Blog Afrykański Kawałek Afryki

Otóż pomagamy!

24 marca 2021

Wię­zien­na modli­twa brzmi: Ryżu nasze­go powsze­dnie­go daj nam dzi­siaj, a jutro zje­my i kuku­ry­dzę, i maniok. 250 więź­niów w Port-Ber­ge na Mada­ga­ska­rze dosta­je raz na dzień miskę kuku­ry­dzy albo manio­ku. I to wszyst­ko! O misce ryżu mogą sobie tyl­ko pomarzyć…

O warun­kach w mal­ga­skim wię­zie­niu opo­wia­da Mom­pe­ra Vaza­ha, czy­li ks. Hen­ryk Sawar­ski, misjo­narz na Mada­ga­ska­rze od 42 lat. Jego zakon pro­wa­dzi szpi­tal i poma­ga bied­nym. Ks. Hen­ryk orga­ni­zu­je w tym celu dojaz­dy w busz, tak­że do wio­ski dla osób dotknię­tych trą­dem. Ale to nie wszyst­ko. Od kil­ku lat na nowe powołanie!

Tym razem zanio­słem do wię­zie­nia mydło – pierw­szy z pra­wej ks. Hen­ryk Sawarski.

„Od pię­ciu lat jestem też kape­la­nem wię­zie­nia – opo­wia­da ks. Hen­ryk. – Tu w Port-Ber­ge odkry­łem inny świat: tych, któ­rzy za mura­mi odsia­du­ją wyzna­czo­ną karę. Są to ludzie potur­bo­wa­ni przez życie. Win­ni i nie­win­ni – bo i tak bywa! Zna­leź­li się w wię­zie­niu za roż­ne rze­czy: i kra­dzie­że, i gwał­ty, i zabój­stwa, i roż­ne prze­krę­ty. Są tu i urzęd­ni­cy pań­stwo­wi, i nauczy­cie­le, ale też zupeł­nie zwy­kli ludzie. W więk­szo­ści mło­dzi. Sie­dzi tu nawet dwu­na­sto­la­tek! Mamy też oddział dla kobiet. W sumie w pla­ców­ce znaj­du­je się oko­ło 250 ludzi.

Biblioteka bez książek

Rodzi­ny się nimi nie inte­re­su­ją. Więk­szość osa­dzo­nych pocho­dzi z dale­ka, więc są zda­ni na łaskę i nie­ła­skę losu, pań­stwa i… kape­la­na. Ja im zawsze mówię, że czas poby­tu w wię­zie­niu to czas przej­ścio­wy. Na reflek­sję i prze­mia­nę. Abso­lut­nie nie jest to czas stra­co­ny – jeśli tyl­ko zechcą go dobrze wykorzystać!

Mamy tu sale do nauki pisa­nia i czy­ta­nia, jest miej­sce do reflek­sji i spraw ducho­wych. Jest też biblio­te­ka (ale jesz­cze bez rega­łów i ksią­żek). Oprócz wspar­cia ducho­we­go i pomo­cy inte­lek­tu­al­nej może­my też zaofe­ro­wać więź­niom boisko spor­to­we – do pił­ki noż­nej, siat­ków­ki i koszy­ków­ki. Nasza spor­to­wa dru­ży­na mogła­by powal­czyć na świa­to­wych roz­gryw­kach – śmie­je się ks. Hen­ryk. – Jedy­ny pro­blem to takie, że nie mogą wyjść na zewnątrz!

Mural po pra­wej stro­nie boiska to Robert Lewan­dow­ski, idol wię­zien­nej drużyny.

Nie idę z pustymi rękami

Prze­ło­że­ni pla­ców­ki mówią, że w cią­gu tych pię­ciu lat atmos­fe­ra się zmie­ni­ła na lep­sze. Cie­szę się, że mogę pomóc. Reali­zu­ję sło­wa Jezu­sa: Byłem w wię­zie­niu, a przy­szli­ście do mnie. Co wię­cej: ja do tego wię­zie­nia nie idę z pusty­mi reka­mi (śmiech). A osa­dze­ni tyl­ko pyta­ją, co ten Mom­pe­ra Vaza­ha (bia­ły misjo­narz) ma za inte­res, żeby nam poma­gać? Nam, któ­rych spo­łe­czeń­stwo uwa­ża za wyrzut­ków?

Nazywają mnie dziadek

Otóż poma­ga­my. Trak­tu­ję wszyst­kich więź­niów jak moje dzie­ci, a oni nazy­wa­ją mnie po pro­stu dzia­dek. Chy­ba mam pra­wo do tego jako siedemdziesięciolatek!

Cho­rym, któ­rych rodzi­ny opu­ści­ły, kupu­ję lekar­stwa. Z bolą­cym zębem zawo­żę do den­ty­sty. Poka­zu­ję, jak chro­nić się przed cho­ro­ba­mi zakaź­ny­mi i – dzię­ki Bogu – przez pięć lat był tu tyl­ko jeden zgon. Zawał serca.

Tak samo jest z odzie­żą oso­bi­stą: roz­da­je­my, żeby osa­dze­ni wyglą­da­li jak nor­mal­ni ludzie. Naci­ska­my na higie­nę oso­bi­stą i czy­stość sal, dostar­cza­my mydło i środ­ki dezyn­fe­ku­ją­ce oraz piorące.

W wor­kach są bata­ty. Tak dostar­cza­my żyw­ność. Co mie­siąc jeden miej­sco­wy pie­karz, Hin­dus, daje 250 chle­bów za darmo!

Ryżu naszego powszedniego

Sta­ram się, poza dba­niem o ich dusze, dbać też o potrze­by cia­ła, bowiem to ludzie z krwi i kości. Mal­ga­sze powia­da­ją, że żołą­dek nie krę­go­słup. W zamknię­ciu wszyst­ko spro­wa­dza się do wspól­ne­go mia­now­ni­ka: jedze­nie. Tutej­sza modli­twa brzmi: Ryżu nasze­go powsze­dnie­go daj nam dzi­siaj, a jutro zje­my i kuku­ry­dzę, i maniok. Stró­żom wię­zien­nym mówię: Chce­cie, żeby było spo­koj­nie, to daj­cie im wię­cej jedzenia!

Naj­pierw trze­ba głod­ne­mu dać jeść, nagie­go odziać, cho­re­mu dać lekar­stwa, a dopie­ro póź­niej pytać bliź­nie­go o przy­na­leż­ność reli­gij­ną. Takie podej­ście w jakiś spo­sób kie­ru­je tego bliź­nie­go na inne war­to­ści – te ducho­we. Jak daje­my, to daje­my wszyst­kim – bez wzglę­du na przy­na­leż­ność reli­gij­ną czy raso­wą. Nie chce­my two­rzyć barier mię­dzy ludź­mi czy pod­kre­ślać róż­nic, bo to boli szcze­gól­nie w tak zamknię­tym śro­do­wi­sku jak wię­zie­nie (oczy­wi­ście, są wyjąt­ko­we sytu­acje, gdy szcze­gól­nie trak­tu­ję cho­rych oraz niedożywionych).

Marzenia spełnia kapelan

Od pań­stwa więź­nio­wie dosta­ją jedze­nie raz na dzień – miskę kuku­ry­dzy albo manio­ku. I to wszyst­ko! O misce ryżu mogą sobie tyl­ko poma­rzyć… Te marze­nia się reali­zu­ją, jak kape­lan wyda­je świą­tecz­ne posił­ki kil­ka razy w roku (śmiech). Jest wte­dy miska ryżu i mię­so woło­we albo z kozy. Gdy osa­dze­ni dosta­ją swo­je por­cje, to z tą miską naj­pierw tań­czą, a dopie­ro póź­niej jedzą. I to nie całość: zosta­wia­ją sobie tro­chę na następ­ny dzień! Nie do uwie­rze­nia, ale pro­szę mi wie­rzyć, że tak jest!

madagaskar_wiezniowie
Finał meczu. Wygra­na eki­pa dosta­ła w nagro­dę kozę. Zawod­ni­cy skoń­czy­li grać o godzi­nie 10, a do połu­dnia tań­czy­li z kozą na ramionach.

Die­ta w wię­zie­niu jest bar­dzo mono­ton­na, nie­zdro­wa, bez nie­zbęd­nych skład­ni­ków odżyw­czych, więc sta­ra­my się ją uroz­ma­icić. Na dzi­siaj mamy ponad 30 osa­dzo­nych ze stwier­dzo­nym nie­do­ży­wie­niem. Ta licz­ba się zmie­nia, bo cią­gle przy­cho­dzą nowi.

Wzór dla całego kraju

Teraz, w cza­sie pan­de­mii, rato­wa­łem moich więź­niów tzw. mal­ga­ską her­bat­ką z ziół arte­mi­sia. Codzien­nie goto­wa­li­śmy 300 litrów tego ziel­ska i przez sie­dem dni po litrze na dzień pili­śmy na odpor­ność wszy­scy: więź­nio­wie, i per­so­nel wię­zien­ny, i kape­lan. Pro­szę sobie wyobra­zić, że w wię­zie­niu nie było żad­ne­go przy­pad­ku zacho­ro­wa­nia na wirusa!

Nowych więź­niów, któ­rzy przy­cho­dzi­li, odse­pa­ro­wa­li­śmy na czas kwa­ran­tan­ny. I mimo tego, że dwóm z nich uda­ło się uciec, dosta­li­śmy od władz dobre noto­wa­nia jako wzor­co­we wię­zie­nie dla regio­nu – śmie­je się ks. Hen­ryk. – A może nawet dla całe­go Mada­ga­ska­ru!”

[Fun­da­cja ufun­do­wa­ła posił­ki rege­ne­ra­cyj­ne dla więź­niów w Port-Ber­ge. W Kame­ru­nie dwu­krot­nie wspar­ła wię­zie­nie w Bafo­us­sam: łaź­nie oraz kuchnia].

Ascard Wil­fred, nazy­wa­ny „colo­nel”, ma 25 lat. Odby­wa karę dwóch lat wię­zie­nia za uzur­pa­cję wła­dzy: księ­dza i puł­kow­ni­ka. Bar­dzo uta­len­to­wa­ny, wręcz arty­sta w swo­im fachu. Został uję­ty w buszu, ale dłu­go mu się uda­wa­ło. W prze­bra­niu księ­dza dobrze mu wycho­dzi­ło, bo umie śpie­wać, gło­sić sło­wo Boże, był w chó­rze. To daw­ny mini­strant. Brał ze sobą bia­łe­go Mal­ga­sza, dotknię­te­go albi­ni­zmem, któ­ry uda­wał Mom­pe­ra Vaza­ha, bo mówił po fran­cu­sku. Ascard to tłu­ma­czył i zbie­ra­li skład­ki. Gdy prze­bie­rał za woj­sko­we­go, wma­wiał ludziom, że ich pobra­tym­cy ukra­dli woły i jak nie zapła­cą, to cała wio­ska zosta­nie aresz­to­wa­na. Teraz jest sam w wię­zie­niu, jest tu kate­chi­stą, pro­wa­dzi modli­twy, kom­po­nu­je śpie­wy. Obie­cał mi, że jak wyj­dzie, to do daw­ne­go rze­mio­sła już nie wró­ci, ale… zobaczymy!

EDIT maj 2021: Ks. Hen­ryk prze­grał wal­kę z covid-19. Strasz­na stra­ta. RIP

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj

Powstaniec warszawski z Nigerii

Chwi­lę przed Godzi­ną „W” 1 sierp­nia w Pasa­żu Wie­cha przy ul. Zło­tej w War­sza­wie uczczo­no jedy­ne­go powstań­ca war­szaw­skie­go, pocho­dzą­ce­go z Afry­ki: Augu­sta Agbo­la O’Browna.

pogrzeb madagaskar

Opowieść z Madagaskaru

Głód w wię­zie­niu był taki, że sta­li­śmy przed dyle­ma­tem: czy odpo­wied­nio pocho­wać zmar­łych, według ich tra­dy­cji (czy­li kupu­je­my bia­ły mate­riał, któ­rym owi­ja się zmar­łe­go) czy dać więź­niom ryż, żeby resz­ta przeżyła?

adam-leszczynski-eksperymenty-na-biednych

Jaka pomoc nie działa?

Bank Świa­to­wy wymie­nia „ubo­gich i wyklu­czo­nych” jako jed­ną z „grup udzia­łow­ców” w mię­dzy­na­ro­do­wych pro­jek­tach pomo­co­wych. Czy to żart czy po pro­stu puste słowa? 

3 Responses

  1. Pra­gnę prze­ka­zać smut­ną dla naszej rodzi­ny wia­do­mość w dniu 19 maja odszedł od nas do domu Ojca ksiądz Hen­ryk Sawar­ski. Przed Świę­ta­mi Wiel­ka­noc­ny­mi tra­fił do szpi­ta­la w sto­li­cy Mada­ga­ska­ru z powo­du coro­na virusa.

  2. Bar­dzo smut­na wia­do­mość. Mia­łam wiel­ką radość poznać księ­dza Hen­ry­ka oso­bi­ście. To czło­wiek o wiel­kim ser­cu. Ema­no­wał od Nie­go Boży Pokój. Wiel­ka stra­ta dla nas wszystkich.

  3. Cudow­ny czło­wiek - anioł na zie­mi, wuj­ku wypel­ni­les swo­ją misje na zie­mi, za szyb­ko odsze­dles, byłeś potrzeb­ny na gorze.….… 🙁 na zawsze w naszych ser­cach I pamię­ci.…. Do zobaczenia [*]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.