Blog Afrykański Kawałek Afryki

Turysta a może gość?

10 kwietnia 2026

Tury­sty­ka to dziś nowe szla­chec­two, styl życia kla­sy śred­niej. Sko­ro podró­żo­wa­nie jest tak popu­lar­ne, war­to przez chwi­lę zasta­no­wić się, jak robić to tak, by niko­mu nie szkodzić.

Spy­ta­łam o to Ali­cję Kosiń­ską, pre­ze­skę Fun­da­cji Go’n’Act, edu­ka­tor­kę i akty­wist­kę zaan­ga­żo­wa­ną na rzecz odpo­wie­dzial­nej tury­sty­ki i etycz­ne­go wolon­ta­ria­tu zagranicznego.

Ali­cja zaczę­ła od zda­nia, któ­re wyja­śnia wszyst­ko: „Naj­waż­niej­sze w kon­tek­ście ety­ki podró­żo­wa­nia jest to, żeby sza­no­wać innych ludzi”.

Alicja Kosińska
Ali­cja Kosińska

„Spo­ty­ka­jąc ludzi w kra­jach Glo­bal­ne­go Połu­dnia waż­ne jest, by sta­rać się ich trak­to­wać po pro­stu tak samo, jak ludzi spo­tka­nych w Pol­sce (chy­ba, że powin­ni­śmy zasto­so­wać się do kon­kret­nych norm kul­tu­ro­wych). Cho­dzi o to, aby zacho­wy­wać się tak, jak­by­śmy się zacho­wy­wa­li w naszym kra­ju i nie sto­so­wać tzw. podwój­nych stan­dar­dów – np. nie foto­gra­fo­wać obcych ludzi bez ich pozwo­le­nia, nie uwa­żać, że <nale­ży nam się> w ramach zwie­dza­nia zaglą­da­nie do czy­iś domów i naru­sza­nie cudzej pry­wat­no­ści itd.

War­to mieć też w pamię­ci, że ina­czej nie zna­czy gorzej. To zakła­da przy­ję­cie posta­wy, że: kul­tu­ry mogą być od sie­bie róż­ne i mogą funk­cjo­no­wać w świe­cie rów­no­le­gle róż­ne per­spek­ty­wy oraz odmien­ne spo­so­by patrze­nia. Nie musi­my oce­niać, czy dana kul­tu­ra jest lep­sza czy gor­sza, war­to wyjść poza te kategorie.

Głosowanie portfelem

Ist­nie­je sze­reg spo­so­bów, aby wdro­żyć idee odpo­wie­dzial­ne­go podró­żo­wa­nia do swo­je­go życia. Jed­ną z nich jest zwra­ca­nie uwa­gi na to, gdzie tra­fia­ją nasze pie­nią­dze. Myślę tu o tzw. gło­so­wa­niu port­fe­lem. Po pierw­sze, nie wspie­raj­my firm czy insty­tu­cji, któ­re łamią pra­wa czło­wie­ka czy pra­wa dziec­ka. Po dru­gie, wybie­raj­my lokal­nych prze­wod­ni­ków, lokal­ne biu­ra podró­ży – w ten spo­sób wię­cej naszych pie­nię­dzy tra­fi do spo­łecz­no­ści lokalnej. 

etyka-podrozowania

Taj­lan­dia jest czę­sto przy­wo­ły­wa­na jako przy­kład kra­ju, w któ­rym choć tury­sty­ka przy­czy­nia się do popra­wy sytu­acji gospo­dar­czej, to znacz­na część gene­ro­wa­nych docho­dów nie pozo­sta­je w lokal­nej gospo­dar­ce. Sza­cu­je się, że nawet do 80% pie­nię­dzy z tury­sty­ki wypły­wa z tego kra­ju, wła­śnie ze wzglę­du na sil­ną obec­ność zagra­nicz­ne­go kapi­ta­łu w obiek­tach hote­lar­stwie, gastro­no­mii czy innych usłu­gach tury­stycz­nych. Waż­nym gra­czem są tutaj szcze­gól­nie duże, mię­dzy­na­ro­do­we sie­ci hote­li typu all-inc­lu­si­ve, dla­te­go zwy­kle pobyt w mniej­szych hote­lach czy guesthouse’ach jest korzyst­niej­szym wybo­rem, bo zwy­kle są one pro­wa­dzo­ne przez pry­wat­nych, lokal­nych wła­ści­cie­li. Ale i to się powo­li zmie­nia i nie zawsze jest zero-jedynkowe.

W nie­któ­rych kra­jach Glo­bal­ne­go Połu­dnia poja­wia­ją się sie­ci hote­li all inc­lu­si­ve, któ­re są pro­wa­dzo­ne przez lokal­nych wła­ści­cie­li, bez udzia­łu zagra­nicz­ne­go kapi­ta­łu, więc i za taką opcją war­to się rozejrzeć.

Bieda jako atrakcja?

Zde­cy­do­wa­nie odra­dzam korzy­sta­nie z tzw. slum­min­gu, czy­li tury­sty­ki slum­so­wej. Choć jest to czę­sto podyk­to­wa­ne chę­cią dogłęb­ne­go pozna­nia dane­go kra­ju <poza utar­tym szla­kiem>, war­to zatrzy­mać się przed pod­ję­ciem tej decy­zji i ją dogłęb­nie prze­my­śleć. Czy chcie­li­by­śmy, aby nasz dom był foto­gra­fo­wa­ny jako <sen­sa­cyj­ny> i <skraj­ny> przy­kład ubó­stwa? Jak byśmy się czu­li, gdy­by nasza oko­li­ca była odwie­dza­na tyl­ko z tego powo­du, aby zoba­czyć, w jak bar­dzo trud­nych warun­kach żyją ludzie? Czy nie czu­li­by­śmy się upokorzeni?

Slum­ming to rażą­cy przy­kład wyko­rzy­sta­nia czy­je­goś ubó­stwa i eks­plo­ata­cji trud­nej sytu­acji życio­wej. Ponad­to takie <zwie­dza­nie> czę­sto uprzed­mia­ta­wia odbie­ra spraw­czość lokal­nym spo­łecz­no­ściom, sta­wia­jąc ją w roli ele­men­tu sce­no­gra­fii, tła do zdjęć poka­zu­ją­cych skraj­ną nędzę.

etyka-podrozowania

Tego typu for­ma tury­sty­ki wzbu­dza jed­no­cze­śnie sze­reg dyle­ma­tów bo – jeśli pro­wa­dzo­na w spo­sób odpo­wie­dzial­ny i prze­my­śla­ny – może stać się korzyst­nym źró­dłem docho­du dla samych miesz­kań­ców. Gdzie­nie­gdzie na świe­cie poja­wia­ją się ini­cja­ty­wy orga­ni­zo­wa­nia bar­dziej odpo­wie­dzial­nych form pozna­wa­nia takich miejsc, z uważ­no­ścią na sza­cu­nek i pry­wat­ność miesz­ka­ją­cych tam ludzi i zadba­nie o to, aby wizy­ty te były źró­dłem docho­du dla nich, jed­nak wciąż są to dość nie­licz­ne inicjatywy.

A może lepiej zostać w domu?

Na moje pyta­nie, czy naj­le­piej nie było­by w ogó­le zre­zy­gno­wać z podró­żo­wa­nia (cho­ciaż­by ze wzglę­du na ślad węglo­wy) Ali­cja odpo­wia­da: „Myślę, że gdy­by­śmy chcie­li na raz zasto­so­wać abso­lut­nie wszyst­kie wytycz­ne doty­czą­ce odpo­wie­dzial­nej tury­sty­ki (tak­że te zwią­za­ne z ochro­ną śro­do­wi­ska, o któ­rych nie wspo­mi­na­my w tej roz­mo­wie) mogli­by­śmy dojść do takie­go wnio­sku. Jed­nak podró­że są nie­od­łącz­nym ele­men­tem rze­czy­wi­sto­ści i nie da się po pro­stu wyłą­czyć tury­sty­ki. Jed­nak jeże­li każ­dy z nas spró­bo­wał­by podró­żo­wać nie <ide­al­nie>, ale sto­su­jąc cho­ciaż wybra­ne zasto­so­wać któ­ry­kol­wiek z wymie­nio­nych prze­ze mnie prio­ry­te­ty­ów w swo­jej podró­ży, to już świat był­by tro­chę lepszy. 

Waż­ne jest po pro­stu, żeby­śmy mie­li nad tym reflek­sję i sta­ra­li się – w zakre­sie naszych moż­li­wo­ści – sta­rać się, aby nasze wybo­ry nie nio­sły za sobą nie­po­trzeb­nych kosz­tów społecznych”.

Jak nie krzywdzić opowieścią z podróży?

Ali­cja Kosiń­ska zwra­ca też uwa­gę, że przy­go­to­wu­jąc się do podró­ży, war­to zwra­cać uwa­gę na jakość mate­ria­łów tury­stycz­nych influ­en­ce­rów. Wie­lu z nich, nawet tych naj­po­pu­lar­niej­szych, utwier­dza wzmac­nia nie­ko­rzyst­ne ste­reo­ty­py i prak­ty­ki – jak choć­by roz­da­wa­nie cukier­ków dzie­ciom (cze­go nie powin­ni­śmy robić z wie­lu wzglę­dów, jak choć­by taki, że te dzie­ci powin­ny być w szko­le, a nie żebrać cze­kać przy hote­lach) czy kupo­wa­nie od nich produktów.

etyka-podrozowania

Ali­cja zawo­do­wo ana­li­zu­je język podróż­ni­czych youtu­be­rów, któ­rych sche­ma­tycz­ne, szko­dli­we nar­ra­cje moż­na zastę­po­wać bar­dziej odpo­wied­ni­mi. Eks­pert­ka pod­kre­śla, by uni­kać mówie­nia o całym kon­ty­nen­cie jak o kra­ju czy o Afry­ka­nach i muzuł­ma­nach jak o jed­no­li­tej gru­pie. Zwra­ca uwa­gę na to, by sta­rać się uni­kać utoż­sa­mia­nia euro­pe­iza­cji z dobro­by­tem, a tech­no­lo­gii z cywi­li­za­cją – takie zabie­gi, choć brzmią nie­win­nie, rów­nież mają nie tyl­ko nie­ko­rzyst­ny, ale i nie­praw­dzi­wy wydźwięk.

Zauwa­ża tak­że, że powie­la­nie nar­ra­cji np. o afry­kań­skiej „dzi­ko­ści” czy tajem­ni­czo­ści, zmy­sło­wo­ści i magii – czę­sto mimo dobrych chę­ci – jedy­nie pogłę­bia to, że oso­by pocho­dzą­ce z tych miejsc są czę­sto uka­zy­wa­ne jako w roli tła, baśnio­we­go ele­men­tu sce­ne­rii. Są przed­sta­wia­ni jako ci „inni” – dziw­ni, ale fascy­nu­ją­cy. Takie zabie­gi mogą nie­chcą­cy być dehu­ma­ni­zu­ją­ce, bo nie pozwa­la­ją nam zoba­czyć w dru­gim czło­wie­ku oso­by takiej jak my sami – o podob­nych marze­niach czy wartościach.

etyka-podrozowania

„Skut­ki kolo­nia­li­zmu wciąż kształ­tu­ją nar­ra­cje dzi­siej­sze­go świa­ta, panu­ją­ce w nim nie­rów­no­ści oraz spo­sób patrze­nia na rze­czy­wi­stość – mówi Ali­cja Kosiń­ska. – Kolo­nial­ne sko­ja­rze­nia (odkry­wa­nie, zdo­by­wa­nie, eks­pe­dy­cje) utrwa­la­ją nar­ra­cje <bia­łe­go odkryw­cy> oraz mar­gi­na­li­zu­ją pod­mio­to­wość lokal­nych spo­łecz­no­ści (dzi­kie, nie­tknię­te cywi­li­za­cją, prymitywne). 

Suge­ru­ją, że war­tość miej­sca zaczy­na się od momen­tu „odkry­cia” przez (zwy­kle bia­łe­go) przy­by­sza. Język pod­bo­ju wzmac­nia wyobra­że­nie tury­sty jako zdo­byw­cy, a nie gościa, co sprzy­ja rosz­cze­nio­wej, ale też i aro­ganc­kiej postawie”.

By nie powielać kolonialnych schematów

Dla­te­go Ali­cja Kosiń­ska poda­je przy­kła­dy słów, nad któ­ry­mi war­to się zatrzy­mać, by nie powie­lać kolo­nial­nych schematów:

1. Zdo­być, pod­bić, odkryć -> Poznać, otwo­rzyć się na, wsłu­chać się w, spo­tkać się, prze­żyć, doświad­czyć, zanu­rzyć się

2. Wypra­wa, eks­pe­dy­cja -> Podróż, wyciecz­ka, spo­tka­nie, odwiedziny

3. Nie­tknię­ty cywi­li­za­cją, dzi­ki, pry­mi­tyw­ny -> zacho­wu­ją­cy lokal­ny cha­rak­ter / o nie­wiel­kiej inge­ren­cji człowieka,

4. Auten­tycz­ny, praw­dzi­wy -> prak­ty­ku­ją­cy lokal­ne zwyczaje

5. Tubyl­cy -> Miej­sco­wi, miesz­kań­cy, spo­łecz­no­ści rdzenne

6. Ple­mię -> Naród / spo­łecz­ność / grupa

etyka-podrozowania

Jak nie krzywdzić zdjęciem z podróży?

Eks­pert­ka zwra­ca też uwa­gę na ety­kę robie­nia foto­gra­fii ludziom spo­tka­nym w podró­żach. Za oczy­wi­sty uwa­ża wymóg uzy­ska­nia zgo­dy na zro­bie­nie zdję­cia. „Zapro­po­no­wa­ła­bym, żeby foto­gra­fu­jąc ludzi w kra­jach Glo­bal­ne­go Połu­dnia wyobra­zić sobie, że ten ktoś przy­jeż­dża do nas i robi dokład­nie zdję­cia w ten sam spo­sób. Jeże­li my poczu­li­by­śmy się skrę­po­wa­ni, to naj­praw­do­po­dob­niej czło­wiek na dru­gim koń­cu świa­ta poczu­je się podob­nie – bo wszy­scy jeste­śmy ludź­mi. Wię­cej nas łączy niż dzieli”. 

Bar­dzo mi się podo­ba to zda­nie jako kon­klu­zja naszej rozmowy:)

etyka w podróży

Zachę­cam do pogłę­bie­nia tema­tu i pobra­nia dar­mo­we­go ebo­oka Fun­da­cji Go’n’Act:

Ebo­ok „Etycz­nie o podró­żach. Jak spra­wie­dli­wie opo­wia­dać o świecie?”

Zdję­cia pocho­dzą z Mada­ga­ska­ru. Autor­stwo odpo­wied­nio: Kasia Urban (1, 3, 6), Mate­usz Gur­biel (4), Dariusz Marut (2, 5)

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Facebook
Twitter
Wydrukuj
madagaskar-podroze-groby1

Taniec zamiast płaczu

Dla Mal­ga­szy życie po śmier­ci ma ogrom­ne zna­cze­nie, czę­sto nawet więk­sze niż docze­sność. Znaj­du­je to wyraz w ich fascy­nu­ją­cych obrzę­dach – takich jak powtór­ny pochó­wek – oraz w gro­bow­cach, któ­re wyglą­da­ją jak nie­wiel­kie domy.

wybielanie muzeum etnograficzne

Trzeba się pochylić

Kolo­nii nie mie­li­śmy, choć lubi­my wspo­mi­nać, jak to Mada­ga­skar miał się nią stać. Wysta­wa w war­szaw­skim Muzeum Etno­gra­ficz­nym sta­wia pyta­nie: czy uda­ło nam się unik­nąć kolo­nial­ne­go myślenia?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *