Blog Afrykański Kawałek Afryki

Proste jak cios maczetą?

29 maja 2020

„Jadąc do Tan­za­nii, byłem pewien, że będę roz­ma­wiać o polo­wa­niach i stra­chu. Teraz rozu­miem, że groź­ba ata­ku, oka­le­cze­nia czy nawet śmier­ci oka­zu­je się niczym w porów­na­niu z wid­mem gło­du. Czu­ję, że ludz­kie tra­ge­die zosta­ły przez media wyko­rzy­sta­ne i zamie­nio­ne w cie­ka­wy news, w histo­rie peł­ne zmy­śleń i przeinaczeń”.

I dla­te­go debiu­tanc­ki (!) repor­taż Fili­pa Skroń­ca powi­nien zna­leźć się na liście lek­tur na dzien­ni­kar­stwie. Taka sytu­acja: mło­dy repor­ter ma „hot temat”: w Tan­za­nii zabi­ja się lub potwor­nie oka­le­cza oso­by z albi­ni­zmem. Jedzie tam i… pisze książ­kę o czymś innym, albo przy­naj­mniej o spra­wach bar­dziej zło­żo­nych niż cios macze­tą. Doj­rze­wa w trak­cie pisa­nia tej książ­ki. Odrzu­ca sen­sa­cję, zmie­nia nasta­wie­nie, przy­zna­je się do wcze­śniej­szej nie­wie­dzy.

Bardziej niż śmierci

Skrońc pyta oso­by z albi­ni­zmem o to, jak wyglą­da ich życie. Wcho­dzi w temat głe­biej niż nie­zdro­we kal­ku­la­cje, ile kosz­tu­je odrą­ba­na ręka, a ile geni­ta­lia. I co słyszy?

„Są rze­czy, któ­rych boimy się bar­dziej niż śmier­ci” – mówi Zain­a­bu. Cze­go? „Czę­sto jeste­śmy głod­ni. Bywa­ją dni, że nie stać nas nawet na worek mąki kukurydzianej”.

„Cały czas roz­ma­wia­my o ata­kach i zabój­stwach, ale naszym cichym mor­der­cą jest rak skó­ry” – mówi inny boha­ter książki.

filip-skronc_nie_robcie_mu_krzywdy_

Szaj­ki prze­stęp­cze w Tan­za­nii (i innych sąsied­nich kra­jach) zara­bia­ją na polo­wa­niu na oso­by z albi­ni­zmem, więc w ich inte­re­sie jest kul­ty­wo­wa­nie zabo­bo­nów o rze­ko­mo nie­zwy­kłych wła­ści­wo­ściach czę­ści cia­ła ludzi dotknię­tych albi­ni­zmem. Moż­na zaro­bić 75 000 dola­rów – w tej czę­ści Afry­ki to fortuna. 

„Tu nie cho­dzi o wie­rze­nia, tu cho­dzi o pie­nią­dze” – mówi jeden z boha­te­rów Skroń­ca. A repor­ter szu­ka dalej i dowia­du­je się o tym, jak Tan­za­nia zosta­ła trze­cim z Afry­ce Sub­sa­ha­ryj­skiej eks­por­te­rem złota. Zyski szły w set­kach milio­nów dola­rów, a gór­ni­cy tygo­dnia­mi nie dosta­wa­li pie­nię­dzy. Fru­stra­cja i głód pchnę­ły ich w kie­run­ku czarowników.

Dlaczego ludzie w to wierzą?

„Pytasz, dla­cze­go czło­wiek idzie do cza­row­ni­ka lub natu­ral­ne­go uzdro­wi­cie­la? Popatrz na nich. Ci ludzie nie mają nicze­go i są w sta­nie uwie­rzyć we wszyst­ko – mówi Jose­phat, gdy mija­my pra­cu­ją­cych w polu. – Kie­dy są cho­rzy, nie mogą szu­kać pomo­cy w szpi­ta­lu, bo nie stać ich nawet na bilet auto­bu­so­wy”.
A cza­row­ni­cy?
„Oni sami prze­cież nie­rzad­ko żyją w skraj­nej bie­dzie i są goto­wi zro­bić wie­le, by odmie­nić swój los”.

A jeśli czytelnik…

A jeśli do tego czy­tel­nik dosta­je reflek­sję o tym, jak pro­blem ple­mien­no­ści, prze­kleń­stwa Afry­ki, zaczął nara­stać w dobie kolonialistów…

Skrońc: „Bry­tyj­czy­cy uwie­rzy­li, że Tan­gań­czy­cy nale­żą do ple­mion, pod­czas gdy oni sami wyko­rzy­sta­li to poję­cie, by funk­cjo­no­wać w kolo­nial­nych struk­tu­rach”. [Kolo­nia­li­ści] „radząc sobie z wła­snym nie­zro­zu­mie­niem, narzu­ca­li kate­go­rie i wymy­śla­li struk­tu­ry wła­dzy ple­mien­nej tam, gdzie nigdy nie istniały”.

A jeśli do tego czy­tel­nik dosta­je reflek­sję o tym, że roz­wój inter­ne­tu powi­nien być wyzwa­niem dla wszyst­kich orga­ni­za­cji pomo­co­wych, któ­rym leży na ser­cu dobro Afryki…

Skrońc: „Na kon­ty­nen­cie, gdzie sześ­dzie­siąt pro­cent mło­dych nie cho­dzi do szko­ły, jedy­nie roz­wój nowych tech­no­lo­gii wyda­je się spo­so­bem na ogra­ni­cze­nie edu­ka­cyj­nych luk”.

A jeśli do tego czy­tel­nik dosta­je reflek­sję o tym, że jed­ną z przy­czyn bie­dy Afry­ki jest dys­kry­mi­na­cja kobiet…

Skrońc cytu­je Antho­ny­’e­go Mta­ka, komi­sa­rza regio­nu Simiyu: „Myślę, że jed­ną z przy­czyn może być pozy­cja kobiet i mło­dych dziew­czyn. – Mta­ka bie­rze głę­bo­ki oddech. – Wie­lu rodzi­ców nie widzi sen­su w wysy­ła­niu córek do szko­ły. Kul­tu­ra narzu­ca inne cele”.

Więc jeśli czy­tel­nik dosta­je tego typu reflek­sje, to myśli sobie: cho­ler­nie dobry debiut:)

Filip Skrońc, Nie róbcie mu krzywdy

Wydaw­nic­two Czar­ne, Woło­wiec, 2020

8,5/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
james-ngugi-chmury-i-lzy

Nie odbiorą mu odwagi

Sam sie­bie tłu­ma­czy na angiel­ski z języ­ka kiku­ju. W tym języ­ku zaczął pisać… w wię­zie­niu. Na papie­rze toa­le­to­wym. Pisał o zbrod­niach kolo­nia­li­zmu, ale też sprze­ci­wiał się wła­dzom nie­pod­le­głej już Kenii. Od lat wymie­nia­ny jako kan­dy­dat do Nobla, w tym roku otrzy­mał nomi­na­cję do Bookera.

andrzej-muszynski-poludnie-czarne

Ropociągów jest tu więcej niż dróg

Gabon: „peł­no tu bogactw: ura­nu, złota, ropy, żela­za, man­ga­nu i szla­chet­ne­go drze­wa. Zagu­bio­ny Eden? Wie­lu to na rękę. (…) To pań­stwo o rekor­do­wym spo­ży­ciu szam­pa­na i pary­skich cenach. (…) Poło­wa lud­no­ści żyje jed­nak w biedzie”.

chigozie-obioma-rybacy

Mogę pisać tylko o Nigerii

Chi­go­zie Obio­ma, uro­dzo­ny w Nige­rii, jako jedy­ny z dwu­nast­ki rodzeń­stwa skoń­czył stu­dia. Mimo że dostał się na stu­dia do Wiel­kiej Bry­ta­nii, odmó­wio­no mu wizy. Miesz­kał i stu­dio­wał na Cyprze, w Tur­cji i w USA. Aktu­al­nie wykła­da na ame­ry­kań­skim uni­wer­sy­te­cie, pisze nomi­no­wa­ne do Booke­ra książ­ki tłu­ma­czo­ne na 30 języ­ków i tra­fia na listy 100 naj­waż­niej­szych inte­lek­tu­ali­stów świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.