Szukaj
Close this search box.
Blog Afrykański Kawałek Afryki

Brunatne koszule z Afryki

16 maja 2023

Począt­ki ide­olo­gii nazi­zmu mia­ły miej­sce w XIX w. Ludo­bój­stwo Here­ro i Nama w kolo­niach Cesar­stwa Nie­miec­kie­go było pierw­szą odsło­ną rasi­stow­skich zbrodni.

Sym­bol nazi­zmu - bru­nat­ne koszu­le - wywo­dzi się z tego okre­su histo­rii: Po I woj­nie świa­to­wej “przez kon­tak­ty z (…) wete­ra­na­mi nie­miec­kich wojen kolo­nial­nych Röhm i Hitler zdo­by­li zapa­sy danych mun­du­rów Schutz­trup­pe. Ponie­waż zapro­jek­to­wa­no je do wal­ki w afry­kań­skich sawan­nach, koszu­le mia­ły brą­zo­wa­wy, zie­mi­sty kolor - stąd wła­śnie nazi­stow­skich bojów­ka­rzy nazy­wa­no <bru­nat­ny­mi koszulami>”.

Casper Erich­sen i David Olu­so­ga napi­sa­li wstrzą­sa­ją­cą książ­kę o ludo­bój­stwie ludów Here­ro i Nama w nie­miec­kich kolo­niach. I o tym, jak tam­ta ide­olo­gia była spój­na z ide­olo­gią nazistowską.

Kawałek kolonialnego tortu

W 1871 r. nastę­pu­je zjed­no­cze­nie Nie­miec i powsta­je Cesar­stwo Nie­miec­kie. Mło­de pań­stwo bar­dzo szyb­ko chce kolonii. 

“Niem­cy - szyb­ko wyra­sta­ją­ce na naj­więk­szą potę­gę woj­sko­wą kon­ty­nen­tu - mia­ły nie tyl­ko pra­wo, ale i obo­wią­zek zagar­nię­cia dla sie­bie kawał­ka tego kolo­nial­ne­go tor­tu. Nara­sta­ła oba­wa, że jeśli Niem­cy spóź­nią się na wiel­ką kolo­nial­ną fie­stę, będą mogły co naj­wy­żej poca­ło­wać klam­kę. W poło­wie wie­ku ‘gorącz­ka kolo­nial­na’ spo­wo­do­wa­ła Tor­schlus­spa­nik, pani­kę zamknię­tych drzwi. 

Ogromne imperium

W począt­kach lat 80. XIX wie­ku Niem­cy wciąż nie mia­ły żad­nych wła­snych kolo­nii, ale w cią­gu roku uda­ło im się stwo­rzyć czwar­te co do wiel­ko­ści impe­rium w Afryce. 

W X 1884 r. pra­wa Nie­miec do eks­plo­ato­wa­nia swo­je­go impe­rium w Afry­ce zosta­ły potwier­dzo­ne przez inne euro­pej­skie mocar­stwa oraz Sta­ny Zjed­no­czo­ne na kon­fe­ren­cji ber­liń­skiej, któ­rą Bismarck zor­ga­ni­zo­wał w swej rezy­den­cji przy Wil­helm­stras­se. Afry­kań­skie impe­rium, nad któ­rym Niem­cy spra­wo­wa­ły pro­tek­to­rat, było pię­cio­krot­nie więk­sze od samej Rze­szy. Kolo­nial­ny­mi pod­da­ny­mi Nie­miec zosta­ło nomi­nal­nie czter­na­ście milio­nów Afry­ka­nów - choć żaden z nich nie zda­wał sobie spra­wy, że wyda­rze­nie w tej ska­li w ogó­le się dokonało”.

Ideologia i westerny

Ber­lin był gęściej zalud­nio­ny nawet niż Lon­dyn, całe rodzi­ny żyły w prze­peł­nio­nych poje­dyn­czych izbach. Sze­rzy­ły się pla­gi gruź­li­cy, tyfu­su, cho­le­ry i gry­py. Masy uwię­zio­ne nazy­wa­no Volk Ohne Raum - naro­dem bez prze­strze­ni. Zaczął się wiel­ki exo­dus do Sta­nów Zjed­no­czo­nych - w 10 lat pod koniec XIX wie­ku wyje­cha­ło 1,5 mln emigrantów. 

Kolo­nial­ną wyobraź­nie pobu­dza­ły popu­lar­ne książ­ki i idee naukowe.

Wester­ny Karo­la Maya były odzwier­cie­dle­niem - ale zapew­ne tak­że jed­nym z powo­dów - rosną­cej fascy­na­cji poję­cia­mi pogra­ni­cza oraz naro­do­wej i raso­wej eks­pan­sji. May osią­gnął to, co towa­rzy­stwa kolo­nial­ne sta­ra­ły się robić od lat 70. - prze­ko­nać milio­ny zwy­kłych Niem­ców, że z samej swo­jej natu­ry są naro­dem pogranicza”. 

david-olusoga-casper-erichsen-zbrodnia-kajzera

Pojawiło się pojęcie Lebensraum

“W 1897 roku Rat­zel (nauko­wiec, dzien­ni­karz, geo­graf) opu­bli­ko­wał wpły­wo­wą książ­kę <Poli­ti­sche Geo­gra­phie> (Geo­gra­fia Poli­tycz­na), w któ­rej nadał nazwę swo­jej kon­cep­cji - Leben­sraum, prze­strzeń życio­wa. Aka­de­mic­kie teo­rie Frie­dri­cha Rat­zla łączy­ły się wów­czas z jego poli­tycz­nym wspar­ciem kolo­nia­li­zmu”. Pisał o “rasach niższych”.

Z kolei inny nauko­wiec dr Paul Rohr­bach, komi­sarz do spraw osad­nic­twa pisał w 1907 r. w książ­ce “Nie­miec­ka gospo­dar­ka kolo­nial­na” tak: “aby zapew­nić poko­jo­we osad­nic­two bia­łych prze­ciw­ko złym, nie­umie­jęt­nym kul­tu­ro­wo i roz­bój­ni­czym ple­mio­nom tubyl­ców, może oka­zać się, że w pew­nych oko­licz­no­ściach koniecz­na będzie eksterminacja”. 

Spo­łe­czeń­stwa epo­ki wik­to­riań­skiej (i ich naukow­cy czy filo­zo­fo­wie) przy­ję­li dar­wi­nizm z otwar­ty­mi ramio­na­mi. Z ich per­spek­ty­wy milio­ny zamiesz­ku­ją­ce slum­sy Ber­li­na łatwo było uznać za ludzi, któ­rzy w wal­ce o byt nie umie­li się przy­sto­so­wać. Pro­wa­dzą życie dzi­ku­sów - mówił Char­les Booth. 

To myśle­nie szło dalej: A to że tak łatwo pod­le­ga­li kolo­ni­za­to­rom i zni­ka­li: Tasmań­czy­cy, Pata­goń­czy­cy czy rdzen­ni Ame­ry­ka­nie, świad­czy­ło o ich wro­dzo­nej słabości.

fot. B. Gutkowska

Najemnik z belgijskiego Konga

Budow­ni­czym począt­ków nie­miec­kiej kolo­nii był Curt von Fran­co­is, któ­ry “był najem­ni­kiem, któ­re­mu Leopold pła­cił za to, by umac­niał i roz­sze­rzał jego wła­dzę w tym, co mia­ło stać się jego pry­wat­nym, nie­wol­ni­czym pań­stwem Kon­go”. O tym, jakie­go pokro­ju był czło­wie­kiem świad­czy fakt, że “w masa­krze w Hootn­krans von Fran­co­is i jego ludzie zabi­li ośmiu star­ców, dwóch nasto­lat­ków oraz sie­dem­dzie­siąt osiem kobiet i dzie­ci. Zgi­nął tyl­ko jeden Nie­miec, dwóch zosta­ło lek­ko rannych”.

Powsta­wa­ła Nie­miec­ka Afry­ka Połu­dnio­wo-Zachod­nia. Nie­miec­ki kolo­nia­lizm był bru­tal­ny. Szyb­ko doszło do kon­flik­tów o zie­mię, wodę i spo­sób trak­to­wa­nia auto­chto­nów. Prze­ciw opor­nym powo­ła­no Oddzia­ły Ochron­ne (Schutz­trup­pe). Dzia­ła­ła par­ty­zant­ka Nama pod dowódz­twem Nan­se­ba Gabe­ma­ba (zna­ne­go pod euro­pej­skim nazwi­skiem Hen­drik Witbooi).

Umrę uczciwie

Hen­drik Wit­bo­oi tak pisał do jed­ne­go z nie­miec­kich dowód­ców, któ­ry stra­szył go cesa­rzem: “Nigdy nie spo­tka­łem cesa­rza, a zatem nigdy nie mogłem go obra­zić ani sło­wem, ani czy­nem. Bóg dał nam na zie­mi róż­ne kró­le­stwa i przez to wiem i wie­rzę, że nie jest ani grze­chem, ani prze­stęp­stwem chcieć pozo­stać nie­za­leż­nym wodzem moje­go kra­ju i moje­go ludu. Jeśli chcesz mnie za to zabić, nie jest to w żad­nym stop­niu moja wina, nie jest to ani wystę­pek ani hań­ba - umrę uczci­wie za to, co nale­ży do mnie”.

fot. B. Gutkowska

Nikt nie ma pozostać przy życiu

Bunt tłu­mio­no bez lito­ści. Dowód­cą Oddzia­łów Ochron­nych został gene­rał Lothar von Tro­tha (któ­ry „wsła­wił się” tłu­mie­niem chiń­skie­go powsta­nia bok­se­rów). W 1904 r. w cza­sie bitwy pod Water­ber­giem ostrze­lał Here­rów z arty­le­rii. Major Stuhl­man, któ­ry brał w niej udział, w dzien­ni­ku zapi­sał: “Tuż przed bitwą wprost nam powie­dzia­no, że mamy zająć się eks­ter­mi­na­cją całe­go ple­mie­nia, nikt nie ma pozo­stać przy życiu”. 

Wśród 60 tysię­cy Here­rów były kobie­ty i dzie­ci. Here­rzy zdo­ła­li uciec na pusty­nie Oma­he­ke. Wte­dy dowód­ca nie­miec­ki “wydał swo­im woj­skom roz­kaz odcię­cia wodo­po­jów i usta­no­wie­nia wzdłuż gra­ni­cy Oma­he­ke patro­li mają­cych pil­no­wać, by żaden Here­ro nie prze­do­stał się na zachód, na teren kolo­nii, gdzie mógł­by zna­leźć wodę i pożywienie”.

“To wła­śnie odwod­nie­nie było naj­więk­szym zabój­cą. Ci Here­ro­wie, któ­ry uda­ło się prze­pro­wa­dzić bydło przez wyrwę w nie­miec­kim okrą­że­niu, pró­bo­wa­li gasić pra­gnie­nie, pijąc kro­wią krew, zosta­wia­jąc za sobą ślad w posta­ci wysu­szo­nej padli­ny. Ci, któ­rzy nie mie­li bydła, kopa­li dziu­ry w wysu­szo­nych kory­tach okre­so­wych rzek, cza­sem głę­bo­kie nawet na 10 metrów”.

Jego wysokość nie zakazał panu strzelania

Gdy w pew­nym momen­cie kanc­lerz i szef szta­bu gene­ral­ne­go zbun­to­wa­li się prze­ciw­ko cesa­rzo­wi Wil­hel­mo­wi II, gdyż roz­kaz eks­ter­mi­na­cji mogł “znisz­czyć repu­ta­cję Nie­miec wśród cywi­li­zo­wa­nych naro­dów i wzbu­dzić za gra­ni­cą nie­po­trzeb­ne poru­sze­nie”, cesarz odwo­łał roz­ka­zy i naka­zał “oka­zy­wać łaskę tym Here­rom, któ­rzy dobro­wol­nie się poddadzą”. 

‘Kie­dy gene­rał von Tro­tha otrzy­mał tele­gram z nowy­mi roz­ka­za­mi, wpadł w gniew i natych­miast zło­żył rezy­gna­cję, któ­rej nie przy­ję­to. Chcąc go udo­bru­chać, von Schlief­fen zapew­nił, że <jego wyso­kość nie zaka­zał panu strze­la­nia do Here­rów, ale jedy­nie naka­zał <przy­wró­cić moż­li­wość oka­za­nia łaski>”. 

Tą łaską były obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne, naj­pierw dla Here­rów, potem rów­nież i dla Nama.

Obozy koncentracyjne, obozy pracy

Geschlos­se­ne­ne Nie­der­las­sun­gen (zamknię­te obsza­ry) - to poję­cie poja­wi­ło się w rapor­cie hra­bie­go von Stil­l­frie­da, następ­cy Tro­tha. Okre­śla­ło ono wte­dy bry­tyj­skie obo­zy z cza­sów woj­ny buskiej, w któ­rych zmar­ło 25 tys. bur­skich cywi­lów i 14 tys. Afry­ka­nów. “Obóz kon­cen­tra­cyj­ny nie był zatem nowym pomy­słem, ale hra­bia von Stil­l­fried pro­po­no­wał wyko­rzy­sta­nie do w zupeł­nie nowa­tor­ski spo­sób”. “ ‘Zamknię­te obsza­ry’ von Stil­l­frie­da mia­ły być zarów­no obo­za­mi kon­cen­tra­cyj­ny­mi, jak i obo­za­mi pra­cy. To wła­śnie pra­ca przy­mu­so­wa mia­ła uczy­nić obo­zy Nie­miec­kiej Afry­ki Połu­dnio­wo-Zachod­niej tak zgub­ny­mi dla tysię­cy uwię­zio­nych w nich ludzi”. 

Hein­rich Ved­der, misjo­narz opi­sy­wał, że Here­rów “umiesz­czo­no za podwój­nym dru­tem kol­cza­stym (…), w żało­snych kon­struk­cjach wznie­sio­nych z desek i szmat (…) Muszą pra­co­wać od wcze­sne­go ran­ka do póź­nej nocy, tak­że w week­en­dy, nie­dzie­le i świę­ta, zgi­na­jąc się pod cio­sa­mi palek bru­tal­nych nad­zor­ców, aż pad­ną. Jedze­nia jest bar­dzo mało. Ryż bez żad­nych dodat­ków (…) Set­ki z nich pro­wa­dzo­ne są na śmierć jak bydło i jak bydło się ich chowa”. 

500 gramów ryżu

Ofi­cjal­na racja obo­zo­wa wyno­si­ła 500 gra­mów ryżu lub mąki dla męż­czyzn. Dla kobiet poło­wę. Więź­nio­wie nie mie­li garn­ków, jedli suro­wy ryż i cho­ro­wa­li. Cho­rzy bez opie­ki leże­li we wła­snych odcho­dach. Zna­ko­wa­no więź­niów nume­ra­mi iden­ty­fi­ka­cyj­ny­mi. Pra­co­wa­li przy budo­wie dróg, kła­dze­niu torów kole­jo­wych, dźwi­ga­niu ciężarów. 

Poza obo­zem w Swa­kop­mun­dzie nie zacho­wa­ły się sta­tyst­ki. W tym obo­zie w czte­ry mie­sią­ce po przy­by­ciu umie­ra­ło 40 proc. więź­niów, a każ­dy nowy umie­rał w 10 mie­się­cy. “Rubry­ki ‘przy­czy­na śmier­ci’ urzęd­ni­cy nie musie­li uzu­peł­niać - dosta­wa­li ją już wypeł­nio­ną: <śmierć z powo­du wyczer­pa­nia, zapa­le­nia oskrze­li, cho­ro­by ser­ca albo szkorbutu>”. 

Obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne nie były czę­ścią stra­te­gii woj­sko­wej” - Here­ro­wie byli już poko­na­ni, nie mie­li ani moż­li­wo­ści ani ocho­ty walczyć. 

Wy sami ponosicie winę 

Dowód­ca obo­zu w Swa­kop­mun­dzie mówił do więź­niów: “<Czy przy­zna­je­cie - pytał ich - że zaczę­li­ście tę woj­nę bez powo­du i że wy sami pono­si­cie winę za swo­ją nie­do­lę?>. Zebra­ni więź­nio­wie zosta­li zmu­sze­ni - zapew­ne przez misjo­na­rzy - do tego, by jed­no­gło­śnie odpo­wie­dzie­li: <Tak, wie­my to>”. 

Do więź­niów Nama guber­na­tor mówił: “Wasze­go powsta­nia nie moż­na okre­ślić mia­nem praw­dzi­wej woj­ny.… Moż­na to uznać za mor­der­stwo z pre­me­dy­ta­cją.… Karą za tę zbrod­nię jest śmierć i wszy­scy zasłu­gu­je­cie na to, by was zabić”. 

Pierwszy obóz zagłady

“Od wrze­śnia 1906 roku głów­nym celem [obo­zu Nama w Shark Island] była eks­ter­mi­na­cja więź­niów. <Pro­dukt > obo­zu sta­no­wi­ła śmierć Nama - zmu­sza­nie ich do pra­cy było zale­d­wie jed­nym ze spo­so­bów na osią­gnię­cie tego zamie­rze­nia. Shark Island był obo­zem zagła­dy, zapew­ne pierw­szym na świecie”. 

Cia­ła zmar­łych wyko­rzy­sty­wa­no jako mate­ria­ły do badań medycz­nych i rasowych. 

W Swa­kop­mun­dzie “więź­niar­ki zmu­sza­no do goto­wa­nia odcię­tych głów swo­ich roda­ków i oskro­by­wa­nia cza­szek z tkan­ki i ścię­gien za pomo­cą odłam­ków szkła. Ofia­ry mogły być ludź­mi, któ­re zna­ły”. Szcząt­ki ludz­kie wysy­ła­no do Nie­miec. Prze­pro­wa­dza­no eks­pe­ry­men­ty pseu­do­nau­ko­we, wstrzy­ku­jąc opium i arszenik. 

Wszyst­ko uci­chło w roku 1908. Cesarz odwo­łał rozkazy. 

Zgi­nę­ło ponad 60 tysię­cy Here­rów i kil­ka­na­ście tysię­cy Nama. 

“Kłamstwa winy kolonialnej”

Zakoń­czy­ły sie mor­dy, ale ide­olo­gia kolo­nial­na i raso­wa kwi­tła. Wpro­wa­dza­no zasa­dy czy­sto­ści raso­wej: zakaz mał­żeństw mie­sza­nych, pozba­wia­nie pra­wa gło­su męż­czyzn za rela­cje intym­ne z Afry­kan­ka­mi, siłą roz­bi­ja­nie rodzin mie­sza­nych. Publi­ko­wa­no w Niem­czech książ­ki o zagro­że­niach mie­sza­nia ras. Poję­cie higie­ny raso­wej poja­wi­ło się w roku 1910. 

W cza­sie I woj­ny zaczę­to powo­li odkry­wać zbrod­nie. Było to na rękę prze­ciw­ni­kom Niemiec. 

W mię­dzy­wo­jen­nych Niem­czech żywa była reto­ry­ka “kłam­stwa winy kolo­nial­nej”. Jedy­na książ­ka, któ­ra opi­sy­wa­ła zbrod­nie kaj­ze­ra w Afry­ce, zosta­ła w 1927 r. wyco­fa­na z biblio­tek, a potem była palo­na. Zaczął się pro­ces fał­szo­wa­nia historii. 

david-olusoga-casper-erichsen

David Olu­so­ga, Casper W. Erich­sen, Zbrod­nia kaj­ze­ra, tł. P. Tar­czyń­ski, Wiel­ka Lite­ra, War­sza­wa, 2012

6/10

PS

Po deka­dach naci­sków w 2021 roku Niem­cy uzna­ły zbrod­nie popeł­nio­ne w Nami­bii za ludo­bój­stwo. Trzy lata wcze­śniej zwró­ci­li Nami­bij­czy­kom szcząt­ki 27 osób, Here­ro i Nama, któ­re zosta­ły wywie­zio­ne z Afry­ki do Nie­miec w celach pseu­do­nau­ko­wych badań.

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Facebook
Twitter
Wydrukuj
dipo-faloyin-afryka-to-nie-panstwo

Afryka to nie państwo

To książ­ka powsta­ła z wku­rze­nia: „Zbyt dłu­go Afry­ka była uwa­ża­na za syno­nim bie­dy, kon­flik­tów, korup­cji, wojen domo­wych i wiel­kich prze­strze­ni jało­wej czer­wo­nej zie­mi, gdzie ple­ni się jedy­nie nędza”. I jest to słusz­ny gniew. 

Soledad Romero Mariño, Raquel Martin, Afryka

Przebogaty biedny kontynent

Czy na 48 stro­nach książ­ki dla dzie­ci da się przed­sta­wić kon­ty­nent, skła­da­ją­cy się z 55 kra­jów? To prze­cież mniej niż stro­na na jeden kraj! 

Żeby mieć kogoś, kto by mnie szukał

Do pew­ne­go momen­tu wszyst­ko szło gład­ko, do pew­ne­go momen­tu Yeji­de z Nige­rii mogła być Mary czy Kasią z dowol­ne­go zachod­nie­go kra­ju. Stu­dia, wła­sny nie­wiel­ki biz­nes, pra­ca, dom wynaj­mo­wa­ny (i opła­ca­ny po poło­wie) z uko­cha­nym mężem. Wszyst­ko to runie, gdy mło­da mał­żon­ka nie będzie mogła zajść w ciążę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *