Blog Afrykański Kawałek Afryki

Rodzinny klaser z niemieckimi znaczkami

14 lipca 2026

Ta książ­ka, oprócz repor­ta­żu, to tak­że zapis prze­my­śleń nar­ra­to­ra prze­mie­rza­ją­ce­go Tan­za­nię. Jego spo­sób patrze­nia na świat sam w sobie jest podró­żą. Podró­żą w histo­rie miejsc, któ­re odwie­dza w poszu­ki­wa­niu śla­dów zwią­za­nych z jego wła­sną rodziną.

poznan-kolonialny-recenzja-kasper-bajon-wydawnictwo-czarne

Zaczę­ło się od kla­se­ra z kolo­nial­ny­mi nie­miec­ki­mi znacz­ka­mi w jego poznań­skiej rodzi­nie. Od bli­żej nie­okre­ślo­nych wspo­mnień ludz­kiej czasz­ki na czy­jejś pół­ce. Po latach była ber­liń­ska wysta­wa o zbie­ra­niu tysię­cy cza­szek przez kolo­ni­za­tor­skich bada­czy owład­nię­tych rasi­stow­ski­mi ideologiami.

Nar­ra­tor wybie­ra się w podróż po Tan­za­nii śla­da­mi swo­ich przod­ków, któ­rzy pro­wa­dzi­li m.in. poznań­ski sklep kolo­nial­ny. Podró­żo­wa­li po kra­jach Afry­ki. Co mie­li w gło­wach? Co tam robili?

poznan-kolonialny-recenzja-kasper-bajon-wydawnictwo-czarne

I tym tro­pem podró­żu­jąc, nar­ra­tor dzie­li się z nami migaw­ka­mi z histo­rii. Cie­ka­wie snu­je opo­wie­ści zacząw­szy od histo­rii natu­ral­nej Hisz­pa­nii, przez nie­miec­ki kolo­nia­lizm: orga­ni­za­cję obwoź­nych wystaw z ludź­mi jak w zoo, o mor­dach, obci­na­niu ludziom głów i wysy­ła­niu ich cza­szek do Nie­miec, o wal­kach i bun­tach prze­ciw kolo­ni­za­to­rom, powsta­niu Maji-Maji, po wspo­mnie­nia o pol­skich gro­bach i uchodź­cach poandersowych.

Jest też inny styl pisa­nia w tej książ­ce. Sam autor okre­śla go jako „ćwi­cze­nia z wyobraź­ni i try­bu przy­pusz­cza­ją­ce­go”. Fik­cja mie­sza się ze sna­mi nar­ra­to­ra i nie­koń­czą­cy­mi się sta­ry­mi mecza­mi w hote­lo­wych knajpkach.

Ciągłe być może

Frag­men­ty z roz­wa­ża­nia­mi typu „moż­li­we, że to w tym hote­lu miesz­kał” Sta­ni­sław Bajon czy Paul Fen­ster (stry­jecz­ny pra­dzia­dek auto­ra oraz jego szwa­gier), któ­rych śla­dów repor­ter poszu­ku­je, do mnie mniej prze­ma­wia­ły niż czę­ści typo­we­go repor­ta­żu historycznego.

Autor pisze o cią­głym być może. Być może hote­lo­wa spłucz­ka to ta sama, na któ­rą się natra­fił jego zna­jo­my arche­olog. Być może przy­je­cha­ła ona na pol­skim przed­wo­jen­nym stat­ku Poznań, bo sta­tek prze­cież wiózł róż­ne towa­ry m.in. ema­lio­wa­ne nocniki.

poznan-kolonialny-recenzja-kasper-bajon-wydawnictwo-czarne1

W pew­nym momen­cie nar­ra­tor dodaje: 

„I choć na pozór wyda­je się banal­na oraz oczy­wi­sta, to trze­ba ją powta­rzać do złu­dze­nia, bo jakoś nie do wszyst­kich docie­ra. To wła­śnie kolo­nia­lizm i wyni­ka­ją­ca z nie­go post­ko­lo­nial­na schi­zo­fre­nia spra­wi­ły, że tak trud­no o zgo­dę i pokój w Afry­ce.  Że zbrod­nia, któ­rej się dopu­ści­li­śmy – i Pola­cy nie są wyłą­cze­ni z tego zbio­ru – wciąż trwa. Ofia­ry nie­daw­nych i trwa­ją­cych wojen w Suda­nie, Kon­go, Etio­pii, Burun­dii, Libe­rii, ale też w sąsia­du­ją­cym z Afry­ką Jeme­nie, są naszy­mi ofia­ra­mi. My odpo­wia­da­my za śmierć tych milio­nów ludzi”.

Nie wiem, czy są to reflek­sje, któ­re podzie­lam. Tak, nie jeste­śmy wol­ni od pew­nych aspek­tów kolo­nia­li­zmu, o czym pisa­łam tutaj. Nato­miast nie umiem się zgo­dzić z winą za śmierć milio­nów. To dla mnie jest raczej nad­mia­ro­wa opi­nia narratora. 

poznan-kolonialny-kasper-bajon-recenzja

Za mało było dla mnie też w tej książ­ce lokal­ne­go gło­su. Jako całość jest sku­pio­na na bia­łej per­spek­ty­wie. Repor­ter ma dwóch miej­sco­wych prze­wod­ni­ków, towa­rzy­szy wła­ści­wie, o imio­nach Sara i Sep­po. Pozna­je­my ich tro­chę, cza­sem sły­szy­my ich opi­nie. Ich gło­su chcia­ło­by się jed­nak sły­szeć więcej.

Zachę­cam też do zatrzy­ma­nia się nad sen­sow­no­ścią uży­wa­nia okre­śleń „Czar­ny Ląd”, „Pig­me­je” (teraz mówi­my o Baka, sta­re okre­śle­nie ozna­cza „nie­do­ro­stek” i jest obraź­li­we), „mena­że­ria”, „śle­pia” (w odnie­sie­niu do Afrykanów).

Opis o obskur­nych dziel­ni­cach, gdzie „kró­lu­ją polio i HIV” war­to by pode­przeć pogłę­bio­ny­mi dany­mi, bo sta­no­wi­sko WHO jest takie, że kon­ty­nent afry­kań­ski wygrał z polio.

Ogól­nie, mimo tych nie­do­stat­ków, opo­wieść Bajo­na się snu­je. Czy­tel­nik słu­cha jej, sie­dząc z repor­te­rem nad rze­ką i paląc papie­ro­sy. Zachę­cam, żeby tak usiąść i poza­sta­na­wiać się nad skom­pli­ko­wa­ny­mi kwe­stia­mi z cie­ka­wym świa­ta, wraż­li­wym narratorem.

Kasper Bajon, Poznań kolo­nial­ny. Rodzin­na histo­ria z Tan­za­nią w tle, Wydaw­nic­two Czar­ne, Woło­wiec, 2025

7/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Facebook
Twitter
Wydrukuj
bzik-kolonialny-recenzja

Najbardziej słuszne prawo Polski?

Liga Mor­ska i Kolo­nial­na, naj­więk­sza przed­wo­jen­na orga­ni­za­cja poza­rzą­do­wa, zrze­sza­ła milion Pola­ków i wyda­wa­ła kolo­nial­ny per­dio­dyk w nakła­dzie 100 tysię­cy egzem­pla­rzy. Jak to było z naszym kolonializmem?

mpesa-pieniadz-mcwilliams

M-pesa: Tak właśnie wygląda postęp

Nigdy nie widzia­łem tyle aktyw­no­ści przed­się­bior­czej, ile obser­wu­ję w każ­dej minu­cie dnia na uli­cach Nairo­bi – mówi irlandz­ki eko­no­mi­sta i pisarz David McWil­liams. A to wszyst­ko dzię­ki afry­kań­skiej nowej for­mie pie­nią­dza: M-pesa.

kamil-daoud-huryska-recenzja

Głosowanie za przebaczeniem

Moja mała man­da­ryn­ko, woj­na sama się skoń­czy­ła, znu­dzo­na krwią – mówi Aube do swej nie­na­ro­dzo­nej cór­ki po woj­nie domo­wej w Algie­rii w latach 1992-2002. Kolej­na świet­na, choć bole­sna, książ­ka Kami­la Daouda, uro­dzo­ne­go w tym kraju. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *