Blog Afrykański Kawałek Afryki

Czasem wstyd mi, że należę do rasy białej

2 lipca 2020

Książ­ka pereł­ka, napi­sa­na przez pol­skie­go mary­na­rza-repor­te­ra, któ­ry był w Kon­gu w roku 1927. Odgrze­ba­na po latach przez nie­oce­nio­ne wydaw­nic­two Dowo­dy na Ist­nie­nie.

Dębic­ki napi­sał tę książ­kę, gdy miał 25 lat (!) i pły­wał jako ofi­cer na bel­gij­skim stat­ku „Mate­ba”. Pisał też świet­ny lite­rac­ko dzien­nik a tak­że tek­sty szant.

Tadeusz Dębicki, Moienzi Nzandi, U wrót Konga

Pięk­na soczy­sta pro­za. Dębic­ki nawet jak opi­su­je dra­mat, jest to mię­si­sty opis: „Przy­glą­da­łem się jed­ne­mu Hoten­to­to­wi, któ­ry stał w wąskim otwo­rze mają­cym naj­wy­żej pięć­dzie­siąt cen­ty­me­trów w kwa­drat. Jak dzień dłu­gi pod­wał kawał­ki węgla z niż­sze­go pokła­du na wyż­szy. Jedy­nie gło­wa wysta­wa­ła mu ponad luk. Każ­dy bry­kiet, któ­ry mu wyty­ka­no w opusz­czo­ne ręce, musiał pod­nieść wyso­ko nad gło­wę, aby oddać go dru­gie­mu. Pył sypał mu się cią­gle na twarz. Oczy miał zupeł­nie czer­wo­ne. Splu­wał czar­nym bło­tem. Z jego kędzie­rza­wej czu­pry­nie sypał się miał węglo­wy. Pra­co­wał tak w mil­cze­niu, aby po czter­na­stu godzi­nach zaro­bić dwa franki”. 

Świat cywilizowany?

W ide­ach anty­ko­lo­nial­nych Dębic­ki wyprze­dził epo­kę. Pra­wie sto lat temu pisał tak: „Zabro­nio­no im dzi­kie­go, bar­ba­rzyń­skie­go zabi­ja­nia się oszcze­pa­mi i zatru­ty­mi strza­ła­mi, aby nauczyć ich cywi­li­zo­wa­ne­go, god­ne­go ludzi kul­tu­ral­ne­go mor­do­wa­nia się kara­bi­na­mi maszy­no­wy­mi, tru­ją­cy­mi gaza­mi, mio­ta­cza­mi ognia i bom­ba­mi zrzu­co­ny­mi z aeroplanów”. 

Albo:

„Aby utrzy­mać swój auto­ry­tet, bia­li się uczą, jak nale­ży bić kra­jow­ców. Ja sam otrzy­ma­łem rów­nież wska­zów­ki w tym zakre­sie. Gło­wy, ple­cy i kar­ki mają twar­de. Ude­rze­nia tam wymie­rzo­ne mija­ją się z celem. Sku­tecz­nie za to jest bić kijem w łyd­ki i pod kola­na­mi. Prze­wra­ca­ją się od razu na zie­mię. Trzci­ną lepiej jest bić po rękach i po twa­rzy. Kto wie, czy świat cywi­li­zo­wa­ny nie wyda kie­dyś pod­ręcz­ni­ka, jak nale­ży bić Murzy­nów? Wszak cią­gle idzie­my naprzód”.

Postęp, zabójczy postęp

„Dopraw­dy, cza­sem wstyd mi było, że nale­żę do rasy bia­łej (…). Krzy­czą: <Jeste­śmy dobro­czyń­ca­mi! Nie­sie­my cywi­li­za­cję! Nie­sie­my kul­tu­rę!> Nie­praw­da! Nie cywi­li­za­cję i kul­tu­rę nie­sie­cie, ale postęp, zabój­czy postęp. Postęp, któ­ry nisz­czy i zabi­ja wszyst­ko, czło­wie­ka, zwie­rzę, rośli­nę, kul­tu­rę i cywi­li­za­cję, któ­ry chce zabić nawet natu­rę – aby mógł wresz­cie wszech­wład­nie sam zapa­no­wać na ziemi”.

Cała książ­ka jest jed­nym wiel­kim oskar­że­niem. Gorz­kim jak ten pył węglowy.

Tadeusz Dębicki, Moienzi nzadi. U wrót Konga

wyd. Dowo­dy na Ist­nie­nie, War­sza­wa 2016

7/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Facebook
Twitter
Wydrukuj
mpesa-pieniadz-mcwilliams

M-pesa: Tak właśnie wygląda postęp

Nigdy nie widzia­łem tyle aktyw­no­ści przed­się­bior­czej, ile obser­wu­ję w każ­dej minu­cie dnia na uli­cach Nairo­bi – mówi irlandz­ki eko­no­mi­sta i pisarz David McWil­liams. A to wszyst­ko dzię­ki afry­kań­skiej nowej for­mie pie­nią­dza: M-pesa.

kamil-daoud-huryska-recenzja

Głosowanie za przebaczeniem

Moja mała man­da­ryn­ko, woj­na sama się skoń­czy­ła, znu­dzo­na krwią – mówi Aube do swej nie­na­ro­dzo­nej cór­ki po woj­nie domo­wej w Algie­rii w latach 1992-2002. Kolej­na świet­na, choć bole­sna, książ­ka Kami­la Daouda, uro­dzo­ne­go w tym kraju. 

festiwal-conrada-algieria-kamel-daoud

Powojenny układ: amnezja i amnestia

Na pyta­nie, czy trud­no jest być Algier­czy­kiem we Fran­cji, pisarz Kamel Daoud odpo­wia­da prze­wrot­nie: „Trud­no jest być Algier­czy­kiem w Algierii”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *