Blog Afrykański Kawałek Afryki

Oto, jacy byliśmy

12 stycznia 2021

Nobli­sta oskar­ża­ny o rasizm i neo­ko­lo­nia­lizm. W pisa­niu o Afry­ce porów­ny­wa­ny do Con­ra­da. A jed­no­cze­śnie gdy go spy­ta­no o przy­szłość tego kon­ty­nen­tu, odpo­wie­dział, że „Afry­ka nie ma przyszłości”. 

Vidia­dhar Suraj­pra­sad Naipaul uro­dził się w hin­du­skiej rodzi­nie w daw­nej indiań­skiej wio­sce na Kara­ibach. A pisał (m.in.) o Afry­ce. Nie­zły mix 🙂 

Chciał opi­sać moment upad­ku kolo­nia­li­zmu z pozy­cji emi­gran­ta, czło­wie­ka wyob­co­wa­ne­go, bez domu, poszu­ku­ją­ce­go swo­jej tożsamości. 

Nie szu­kał łatwych podzia­łów na dobrych i złych, odcho­dził od ste­reo­ty­pu: zły kolo­nia­li­sta, dobry autochton. 

W powie­ści „Zakręt rze­ki” jego boha­te­rem jest Salim, Hin­dus miesz­ka­ją­cy w nie­na­zwa­nym kra­ju Afry­ki środ­ko­wej. Z upad­kiem kolo­nia­li­zmu jego życie się roz­sy­pu­je, rodzin­na tra­dy­cja han­dlu upa­da. Salim jedzie na głę­bo­ką pro­win­cję, gdzie obser­wu­je zma­ga­nia mło­de­go kra­ju z nowo zdo­by­tą niepodległością.

Nie jest to kolo­ro­wy obraz. Pierw­sze zda­nie powie­ści brzmi: „Już taki jest ten świat; dla ludzi, któ­rzy są niczym, dla ludzi, któ­rzy pozwa­la­ją na to, by stać się niczym, nie dla w nim miej­sca”. W całej powie­ści czuć kry­ty­kę i daw­nych kolo­nia­li­stów, i nowych władz, nie­ra­dzą­cych sobie z zarzą­dza­niem niezależnością.

Przychodzili do gotowego

Np. Naipul pisze tak:

„Ta nasza nowa armia nie wywo­ły­wa­ła mego entu­zja­zmu. Woła­łem żoł­nie­rzy z ple­mie­nia wojow­ni­ków mimo ich bru­tal­no­ści. Sza­no­wa­łem ich dumę, a uwzględ­nia­jąc tę cechę cha­rak­te­ru moż­na się było z nimi doga­dać. Ofi­ce­ro­wie nowej armii sta­no­wi­li zupeł­nie inny rodzaj ludzi (…). Widzie­li sie­bie jako nowe poko­le­nie Afry­ki i jako ludzi nowej Afry­ki. Ich przy­wią­za­nie do fla­gi naro­do­wej i por­tre­tu pre­zy­den­ta (…) było tak osten­ta­cyj­ne, iż z począt­ku myśla­łem, że ci nowi ofi­ce­ro­wie mają też swo­ją dumę i że jest w tym coś kon­struk­tyw­ne­go. Ale z nimi spra­wa była dużo prost­sza. Fla­ga i por­tret pre­zy­den­ta były dla nich tym samym co ich fety­sze, źró­dłem ich auto­ry­te­tu. Ci mło­dzi ludzie nie zda­wa­li sobie spra­wy, że moż­na i trze­ba coś zro­bić dla kra­ju. Przy­cho­dzi­li do goto­we­go. Wystar­czy­ło tyl­ko brać. Uwa­ża­li, że ich pozy­cja upo­waż­nia ich do się­ga­nia po wszyst­ko, co znaj­do­wa­ło się w zasię­gu ręki”.

Europejska wersja historii

Naipaul na bie­żą­co nie­mal opi­su­jąc upa­dek kolo­nia­li­zmu (napi­sał książ­kę w roku 1979, czy­li w 4 lata od nie­pod­le­gło­ści Ango­liMozam­bi­ku, rok po powsta­niu Dżi­bu­ti i rok przed powsta­niem Zim­ba­bwe), sta­wia już dia­gno­zy co do przy­czyn dra­ma­tów, nęka­ją­cych nowo powsta­łe kraje. 

Np. pisze o bra­ku afry­kań­skiej (czy hin­du­skiej) nar­ra­cji w histo­rii, napi­sa­nej przez Europejczyków:

„Z całej epo­ki wiel­kich wstrzą­sów, jakie prze­ży­ła Afry­ka – wygna­nie Ara­bów, eks­pan­sja Euro­py, roz­człon­ko­wa­nie kon­ty­nen­tu – tyl­ko tego dowie­dzia­łem się od swo­jej rodzi­ny [że dzia­dek był zaan­ga­żo­wa­ny w han­del nie­wol­ni­ka­mi]. Oto, jacy byliśmy. 

Histo­rycz­ną wie­dzę o nas samych i o Oce­anie Indyj­skim posia­da­łem dzię­ki lek­tu­rze dzieł napi­sa­nych przez Euro­pej­czy­ków. Jeśli twier­dzę, że nasi Ara­bo­wie byli swe­go cza­su wiel­ki­mi poszu­ki­wa­cza­mi przy­gód i pisa­rza­mi; że nasi żegla­rze dali naro­dom śród­ziem­no­mor­skim łaciń­skie oża­glo­wa­nie, któ­re umoż­li­wi­ło odkry­cie Ame­ry­ki; że pilot Hin­dus pro­wa­dził Vasco da Gamę ze wschod­niej Afry­ki do Kal­ku­ty; że sło­wo czek zosta­ło po raz pierw­szy uży­te przez naszych per­skich kup­ców; jeże­li mogę gło­sić takie praw­dy, to dla­te­go, że zaczerp­ną­łem je z euro­pej­skich ksiąg”.

Wyśmie­ni­ta powieść.

V.S. Naipaul, Zakręt rzeki, Czytelnik, Warszawa, 1985

8/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
abdulrazak_gurnah_powroceni

Wydrzeć tę stronę z dziejów ludzkości

„Wie­lu Afry­ka­nów ginie, żeby moż­na było zaże­gnać tę euro­pej­ską awan­tu­rę” – mówi boha­ter książ­ki o Wiel­kiej Woj­nie i nie mniej potęż­nej miłości.

xavier_aldekoa_dzieci_nilu

Wszyscy jesteśmy dziećmi Nilu

Podróż w dół Nilu to łagod­ne roz­le­wi­ska i pię­trzą­ce się kata­rak­ty: widzi­my ryba­ków w papi­ru­so­wych łód­kach i rebe­lian­tów wer­bu­ją­cych 10-lat­ków; sły­szy­my śmiech chłop­ców po strze­le­niu gola i mil­cze­nie udrę­czo­nych kobiet w obo­zach dla uchodź­ców. Xavier Alde­koa z wie­dzą (sze­ro­ką) i empa­tią (jesz­cze głęb­szą) opi­su­je niewyobrażalne.

najskrytsza pamiec ludzi

By byli afrykańscy, ale nie zanadto

Rzad­ko się zda­rza tak olśnie­wa­ją­ca pochwa­ła lite­ra­tu­ry, jaką jest powieść sene­gal­skie­go auto­ra, Moha­me­da Mbo­ugar Sarr, doce­nio­ne­go fran­cu­ską Nagro­dą Gon­co­ur­tów. A jesz­cze rza­dziej tego typu książ­ka jest gęstą, wart­ką, wcią­ga­ją­cą powie­ścią, od któ­rej nie moż­na się oderwać. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.