Blog Afrykański Kawałek Afryki

Bez nas zginą

30 września 2020

Woj­ciech Jagiel­ski zaska­ku­je kolej­ny raz. Tak było, gdy doko­nał pew­nej rewo­lu­cji w lite­ra­tu­rze non-fic­tion, two­rząc jed­ne­go boha­te­ra repor­ter­skiej książ­ki z kil­ku auten­tycz­nych posta­ci. Tak było, gdy prze­stał być wojen­nym repor­te­rem i razem z żoną napi­sał pół-meta­fi­zycz­ną, pół-sen­ty­men­tal­ną książ­kę o Indiach. I tym razem też tak się dzie­je.

Teraz, gdy odcho­dzi od zawo­du, któ­ry upra­wiał całe życie i na koniec naj­now­szej książ­ki – zbio­ru tek­stów non-fic­tion fun­du­je nam cał­kiem fik­cyj­ną wizję świa­ta w roku 2045. Ponu­ra to wizja, w któ­rej Zachód wyrzu­ca wszyst­kich uchodź­ców i muzuł­ma­nów. Apo­ka­lip­tycz­ny świat, w któ­rym prze­peł­nio­ne mia­sta sta­ją się nie­zdat­ne do życia, a pusty­nie zaj­mu­ją kolej­ne dzie­siąt­ki kilo­me­trów kwa­dra­to­wych prze­strze­ni życio­wej. Nige­ryj­czyk Karim tak­że zosta­je wyrzu­co­ny z Lon­dy­nu przez bry­tyj­skie wła­dze.

Targowisko niewolników

„Zosta­wa­ła więc Rwan­da albo któ­reś z innych afry­kań­skich państw, któ­re za pie­nią­dze Zacho­du zga­dza­ły się przyj­mo­wać odsy­ła­nych z Euro­py Afry­ka­nów i muzuł­ma­nów. Jeśli nie chcie­li wra­cać do swo­ich kra­jów, mogli tam zna­leźć schro­nie­nie w spe­cjal­nych ośrod­kach prze­sie­dleń­czych, już nie w Euro­pie, lecz w Afry­ce, i tam cze­kać, aż kie­dyś odwró­ci się kar­ta. Nie były to tyl­ko mrzon­ki. Do Rwan­dy co roku zjeż­dża­li emi­sa­riu­sze z Zacho­du, zwłasz­cza ze Skan­dy­na­wii, i w ośrod­kach dla prze­sie­dleń­ców prze­bie­ra­li wśród ludzi, by zna­leźć takich, jakich aku­rat potrze­bo­wa­li, a potem zabie­ra­li ich ze sobą w dale­ki świat i w nowe życie. Karim nazy­wał to tar­go­wi­skiem nie­wol­ni­ków i powta­rzał, że jego noga nigdy na nim nie posta­nie”.

Świę­tu­jąc Nowy Rok 2045 na pla­cu Tra­fal­ga­ru z kole­gą Geo­r­ge­’m zda­ją sobie spra­wę, że „w Euro­pie śred­nia wie­ku zbli­ża się do pięć­dzie­siąt­ki, miesz­ka­niec Połu­dnio­wej Afry­ki jest od Euro­pej­czy­ka o poło­wę młod­szy, a Malij­czyk jest nasto­lat­kiem!
– A za pięć lat, za dzie­sięć? Ilu ich zosta­nie? Jak sobie bez nas dadzą radę?
Karim rozej­rzał się po pla­cu:
Po moje­mu nijak sobie nie pora­dzą. Bez nas zgi­ną”.

Woj­ciech Jagiel­ski, fot. Miko­łaj Długosz/Wikimedia Com­mons

Owo­cem kil­ku­let­niej współ­pra­cy Jagiel­skie­go z „Tygo­dni­kiem Powszech­nym” jest zbiór tek­stów, publi­ko­wa­nych w autor­skiej rubry­ce „Stro­na świa­ta”. W ogrom­nej mie­rze są to opo­wie­ści o kra­jach Afry­ki.

Zbiór arty­ku­łów? Nuda – powie­dzie­li­by­ście i w więk­szo­ści przy­pad­ków jest to racja. Wte­dy gdy np. repor­ter­skiej książ­ce brak boha­te­ra, któ­re­go histo­ria prze­pro­wa­dza czy­tel­ni­ka przez gąszcz odle­głych i zawi­kła­nych spraw czy egzo­tycz­nych nazw. Jagiel­ski udo­wad­nia jed­nak, że w krót­kich for­mach poru­sza się tak samo zręcz­nie jak w dłu­gich. Soczy­ste, mię­si­ste tek­sty, nie­rzad­ko bły­sko­tli­we – choć nigdy nie są to lek­kie dyk­te­ryj­ki. Nawet gdy są o spo­rcie czy muzy­ce.

Reggae i rugby

Jest o Bobie Mar­ley­’u, któ­ry w trak­cie kon­cer­tu z oka­zji powsta­nia Zim­ba­bwe widzi bru­tal­ność poli­cji nowo powsta­ją­ce­go afry­kań­skie­go pań­stwa i odczu­wa gorz­kie roz­cza­ro­wa­nie, że jego ide­al­na wizja Syjo­nu się roz­pa­da na jego oczach.

Jest o Nel­so­nie Man­de­li, któ­ry po dra­ma­tycz­nym meczu rug­by roz­gry­wa­ją­cym się w desz­czu i bło­cie, wrę­cza puchar zwy­cię­skiej dru­ży­nie swe­go kra­ju, któ­ra zdo­by­ła mistrzo­stwo świa­ta po wie­lo­let­nim odsu­nię­ciu od świa­to­wych roz­gry­wek ze wzglę­du na panu­ją­cy tam apar­the­id. Man­de­la wrę­cza puchar dru­ży­nie bia­łych zawod­ni­ków, ubra­ny w znie­na­wi­dzo­ną przez czar­nych koszul­kę z anty­lo­pą. Robi wszyst­ko, by zjed­no­czyć swój kraj. Idzie przez bło­to sta­dio­nu w cał­ko­wi­tej ciszy. Nagle 60-tysięcz­ny tłum rozu­mie o co mu cho­dzi i zaczy­na skan­do­wać jego imię.

Jest o żonie Man­de­li, oskar­żo­nej o 18 zabójstw, któ­ra bar­dzo dale­ko ode­szła od ide­ałów swe­go męża.

Jest o wiel­kim muzy­ku Yous­sou N’Dour, któ­ry anga­żu­je się w sprze­ciw wobec znie­na­wi­dzo­nych poli­ty­ków i zosta­je ran­ny w cza­sie demon­stra­cji.

Opowieści, w których dobro zwycięża zło

Świet­nych, moc­nych histo­rii w zbio­rze jest wie­le. Na doda­tek napi­sa­nych z kunsz­tem wiel­kie­go pisa­rza. Posłu­chaj­cie sami:

„Podró­żu­jąc przez lata do Kon­ga, chcia­łem popły­nąć kie­dyś wiel­ką rze­ką, jego imien­nicz­ką, w dół jej nur­tu, z Kisan­ga­ni do Kin­sza­sy, w kie­run­ku odwrot­nym, niż prze­mie­rzył ją parow­cem Con­ra­dow­ski kapi­tan Char­les Mar­low. Tam­ta wędrów­ka w górę rze­ki w poszu­ki­wa­niu dotknię­te­go sza­leń­stwem Kurt­za prze­ro­dzi­ła się w odkry­wa­nie naj­mrocz­niej­szych zaka­mar­ków ludz­kiej natu­ry i kry­ją­ce­go się w niej zła, któ­re w sprzy­ja­ją­cych oko­licz­no­ściach ujaw­nia się i bie­rze górę. Podróż w dół Kon­ga zamie­rza­łem wyko­rzy­stać do opo­wie­ści, że moż­li­wa jest też prze­mia­na odwrot­na.
Odkąd spo­tka­łem przed laty dok­to­ra Mukwe­ge, sądzi­łem, że nada­wał­by się zna­ko­mi­cie na boha­te­ra opo­wie­ści, w któ­rej dobro zwy­cię­ża zło”.

A o dok­to­rze Mukwe­ge, lau­re­acie Poko­jo­wej Nagro­dy Nobla, to już poczy­taj­cie sami:)

Bar­dzo war­to!

Woj­ciech Jagiel­ski, Stro­na świa­ta. Repor­ter o świe­cie, któ­ry gwał­tow­nie się zmie­nia, Znak, Kra­ków, 2020

8/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
konrad_piskala_dryland

To nie były nasze wojny

„W Soma­lii wszyst­ko wyda­rza się wcze­śniej. Mał­żeń­stwo, dzie­ci, pierw­sza pra­ca, woj­na i śmierć”.

Linda_polman_karawana_kryzysu

Woda samolotami do Afryki?

„Dofi­nan­so­wu­je­cie swo­ich rol­ni­ków upra­wia­ją­cych baweł­nę, a potem dostar­cza­cie nam zno­szo­ną odzież – powie­dział jeden z sene­gal­skich eko­no­mi­stów rol­nic­twa na temat akcji zbie­ra­nia odzie­ży dla bied­nych kra­jów w kra­jach boga­tych”. To zda­nie było inspi­ra­cją dla naszych fun­da­cyj­nych warsz­ta­tów dla mło­dzie­ży: „Jak mądrze poma­gać Afry­ce?”.

Assiatou, Mina Kaci, Uprowadzona przez Boko Haram

Pisz i krzycz!

Ode­bra­no im wszyst­ko – poza odwa­gą. Assia­tou była jed­ną z dzie­sią­tek dziewczyn/dziewczynek upro­wa­dzo­nych przez Boko Haram. Mia­ła wte­dy 14 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.