Blog Afrykański Kawałek Afryki

Próbuję milczeć przed samym sobą

4 sierpnia 2020

„W lako­nicz­nym komu­ni­ka­cie pre­zy­den­ta, wygło­szo­nym tak, jak­by to była pro­gno­za pogo­dy, zapo­wia­da­no uwol­nie­nie pierw­szej gru­py czter­dzie­stu tysię­cy więź­niów ska­za­nych za akty ludo­bój­stwa, z sze­ściu wię­zień w kra­ju”. Hatz­feld wra­ca do Rwan­dy kil­ka­na­ście lat po ludo­bój­stwie i pyta, czy pojed­na­nie jest możliwe.

Zanim fran­cu­ski dzien­ni­karz spy­ta o prze­ba­cze­nie, pyta o to, czy moż­li­we i sen­sow­ne jest wyzna­nie praw­dy? Prze­cież „zmar­li mie­li­by swój wła­sny spo­sób opo­wia­da­nia, zupeł­nie odmien­ny, gdyż mówiąc, trzy­ma­li­by śmierć za rękę”.

„Czło­wiek jest czło­wie­kiem, nawet w oddzia­le ska­za­nych na śmierć. Jeśli ma spo­sob­ność prze­mil­czeć strasz­ną praw­dę, być może sza­tań­ską, spró­bu­je mil­czeć na zawsze. Nawet jeśli ta cisza spy­cha go do roli dzi­ku­sa” – mówi Joseph-Desiro. 

„Praw­da… nie war­to wyzna­wać jej przed sądem, przed ludź­mi ani przed samym sobą. Nawet w głę­bi duszy gorzej jest wspo­mi­nać niż zapo­mnieć. Dla­te­go pró­bu­ję mil­czeć przed samym sobą” – mówi Igna­ce. I dalej: „Hutu oba­wia się Tut­sich z powo­du swo­ich prze­win, Tut­si lęka się władz, nikt nie ośmie­la się już wypo­wie­dzieć praw­dy, mówić o zemście czy gniewie”.

„Przy­kro jest słu­chać zabój­cy, gdy kła­mie. Tak samo przy­kro, jak wte­dy, kie­dy mówi praw­dę. Będzie zawsty­dzo­ny, jeśli powie praw­dę, będzie tak samo zawsty­dzo­ny, gdy skła­mie” – mówi Marie-Louise. 

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie IMG_20200701_154936-1.jpg

Nie prosiłem o przebaczenie 

Potem Hatz­feld pyta o skruchę.

„Żona przy­ję­ła mnie dobrze. Dzie­ci pod­ro­sły i były uśmiech­nię­te. Ze wzglę­du na sąsia­dów nie oka­za­li­śmy zbyt­niej rado­ści i nie zabi­li­śmy kur­cza­ka, ugo­to­wa­li­śmy tyl­ko ziem­nia­ki” – mówi Alphonse.

Pan­cra­ce mówi: „Nie pro­si­łem o prze­ba­cze­nie. W grun­cie rze­czy nie war­to, jeśli ta proś­bą nie może być spełniona”. 

Leopold mówi: „Są tacy, któ­rzy pró­bu­ją oka­zy­wać żal, ale drżą przed praw­dą… Modli­łem się z nadzie­ją, że znaj­dę ulgę, ale bez skut­ku. Zaczą­łem więc gło­śno żało­wać, nie przej­mu­jąc się kpi­na­mi kole­gów. W wię­zie­niu wyzna­łem całą praw­dę… Powiem ludziom: <Cóż, prze­ba­cze­nie to teraz wasza spra­wa, jest po waszej stro­nie, macie do tego pra­wo, zrób­cie z nim, co chcecie”. 

Można się razem napić

Potem Hatz­feld pyta o pojed­na­nie.

„Odzy­skać zaufa­nie, pobie­rać się mię­dzy sobą, o tym nie ma mowy. Ale moż­na się razem napić, daro­wać sobie kro­wy, poma­gać na polu, to zale­ży od cha­rak­te­ru” – mówi Igna­ce. – „Kara wię­zie­nia jest nie­po­rów­ny­wal­na do popeł­nio­nych zbrod­ni. Roz­strze­la­nie nas wszyst­kich nie było łatwe. Żywie­nie za dar­mo w Rili­mie było zbyt kosz­tow­ne, kie­dy susza spa­dła na wzgó­rza. Wła­dze pomy­śla­ły: jeśli nadal będą jedli w wię­zie­niu, a pola zaro­sną, jeśli oca­le­nie nie będą mie­li co kupić, nie znaj­dą ludzi do pra­cy na polach, jeśli rodzi­ny będą cier­pia­ły głód, sytu­acja sta­nie się bar­dzo poważ­na. Pojed­na­nie w natu­ral­ny spo­sób sprzy­ja zasie­wa­niu pól”.

Patrzeć w przyszłość?

Gdy Hatz­feld pyta o przy­szłość, dosta­je skraj­nie róż­ne odpowiedzi:

Ange­li­que: „Ści­ga­no mnie jak zwie­rzę, ale znów jestem czło­wie­kiem. Moja ludz­ka natu­ra każe mi patrzeć w przy­szłość. Dla­te­go pamięć cza­sem mnie oszu­ku­je. Odda­la złe myśli, by dać mi chwi­lę wytchnie­nia i odrzu­ca zbyt cią­żą­ce smut­ki. Nie chcę obra­cać się sta­le wokół życia na bagnach”.

Clau­di­ne: „Kto mógł­by znieść, że życie go zdra­dzi­ło? To poważ­na spra­wa, potem już nie wia­do­mo, w któ­rą stro­nę pójść. Dla­te­go od teraz będę sta­ła z boku”.

Cas­sius: „Róż­nię się od kole­gów. Czu­ję samot­ność, kie­dy się do nich zbli­żam, odcho­dzę, gdy widzę, że są zbyt rado­śni” .

W barze rozmawiamy o uprawach

„Na tar­gu han­dlu­je­my ze sobą bez pro­ble­mów. W barze roz­ma­wia­my o upra­wach, pogo­dzie, o pojed­na­niu; popi­ja­my razem, wymie­nia­my roż­ne uwa­gi, byle nie o tym” – mówi Fran­ci­ne. „W głę­bi duszy ja tak­że się oba­wiam, że podą­żam z tyłu za losem, któ­ry był mi dany. Jeśli ktoś poczuł się tru­pem pod papi­ru­sa­mi, w tym bło­cie, obok wszyst­kich innych, porów­nu­jąc się do mar­twych ciał, zawsze będzie czuł lęk. Przed czym? Nie umiem powie­dzieć, nawet sobie samej. Jeśli ktoś taki w duchu pogo­dził się z koń­cem, jeśli zro­zu­miał, że nie prze­ży­je któ­re­goś eta­pu, spoj­rzał w pust­kę w swym wnę­trzu, nigdy nie zapo­mni. Bo tak napraw­dę jeśli dusza opu­ści­ła go choć na chwi­lę, będzie mu bar­dzo trud­no powró­cić do życia”.

Ina­czej mówi Media­tri­ce: „Dzie­ciń­stwo mnie omi­nę­ło, mło­dość mnie nie chcia­ła. Stra­ci­łam mamę, tatę, bra­ci i sio­stry. Szkol­ne pio­sen­ki gdzieś się roz­pły­nę­ły, zaba­wy, uczu­cia, stro­je, sza­leń­stwa mło­do­ści. Żad­ne ze wspo­mnień nie ule­cia­ło z mojej pamię­ci. Stra­ci­łam to pierw­sze życie, choć je obie­cy­wa­no. Lecz czu­ję w sobie spo­kój i siłę. Mam dość odwa­gi, by zła­pać to dru­gie życie, wie­rzę w obiet­ni­ce. O, nie, jeśli szczę­ście się zja­wi, wca­le się nie odwrócę”. 

Jean Hatzfeld, Strategia antylop, wyd. Czarne, Wołowiec 2009

10/10

Podziel się:

Skoro nogi Cię tu przyniosły, to idź krok dalej i wesprzyj naszą pomoc Afryce :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on print
Wydrukuj
Akwaeke Emezi

Całe życie czułem się ciężki

„Oto, jak Vivek przy­szedł na świat – po śmier­ci i wśród roz­pa­czy. Widzi­cie, to go nazna­czy­ło, ścię­ło go niczym drze­wo. Został spro­wa­dzo­ny do domu peł­ne­go para­li­żu­ją­ce­go żalu. Całe jego życie było nazna­czo­ne żało­bą”. Smut­na to powieść o współ­cze­snej Nige­rii, nazna­czo­na śmier­cią od tytu­łu i pierw­sze­go zda­nia. Ale i powieść wybitna.

Wiliam Easterly, Brzemię białego człowieka

Dajcie spokój utopijnym fantazjom

„Lek, któ­ry może zapo­biec poło­wie zgo­nów spo­wo­do­wa­nych przez mala­rię, kosz­tu­je tyl­ko 12 cen­tów za daw­kę”. Jak to się sta­ło, że „Zachód wydał 2,3 bilio­na USD na pomoc zagra­nicz­ną przez ostat­nie 50 lat, a nie zdo­łał zapew­nić bied­nym dzie­ciom leku za 12 centów?”.

ryszard-kapuscinski-latynoafryka

Afrykańskie reportaże o… Polsce

Nowo wyda­ny zbiór jest wyraź­nie słab­szy niż to, do cze­go jeste­śmy przy­zwy­cza­je­ni spod pió­ra Kapu­ściń­skie­go. Ale mimo wszyst­ko war­to prze­czy­tać i te gor­sze tek­sty repor­te­ra – choć­by dla takich zdań: „Śmierć prze­sta­ła być wia­do­mo­ścią – powie­dział mi zmar­twio­ny kole­ga z popołudniówki”. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.