Turystyka to dziś nowe szlachectwo, styl życia klasy średniej. Skoro podróżowanie jest tak popularne, warto przez chwilę zastanowić się, jak robić to tak, by nikomu nie szkodzić.
Spytałam o to Alicję Kosińską, prezeskę Fundacji Go’n’Act, edukatorkę i aktywistkę zaangażowaną na rzecz odpowiedzialnej turystyki i etycznego wolontariatu zagranicznego.
Alicja zaczęła od zdania, które wyjaśnia wszystko: „Najważniejsze w kontekście etyki podróżowania jest to, żeby szanować innych ludzi”.

„Spotykając ludzi w krajach Globalnego Południa ważne jest, by starać się ich traktować po prostu tak samo, jak ludzi spotkanych w Polsce (chyba, że powinniśmy zastosować się do konkretnych norm kulturowych). Chodzi o to, aby zachowywać się tak, jakbyśmy się zachowywali w naszym kraju i nie stosować tzw. podwójnych standardów – np. nie fotografować obcych ludzi bez ich pozwolenia, nie uważać, że <należy nam się> w ramach zwiedzania zaglądanie do czyiś domów i naruszanie cudzej prywatności itd.
Warto mieć też w pamięci, że inaczej nie znaczy gorzej. To zakłada przyjęcie postawy, że: kultury mogą być od siebie różne i mogą funkcjonować w świecie równolegle różne perspektywy oraz odmienne sposoby patrzenia. Nie musimy oceniać, czy dana kultura jest lepsza czy gorsza, warto wyjść poza te kategorie.
Głosowanie portfelem
Istnieje szereg sposobów, aby wdrożyć idee odpowiedzialnego podróżowania do swojego życia. Jedną z nich jest zwracanie uwagi na to, gdzie trafiają nasze pieniądze. Myślę tu o tzw. głosowaniu portfelem. Po pierwsze, nie wspierajmy firm czy instytucji, które łamią prawa człowieka czy prawa dziecka. Po drugie, wybierajmy lokalnych przewodników, lokalne biura podróży – w ten sposób więcej naszych pieniędzy trafi do społeczności lokalnej.

Tajlandia jest często przywoływana jako przykład kraju, w którym choć turystyka przyczynia się do poprawy sytuacji gospodarczej, to znaczna część generowanych dochodów nie pozostaje w lokalnej gospodarce. Szacuje się, że nawet do 80% pieniędzy z turystyki wypływa z tego kraju, właśnie ze względu na silną obecność zagranicznego kapitału w obiektach hotelarstwie, gastronomii czy innych usługach turystycznych. Ważnym graczem są tutaj szczególnie duże, międzynarodowe sieci hoteli typu all-inclusive, dlatego zwykle pobyt w mniejszych hotelach czy guesthouse’ach jest korzystniejszym wyborem, bo zwykle są one prowadzone przez prywatnych, lokalnych właścicieli. Ale i to się powoli zmienia i nie zawsze jest zero-jedynkowe.
W niektórych krajach Globalnego Południa pojawiają się sieci hoteli all inclusive, które są prowadzone przez lokalnych właścicieli, bez udziału zagranicznego kapitału, więc i za taką opcją warto się rozejrzeć.
Bieda jako atrakcja?
Zdecydowanie odradzam korzystanie z tzw. slummingu, czyli turystyki slumsowej. Choć jest to często podyktowane chęcią dogłębnego poznania danego kraju <poza utartym szlakiem>, warto zatrzymać się przed podjęciem tej decyzji i ją dogłębnie przemyśleć. Czy chcielibyśmy, aby nasz dom był fotografowany jako <sensacyjny> i <skrajny> przykład ubóstwa? Jak byśmy się czuli, gdyby nasza okolica była odwiedzana tylko z tego powodu, aby zobaczyć, w jak bardzo trudnych warunkach żyją ludzie? Czy nie czulibyśmy się upokorzeni?
Slumming to rażący przykład wykorzystania czyjegoś ubóstwa i eksploatacji trudnej sytuacji życiowej. Ponadto takie <zwiedzanie> często uprzedmiatawia odbiera sprawczość lokalnym społecznościom, stawiając ją w roli elementu scenografii, tła do zdjęć pokazujących skrajną nędzę.

Tego typu forma turystyki wzbudza jednocześnie szereg dylematów bo – jeśli prowadzona w sposób odpowiedzialny i przemyślany – może stać się korzystnym źródłem dochodu dla samych mieszkańców. Gdzieniegdzie na świecie pojawiają się inicjatywy organizowania bardziej odpowiedzialnych form poznawania takich miejsc, z uważnością na szacunek i prywatność mieszkających tam ludzi i zadbanie o to, aby wizyty te były źródłem dochodu dla nich, jednak wciąż są to dość nieliczne inicjatywy.
A może lepiej zostać w domu?
Na moje pytanie, czy najlepiej nie byłoby w ogóle zrezygnować z podróżowania (chociażby ze względu na ślad węglowy) Alicja odpowiada: „Myślę, że gdybyśmy chcieli na raz zastosować absolutnie wszystkie wytyczne dotyczące odpowiedzialnej turystyki (także te związane z ochroną środowiska, o których nie wspominamy w tej rozmowie) moglibyśmy dojść do takiego wniosku. Jednak podróże są nieodłącznym elementem rzeczywistości i nie da się po prostu wyłączyć turystyki. Jednak jeżeli każdy z nas spróbowałby podróżować nie <idealnie>, ale stosując chociaż wybrane zastosować którykolwiek z wymienionych przeze mnie priorytetyów w swojej podróży, to już świat byłby trochę lepszy.
Ważne jest po prostu, żebyśmy mieli nad tym refleksję i starali się – w zakresie naszych możliwości – starać się, aby nasze wybory nie niosły za sobą niepotrzebnych kosztów społecznych”.
Jak nie krzywdzić opowieścią z podróży?
Alicja Kosińska zwraca też uwagę, że przygotowując się do podróży, warto zwracać uwagę na jakość materiałów turystycznych influencerów. Wielu z nich, nawet tych najpopularniejszych, utwierdza wzmacnia niekorzystne stereotypy i praktyki – jak choćby rozdawanie cukierków dzieciom (czego nie powinniśmy robić z wielu względów, jak choćby taki, że te dzieci powinny być w szkole, a nie żebrać czekać przy hotelach) czy kupowanie od nich produktów.

Alicja zawodowo analizuje język podróżniczych youtuberów, których schematyczne, szkodliwe narracje można zastępować bardziej odpowiednimi. Ekspertka podkreśla, by unikać mówienia o całym kontynencie jak o kraju czy o Afrykanach i muzułmanach jak o jednolitej grupie. Zwraca uwagę na to, by starać się unikać utożsamiania europeizacji z dobrobytem, a technologii z cywilizacją – takie zabiegi, choć brzmią niewinnie, również mają nie tylko niekorzystny, ale i nieprawdziwy wydźwięk.
Zauważa także, że powielanie narracji np. o afrykańskiej „dzikości” czy tajemniczości, zmysłowości i magii – często mimo dobrych chęci – jedynie pogłębia to, że osoby pochodzące z tych miejsc są często ukazywane jako w roli tła, baśniowego elementu scenerii. Są przedstawiani jako ci „inni” – dziwni, ale fascynujący. Takie zabiegi mogą niechcący być dehumanizujące, bo nie pozwalają nam zobaczyć w drugim człowieku osoby takiej jak my sami – o podobnych marzeniach czy wartościach.

„Skutki kolonializmu wciąż kształtują narracje dzisiejszego świata, panujące w nim nierówności oraz sposób patrzenia na rzeczywistość – mówi Alicja Kosińska. – Kolonialne skojarzenia (odkrywanie, zdobywanie, ekspedycje) utrwalają narracje <białego odkrywcy> oraz marginalizują podmiotowość lokalnych społeczności (dzikie, nietknięte cywilizacją, prymitywne).
Sugerują, że wartość miejsca zaczyna się od momentu „odkrycia” przez (zwykle białego) przybysza. Język podboju wzmacnia wyobrażenie turysty jako zdobywcy, a nie gościa, co sprzyja roszczeniowej, ale też i aroganckiej postawie”.
By nie powielać kolonialnych schematów
Dlatego Alicja Kosińska podaje przykłady słów, nad którymi warto się zatrzymać, by nie powielać kolonialnych schematów:
1. Zdobyć, podbić, odkryć -> Poznać, otworzyć się na, wsłuchać się w, spotkać się, przeżyć, doświadczyć, zanurzyć się
2. Wyprawa, ekspedycja -> Podróż, wycieczka, spotkanie, odwiedziny
3. Nietknięty cywilizacją, dziki, prymitywny -> zachowujący lokalny charakter / o niewielkiej ingerencji człowieka,
4. Autentyczny, prawdziwy -> praktykujący lokalne zwyczaje
5. Tubylcy -> Miejscowi, mieszkańcy, społeczności rdzenne
6. Plemię -> Naród / społeczność / grupa

Jak nie krzywdzić zdjęciem z podróży?
Ekspertka zwraca też uwagę na etykę robienia fotografii ludziom spotkanym w podróżach. Za oczywisty uważa wymóg uzyskania zgody na zrobienie zdjęcia. „Zaproponowałabym, żeby fotografując ludzi w krajach Globalnego Południa wyobrazić sobie, że ten ktoś przyjeżdża do nas i robi dokładnie zdjęcia w ten sam sposób. Jeżeli my poczulibyśmy się skrępowani, to najprawdopodobniej człowiek na drugim końcu świata poczuje się podobnie – bo wszyscy jesteśmy ludźmi. Więcej nas łączy niż dzieli”.
Bardzo mi się podoba to zdanie jako konkluzja naszej rozmowy:)

Zachęcam do pogłębienia tematu i pobrania darmowego ebooka Fundacji Go’n’Act:
Ebook „Etycznie o podróżach. Jak sprawiedliwie opowiadać o świecie?”
Zdjęcia pochodzą z Madagaskaru. Autorstwo odpowiednio: Kasia Urban (1, 3, 6), Mateusz Gurbiel (4), Dariusz Marut (2, 5)


