Blog Afrykański Kawałek Afryki

Pycha w ogniu

17 września 2021

Bra­wu­ro­wo napi­sa­na książ­ka, mistrzo­stwo wojen­ne­go repor­ta­żu. Film widzia­łam wie­le razy, zna­łam akcję na pamięć, a i tak czy­ta­łam do póź­na w nocy i ser­ce mi wali­ło. Bar­dzo polecam!

Ale nie tyl­ko jest to książ­ka o ame­ry­kań­skich chłop­cach na woj­nie, z emo­cjo­nu­ją­cą akcją i strzelaniną.

Wła­ści­wie jest to moc­ny trak­tat anty­wo­jen­ny, poka­zu­ją­cy, jak dobre inten­cje potra­fią zro­bić pie­kło na ziemi. 

mark-bowden-helikopter-w-ogniu

Soma­lia, rok 1993. Ame­ry­ka­nie chcą aresz­to­wać naj­bliż­szych współ­pra­cow­ni­ków bez­wględ­ne­go dyk­ta­to­ra Aidi­da. „Pomoc­ni­cy Aidi­da orga­ni­zo­wa­li demon­stra­cje, a następ­nie strze­la­li do wła­snych zwo­len­ni­ków, aby oskar­żyć ONZ o ludo­bój­stwo. Aidid, chcac zwal­czyć kla­ny, dopro­wa­dził do klę­ski gło­do­wej, zle­ca­jąc pory­wa­nie i rekwi­ro­wa­nie dostaw z żyw­no­ścią”. Ame­ry­ka­nie wysy­ła­ją do Moga­di­szu naj­lep­szych żoł­nie­rzy, by prze­pro­wa­dzi­li bły­ska­wicz­ną akcję porwa­nia. Ale zanim pierw­si ran­ger­si wylą­du­ją, już akcja zaczy­na się sypać. W bru­tal­nej bitwie zgi­nę­ło kil­ku­na­stu Ame­ry­ka­nów i kil­ku­set Soma­lij­czy­ków, w tym kobie­ty i dzieci.

Nie chcieli umierać

Co się sta­ło? Zawi­ni­ła pycha. Bow­den jak man­trę powta­rza odczu­cia ame­ry­kań­skich żoł­nie­rzy, któ­rzy nie mogli „uwie­rzyć, że kto­kol­wiek z kolo­ro­we­go motło­chu w dole był w sta­nie ich zestrze­lić”. Pre­zy­dent Clin­ton też bez­rad­nie powta­rza: ale jak mogło do tego dojść? No wła­snie tak. Neo­ko­lo­nial­na pycha. „Więk­szość ran­ger­sów to byli mło­dzi chłop­cy, któ­ry dora­sta­li w prze­ko­na­niu, że ich kraj jest naj­więk­szym mocar­stwem na Zie­mi”. Tym­cza­sem „ludzie Aidi­da od razu pozna­li sła­by punkt ran­ger­sów – nie chcie­li umierać”.

Soma­lij­czy­cy wal­czy­li zupeł­nie ina­czej. „Kobie­ta gwał­tow­nie odwró­ci­ła się. Jed­ną ręką trzy­ma­jąc nie­mow­lę, dru­gą wymie­rzy­ła w ich kie­run­ku z pisto­le­tu. Spal­ding natych­miast wystrze­lił. Zanim upa­dła, w jej stro­nę pole­cia­ły jesz­cze czte­ry kule. Miał nadzie­ję, że nie tra­fił nie­mow­lę­cia. Nie mógł jed­nak tego spraw­dzić, bo cię­ża­rów­ka cały czas była w ruchu. «Dla­cze­go mat­ka robi takie rze­czy z dziec­kiem na ręku?»”.

helikopter-w-ogniu-mark-bowden

Bow­den odda­je głos tak­że Soma­lij­czy­kom. Sta­ra się z nimi roz­ma­wiać, poznać ich punkt widze­nia. O Yusu­fie, któ­ry kształ­cił się w USA, tak mówi: „Naj­bar­dziej drę­czy­ła do świa­do­mość, że Ame­ry­ka­nie mie­li dobre inten­cje. Wie­dział, że zda­niem jego przy­ja­ciół z Karo­li­ny Połu­dnio­wej, (…) misja w Soma­lii ma na celu zatrzy­ma­nie prze­le­wu krwi i wal­kę z gło­dem. Nie mie­li poję­cia, co ich żoł­nie­rze tak napraw­dę robi­li w jego mie­ście. W jaki spo­sób krwa­we napa­ści ran­ger­sów mia­ły popra­wić sytu­ację, któ­ra była skom­pli­ko­wa­na od kie­dy się­gał pamię­cią. Woj­na domo­wa znisz­czy­ła wszel­kie pozo­ry sta­re­go porząd­ku rze­czy. (…) Sam Yusuf cza­sem nie do koń­ca wie­dział, co się dzie­je. Zatem jak Ame­ry­ka­nie, nawet mając od dys­po­zy­cji śmi­głow­ce, napro­wa­dza­ną lase­ro­wo broń oraz oddzia­ły sztur­mo­we ran­ger­sów, zamie­rza­li popra­wić byt miesz­kań­ców Soma­lii? Czy myśle­li, że aresz­to­wa­nie Aidi­da zała­twi spra­wę? Pró­bo­wa­li oba­lić klan, naj­star­szą i naj­bar­dziej sku­tecz­ną orga­ni­za­cję utwo­rzo­ną przez czło­wie­ka. Czy nie zda­wa­li sobie spra­wy, że każ­dy aresz­to­wa­ny przy­wód­ca miał synów, bra­ci, kuzy­nów i bra­tan­ków, któ­rzy mogli zająć jego miej­sce? (…) A może Ame­ry­ka­nie spo­dzie­wa­li się, że w Soma­lii nagle zakwit­nie peł­no­praw­na demo­kra­cja jef­fer­soń­ska?

Widok był okropny

Bow­den pisze anty­wo­jen­ny pro­stest prze­ciw­ko wła­sne­mu kra­jo­wi. I chwa­ła mu za to! Nie­ste­ty, nikt nie jest wol­ny od ste­reo­ty­pów, więc i jemu zda­rza­ją się frag­men­ty, w któ­rym pono­si go wojen­ny zapał i pisząc o śmier­ci nie­win­nych ludzi, mówi: „Widok był nie­sa­mo­wi­ty. Wystrze­li­wa­ne rakie­ty trzę­sły zie­mią w chwi­li wybuchu”.

Ame­ry­kań­ski dzien­ni­karz w epi­lo­gu do swo­je­go repor­ta­żu dzie­li się szer­szą reflek­sją: otóż bitwa w Moga­di­szu zosta­ła celo­wo pogrze­ba­na w woj­sko­wych archi­wach, nie pod­ję­to nad nią więk­szych roz­wa­żań. Zmie­ni­ła nato­miast podej­ście i USA, i wspól­no­ty mię­dzy­na­ro­do­wej do inter­wen­cji w Afry­ce. Skut­ko­wa­ło to m.in. tym, że „rząd Sta­nów Zjed­no­czo­nych (a tak­że ONZ) przy­glą­dał się bier­nie ludo­bój­czym prak­ty­kom w Rwan­dzie i Zairze, gdzie zabi­to milion ludzi”.

Mark Bow­den. Heli­kop­ter w ogniu, May­fly, War­sza­wa 2011

9/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
abdulrazak_gurnah_powroceni

Wydrzeć tę stronę z dziejów ludzkości

„Wie­lu Afry­ka­nów ginie, żeby moż­na było zaże­gnać tę euro­pej­ską awan­tu­rę” – mówi boha­ter książ­ki o Wiel­kiej Woj­nie i nie mniej potęż­nej miłości.

xavier_aldekoa_dzieci_nilu

Wszyscy jesteśmy dziećmi Nilu

Podróż w dół Nilu to łagod­ne roz­le­wi­ska i pię­trzą­ce się kata­rak­ty: widzi­my ryba­ków w papi­ru­so­wych łód­kach i rebe­lian­tów wer­bu­ją­cych 10-lat­ków; sły­szy­my śmiech chłop­ców po strze­le­niu gola i mil­cze­nie udrę­czo­nych kobiet w obo­zach dla uchodź­ców. Xavier Alde­koa z wie­dzą (sze­ro­ką) i empa­tią (jesz­cze głęb­szą) opi­su­je niewyobrażalne.

najskrytsza pamiec ludzi

By byli afrykańscy, ale nie zanadto

Rzad­ko się zda­rza tak olśnie­wa­ją­ca pochwa­ła lite­ra­tu­ry, jaką jest powieść sene­gal­skie­go auto­ra, Moha­me­da Mbo­ugar Sarr, doce­nio­ne­go fran­cu­ską Nagro­dą Gon­co­ur­tów. A jesz­cze rza­dziej tego typu książ­ka jest gęstą, wart­ką, wcią­ga­ją­cą powie­ścią, od któ­rej nie moż­na się oderwać. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.