Szukaj
Close this search box.
Blog Afrykański Kawałek Afryki

Całe życie czułem się ciężki

1 lipca 2022

„Oto, jak Vivek przy­szedł na świat – po śmier­ci i wśród roz­pa­czy. Widzi­cie, to go nazna­czy­ło, ścię­ło go niczym drze­wo. Został spro­wa­dzo­ny do domu peł­ne­go para­li­żu­ją­ce­go żalu. Całe jego życie było nazna­czo­ne żało­bą”. Smut­na to powieść o współ­cze­snej Nige­rii, nazna­czo­na śmier­cią od tytu­łu i pierw­sze­go zda­nia. Ale i powieść wybitna.

Pierw­sze zda­nie, osa­mot­nio­ne na pierw­szej nie­mal pustej stro­nie, brzmi: „Tego dnia, kie­dy umarł Vivek Oji, spa­li­li targ”. Nie­wiel­ka roz­mia­ra­mi powieść, jest nato­miast ambit­na przez swo­ją kon­struk­cję. Już w pierw­szym zda­niu wie­my, że głów­ny boha­ter zgi­nie. Odsło­nię­cie zakoń­cze­nia wyma­ga pie­kiel­nie zdol­ne­go auto­ra, któ­ry mimo to potra­fi utrzy­mać uwa­gę czytelnika. 

Brakowało mi ust, żeby to ująć w słowa

Akwa­eke Eme­zi jest oso­bą nie­bi­nar­ną. Uro­dzi­li się w Nige­rii, w wie­ku lat 16 wyje­cha­li do Sta­nów, gdzie stu­dio­wa­li na Uni­wer­sy­te­cie Nowy Jork i gdzie piszą oraz two­rzą. Byli nomi­no­wa­ni do wie­lu nagród lite­rac­kich, wie­le nagród zdo­by­li. Ich pisar­stwo jest nazna­czo­ne wła­snym doświad­cze­niem. Głów­ny boha­ter powie­ści mówi: „Nie jestem tym, za kogo wszy­scy mnie mają. Nigdy tak nie było. Bra­ko­wa­ło mi ust, żeby to ująć w sło­wa”.

Ich powieść jest jed­nak głę­bo­ko osa­dzo­na w Nige­rii, kra­ju, w któ­rym homo­sek­su­alizm jest karal­ny – do 14 lat wię­zie­nia. Karą wię­zie­nia moż­na zostać uka­ra­nym, gdy jako męż­czy­zna nosi się strój kobie­cy. Oso­by nie­he­te­ro­nor­ma­tyw­ne pada­ją ofia­ra­mi prze­mo­cy. Ta prze­moc poja­wia się w książ­ce: „To nie­bez­piecz­ne, żeby cho­dził po Ngwa, wyglą­da­jąc tak… kobie­co [dłu­gie wło­sy u męż­czy­zny]. (…) Vivek nie mógł skoń­czyć jak te zlin­czo­wa­ne zwło­ki na skrzy­żo­wa­niu, osma­lo­ne ogniem i zesztyw­nia­łe, z sze­ro­ki­mi rana­mi po macze­tach, zie­ją­cy­mi sta­rym czer­wo­nym ciałem”.

Ciężar mnie odnalazł

Rów­nie dra­ma­tycz­nie opi­sa­na jest wewnętrz­na sytu­acja oso­by homo­sek­su­al­nej w Nige­rii. Vivek mówi tak: „Przez całe życie czu­łem się ciężki.

Zawsze myśla­łem, że śmierć będzie ze wszyst­kie­go naj­cięż­sza, ale nie była, napraw­dę nie była. Życie przy­po­mi­na­ło bycie cią­gnię­tym w kół­ko przez beton, mokry, zasty­ga­ją­cy beton. Jako dziec­ko byłem lek­ki. (…) Ale potem uro­słem i beton zaczął na mnie zasy­chać, aż w koń­cu zmie­ni­łem się w nie­rów­ny kloc, któ­ry kru­szył się i szo­ro­wał o twar­de pod­ło­że, gubiąc bole­śnie odry­wa­ne odłamki.

Chcia­łem pozo­stać pusty, móc w spo­ko­ju sie­dzieć na gałę­zi jak ten orzeł z przy­sło­wia, z kość­mi wypeł­nio­ny­mi powie­trzem, ale cię­żar mnie odna­lazł i nic nie mogłem na to pora­dzić”.

smierc viveka ojiego

Powieść jest napi­sa­ne soczy­stym języ­kiem, takim, jaki uwiel­biam w lite­ra­tu­rze nige­ryj­skiej. Przy­po­mi­na mi się mistrz Chi­nua Ache­be czy pisa­rze mło­de­go poko­le­nia: Chi­ma­man­da Ngo­zi Adi­chie czy Chi­go­zie Obio­ma.

Sło­wa tu są tak żywe, jak tam­tej­sza nie­okieł­zna­na przy­ro­da, roz­bu­cha­na natu­ra. To pisa­nie jest obfi­te i buj­ne – jak nige­ryj­ski kra­jo­braz. Posłu­chaj­cie np. tego zda­nia: „Pani­ka krzy­cza­ła we mnie jak sęp, pró­bo­wa­ła się wyrwać, sza­leń­czo dzio­ba­ła i trzepotała”. 

Akwa­eke Eme­zi, Śmierć Vive­ka Ojie­go, tł. Rafał Lisow­ski, Fil­try, War­sza­wa, 2022

8/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Facebook
Twitter
Wydrukuj
hisham matar powrot

Poezja i propaganda

„Dni zabu­rza­ły mi noce. Prze­wra­ca­łem się na łóż­ku. Czę­sto godzi­na­mi nie mogłem zasnąć. Z ciem­no­ści wyła­nia­ła się praw­da” – pisze nagro­dzo­ny Pulit­ze­rem syn libij­skie­go dysy­den­ta, któ­ry przez ćwierć wie­ku szu­kał jakich­kol­wiek wie­ści o uwię­zio­nym przez reżim Kad­da­fie­go ojcu. 

konrad piskala reportaz trzymaj sie z dala kochanie

O śpiewającym drzewie

Książ­ka o miło­ści, któ­ra nie prze­zwy­cię­ży wszyst­kie­go. Nie prze­zwy­cię­ży wiel­kiej poli­ty­ki, bru­tal­nych reżi­mów czy wie­lo­wie­ko­wych przy­zwy­cza­jeń. „Miłość jest ofia­rą tyra­nii” - w pew­nym momen­cie krzy­czy w roz­pa­czy repor­ter. Czy uda mu się w swej podró­ży przez Afry­kę Wschod­nią zna­leźć inne obli­cze tego uczucia?

dipo-faloyin-afryka-to-nie-panstwo

Afryka to nie państwo

To książ­ka powsta­ła z wku­rze­nia: „Zbyt dłu­go Afry­ka była uwa­ża­na za syno­nim bie­dy, kon­flik­tów, korup­cji, wojen domo­wych i wiel­kich prze­strze­ni jało­wej czer­wo­nej zie­mi, gdzie ple­ni się jedy­nie nędza”. I jest to słusz­ny gniew. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *