolejce

Od godzi­ny szó­stej, gdy robi się jasno, już cze­ka­ją pierw­si pacjen­ci. Nie przy­cho­dzą tu z bła­host­ka­mi. Z obcię­tym pal­cem wra­ca się z pola do domu, bo pierw­sza myśl w gło­wie poszko­do­wa­ne­go brzmi: nie stać mnie na pomoc medycz­ną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.